Gabriel, Peter - Live In Athens DVD

Przemysław Stochmal,

ImageŚmiało można stwierdzić, że w ostatnich kilku latach sposób prowadzenia własnej kariery przez Petera Gabriela jest co najmniej kontrowersyjny. Chełpiąc się od okazji do okazji szufladą pełną dziesiątek nowych utworów, wypuszcza na rynek wydawnictwa niekoniecznie mogące satysfakcjonować fanów łaknących nowej muzyki – to coveruje innych wykonawców, to sam daje się „drapać po plecach”, to nagrywa orkiestrowe wersje swoich piosenek – na żywo i w studio, multiplikując przy tym wersje, konfiguracje i opakowania. Swoistą osłodę sytuacji, w której aktywność publikacyjna łączy się z zadziwiającą powściągliwością w prezentowaniu zupełnie nowej muzyki, stanowią ostatnie działania Gabriela polegające na delikatnym uchyleniu archiwów.

W ubiegłym roku, z okazji dwudziestopięciolecia publikacji albumu „So”, wydania doczekał się ciekawy materiał ze studia oraz wersja audio koncertu z Aten z 1987 roku. Tego samego, który swego czasu ukazał się na kasecie video zatytułowanej „Point Of View”. Gabriel postanowił wrócić również i do strony wizualnej tamtego występu, którego teraz możemy podziwiać w zrekonstruowanej i oczyszczonej wersji na nowym DVD. Rzecz to tym bardziej cenna, że światło dzienne ujrzał kompletny materiał zarejestrowany przed dwudziestoma sześcioma laty - opublikowany w formacie VHS pierwowzór nie dość, że pomijał kilka kompozycji, to wyreżyserowany był w taki sposób, że w prezentację sytuacji na scenie wpleciono bogaty materiał filmowy: dokumentalny, prezentujący Gabriela w dzieciństwie, z Genesis, pamiątki z trasy filmowane osobiście przez artystę, jak również inne sekwencje mniej lub bardziej bezpośrednio korespondujące z tematyką utworów. Owszem, całość była interesująca, oszczędzała jednak sympatykom Gabriela wielu cennych minut znakomitego koncertu.

W przypadku „Live In Athens 1987” mamy do czynienia ze zgoła odmiennym podejściem. Nie dość, że w trakcie koncertu, zaprezentowanego w całości - od otwarcia po bis, kamera niemalże nie opuszcza amfiteatru na szczycie góry Lykabettus, to jeszcze pokuszono się o wyjątkowy zabieg otwarcia programu płyty według agendy oryginalnego show: koncert Gabriela poprzedzony jest tu czterdziestominutowym support-actem w postaci występu senegalskiego artysty Youssou N’Doura z zespołem. Oczywiście, dla nie zainteresowanych istnieje możliwość rozpoczęcia prezentacji od gwiazdy wieczoru, aczkolwiek nie da się ukryć, że otwarcie również i filmu występem supportu, nie zaś upchnięcie go gdzieś w postaci bonusowego materiału, z jednej strony stanowi hołd Gabriela dla muzyków z pozaeuropejskiego kręgu, z drugiej zaś prezentuje ciekawe podejście do dokumentacji koncertowego wieczoru, atrakcyjne nie tylko z czysto „kronikarskich” względów.

Wszyscy, którzy mieli sposobność obcowania z „P.O.V.” wiedzą, że na promującym album „So” koncercie zespół w składzie Peter Gabriel-Tony Levin-David Rhodes-David Sancious-Manu Katché był w doprawdy wybornej formie. Co ciekawe, prezentacji muzyki samej w sobie, dyspozycji wykonawców nie było w stanie przesłonić teatralne podejście Gabriela do własnego show - ówczesne występy artysty, a więc i koncert z Aten, nie opierały się bowiem jeszcze na spektakularnych efektach scenograficznych, ich „teatralność” opierała się na specyficznych ruchach, gestykulacji, mimice mistrza ceremonii oraz niekiedy pociesznie naiwnej choreografii jego oraz członków zespołu. Tutaj punktu kulminacyjnego nie stanowi znikanie muzyków w walizce bez dna, czy śpiewanie głową w dół na wysokości kilkunastu metrów, ale bezpośrednie, pozbawione wydumanych środków, ekscytujące poddanie się wokalisty płynącej przez audytorium fali ludzkich rąk. Jakkolwiek mocno Gabriel nie skupiałby jednak uwagi widzów, grając własną osobowością sceniczną, nie przyćmił w Atenach muzycznej strony spektaklu. A trzeba przyznać, że w repertuarze, sięgającym w dużym stopniu oczywiście do „So”, ale i sowicie czerpiącym z płyt sprzed jej wydania (poza zupełnie pominiętą „Dwójką”), znalazły się utwory, które w wersjach live co najmniej dorównały oryginałom – by wspomnieć chociażby fascynujące „San Jacinto”, chwytający za gardło „Mercy Street”, czy szczególnie interesujący, bo wykonany bez kobiecego towarzystwa „Don’t Give Up”.

„Live In Athens 1987” cieszy jak mało które z ostatnich wydawnictw sygnowanych nazwiskiem Petera Gabriela. Znakomity koncert, zagrany w wybornym składzie, oparty na wartym grzechu repertuarze. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla zagorzałych fanów artysty, nie tylko dla tych, którzy wyczekują majowego koncertu w Łodzi – chodź dla nich może mieć wartość szczególną, jako że na scenie Atlas Areny z wielką dozą prawdopodobieństwa Gabrielowi towarzyszyć będą ci sami muzycy, którzy wspierali go na trasie udokumentowanej niniejszym wydawnictwem.  

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl