Totem / Drown My Day / Planet Hell – Kraków, Zaścianek, 13.04.2018

Paweł Świrek, Totem / Drown My Day / Planet Hell – Kraków, Zaścianek, 13.04.2018

Trzynastego w piątek w krakowskim klubie Zaścianek odbył się pierwszy z koncertów wspólnej trasy grup Totem i Drown My Day. Przed obydwoma zespołami schodzącą się do klubu publiczność rozgrzewał katowicki zespół Planet Hell.

Planet Hell oscyluje wokół black metalu z elementami okołokosmicznymi. Muzycy określają się mianem astronautów (jak to przy jednej z zapowiedzi określił Przemysław „Astrogator” Latacz). O ile przez pierwsze utwory publiczność stała trochę jak zahipnotyzowana, o tyle dopiero pod sam koniec koncertu trochę się ruszyło, ale to był dopiero wstęp do zabawy, jaka rozegrała się przy kolejnych występujących tego wieczora w Zaścianku zespołach.

2. Drown My Day 13042018Po krótkiej przerwie na scenie zainstalował się Drown My Day. W zespole tym od 2016 roku perkusistą jest Kuba Homik grający także w Totem. I tu mała ciekawostka: podczas występu z Drown My Day Kuba grał w koszulce Totemu. Drown My Day zagrali blisko godzinny set złożony z 11 utworów. Już od pierwszych dźwięków wywołali ogromne poruszenie wśród dość licznie zgromadzonej już wtedy publiczności. Pod samą sceną zrobił się młyn, w którym udział miało kilkunastu fanów ciężkich brzmień. Maciej „Groov” Korczak szalał przez cały koncert na scenie i po godzinie w klubie zrobiło się naprawdę gorąco.

3. ToteM 13042018Po występie Drown My Day nastąpiła kolejna przerwa, po której na scenie pojawił się zespół Totem. Tu Homik zmienił koszulkę – tym razem założył koszulkę Drown My Day. Ot, taki dowcip relaksacyjny. Druga ciekawostka: jak pamiętam Weronikę Zbieg z dredami, tak jej współczesny wygląd, już bez dredów, to już nie to samo, ale jej temperament sceniczny na szczęście pozostał bez zmian. Szkoda tylko, że nie świecili tak ładnie, jak 3 lata temu w Rotundzie (gdy Totem grał przed Jenner). Za to muzycznie koncert Totem był prawdziwym szaleństwem. Publika szalała przy takich utworach, jak „Let’s Play” czy „Limbo”. Parokrotnie publiczność była nawoływana, by podeszła bliżej sceny. A na bis wybrzmiał jedynie słuszny wywoływany przez fanów utwór, czyli „Trash The Stout”. Po czym, około 23-ciej, zakończył się pierwszy koncert tej dobrze zapowiadającej się trasy.

MLWZ album na 15-lecie