Transatlantic - Whirld Tour 2010 2DVD+3CD

Andrzej Rafał Błaszkiewicz,

ImageO zespole Transatlantic pisać obszernego tekstu chyba nie trzeba. Wszak na łamach MLWZ kilka recenzji widnieje, a i solidne opracowanie autorstwa Artura też znaleźć można. Historia oraz dorobek fonograficzny, a także dokonania sceniczne są doskonale znane każdemu miłośnikowi progresywnego rocka. O majowym występie zespołu też krążą legendy, bo był to zaiste jeden z najlepszych rockowych koncertów w naszym kraju na przestrzeni kilku ostatnich lat. I nie wydaje mi się, bym przesadził z takim stwierdzeniem. Leży właśnie przede mną namacalny dowód, jako potwierdzenie wcześniej napisanego zdania.

Solidnie wykonane, kartonowe pudełko, w środku albumy z płytami DVD i CD, będącymi zapisem niezapomnianego wieczoru w londyńskim „Shepherd’s Bush Empire”. Ten niezapomniany wieczór z Transatlantic został zarejestrowany i wydany w bardzo obszerny sposób, by fanom nic z tamtego, ale także innych spotkań z zespołem, nie umknęło. Wydawnictwo jest nadzwyczaj okazałe i dostępne w kilku wariantach. Jeżeli ktoś pragnie obrazu i dźwięku jednocześnie, może nabyć sobie oddzielnie wydany zestaw dwóch płyt DVD, tradycjonaliści przywiązani przez lata do CD, mają do dyspozycji ładnie wydany zestaw trzech płyt CD, a kolekcjonerzy, lub uściślając „maniacy”, mogą nabyć to opisywane przeze mnie pudełeczko, gdzie jest wszystko. Zapis koncertu na trzech płytach audio, filmowa wersja koncertu na DVD i mnóstwo dodatków na drugim drążku zawierającym obrazki. W tych dodatkach: wywiady i mnogość różności dla fanów. Mój zachwyt budzi samo wydanie. Jak już pisałem, jest to solidnie zrobione pudełko, z grubego kartonu, pięknie zszyte książeczki. Mnóstwo fotografii, opis koncertu, a także i kilka słów o zespole do przeczytania. Całość wygląda przepysznie, sprawiając imponujące wrażenie. Życzyłbym sobie, a także wszystkim kolekcjonerom, by na przykład wydawnictwa Metal Mind, będące zapisami niezapomnianych koncertów w Teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego, były także tak starannie wydane. Proszę o wybaczenie za tę małą krytykę. Muzycznie i realizacyjnie to jest naprawdę imponująca seria koncertów. Jednak, na Boga, błagam o lepszy papier.

A jak muzycznie wypada ten materiał? Mógłbym same pochwalne pieśni wyśpiewywać przez kilka miesięcy i było by mało, peany na kilkanaście stron wypisać, ale i to też byłoby i tak mało. Koncert jest po prostu boski. Jeden z najlepszych koncertów w moim zbiorze i jeden z najciekawszych, jakie widziały moje oczy i słyszały moje uszy. Oglądając i słuchając Transatlantic, odnoszę wrażenie jakoby całe lata siedemdziesiąte przewijały się przed moimi oczami. Mógłbym rzucić tu kilka oczywistych skojarzeń, ale nie ma takiej potrzeby, każdy odnajdzie tu echa różnych art - rockowych tuzów i każde z tych odniesień będzie trafne. Te nasuwające się podobieństwa nie są wynikiem bezmyślnego naśladownictwa, z jakim czasem mamy do czynienia. To efekt wielkiej fascynacji każdego z członków zespołu muzyką rockową minionych epok. Można by tak bez końca pisać o różnych muzycznych powiązaniach tej supergrupy z muzyką minionych epok. Wielką przyjemność natomiast sprawia mi oglądanie muzyków w akcji. Neal Morse, Roine Stolt, Pete Trewavas i Mike Portnoy są wulkanami niespożytej energii, wyrzucają z siebie tyle pozytywnych emocji, że można by nią obdzielić kilka innych zespołów. Ach, zapomniałbym wspomnieć, że zespół wspomagany jest jeszcze na scenie przez Daniela Gildenlöwa, dobrze znanego fanom art – rocka i ostatnio dużo go widać i słychać w działaniach kilku innych formacji.

Jeżeli chodzi o zawartość muzyczną tego okazałego wydawnictwa, to zawiera ono materiał bardzo dobrze nam znany. Ostatnia studyjna płyta “The Whirlwind” w całości, a poza tym „All Of The Above”, „We All Need Some Light”, „Duel With The Devil”, “Bridge Across Forever” i na koniec “Stranger In Your Soul”. Naprawdę trudno o bardziej imponujący zestaw utworów. W przeciwieństwie do swoich poprzednich koncertowych wydawnictw, muzycy nie grają przynajmniej na tym koncercie coverów, poza małym fragmentem „Highway Star” Purpurowych.

Dla tych, którzy byli w poznańskiej Arenie w maju bieżącego roku, a także i dla tych, którzy nigdy nie byli na żadnym z koncertów Transatlantic, a także i dla wszystkich sympatyków muzyki przez duże „M” to wydawnictwo sprawi ogromną, wręcz nie do opisania radość i z pewnością przez długi czas okupować będzie Wasze odtwarzacze. Zaproście znajomych, usiądźcie wygodnie i zróbcie sobie wieczór z Transatlantic. Będzie jednym z długo pamiętanych przez wszystkich.

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl