Osada Vida - The After-Effect

Artur Chachlowski,

ImageUkazał się właśnie album nr 5 w studyjnej dyskografii grupy Osada Vida. „The After-Effect” jest dowodem na ciągłą ewolucję stylistyczno-brzmieniową tego śląskiego zespołu, a zarazem dowodem na to, że Osada Vida z płyty na płytę rozwija się, dojrzewa i z artystycznego punktu widzenia staje się jedną z najważniejszych współczesnych grup w polskiej muzyce rockowej.

Nowa płyta przyniosła kilka ważnych zmian i niespodzianek. W składzie Osady pojawili się dwaj nowi instrumentaliści: grający na gitarach Jan Mitoraj (znamy go z działalności w innej śląskiej formacji, Brain Connect) i Marek Romanowski, który za bębnami zajął miejsce Adama Podzimskiego. Ponadto do swojego na wskroś rockowego brzmienia zespół wprowadził kwartet smyczkowy. „Jeśli ktoś martwi się, że wyszła nam płyta poetycko-romantyczna, to niech ten fakt go nie zmyli. Partie smyczkowe, które pojawiły się w kilku fragmentach albumu, dodają muzyce ciężaru i niesamowitej energii” – tak zespół tłumaczył swoim fanom ten nieczęsto spotykany w rockowej stylistyce zabieg. I rzeczywiście, pięknie zaaranżowane przez Jana Mitoraja smyki ani przez moment nie dominują na tym krążku, a używane subtelnie, bo podawane w odpowiedniej proporcji, podkreślają wyjątkowy charakter niektórych kompozycji.

Na swojej nowej płycie Osada kontynuuje kierunek obrany na poprzednim albumie – „Particles”. Utwory urzekają oryginalnością, ale i niebanalną prostotą. I choć zespół wyraźnie wpisuje się w stylistykę zdefiniowaną dokonaniami Riverside, Pain Of Salvation czy Porcupine Tree, to ani przez moment nie mamy wątpliwości, że to nie kto inny, a właśnie Osada Vida. Już jakiś czas temu dużo dobrego przyniosło zespołowi dołączenie do składu Marka Majewskiego. Teraz jego obecność procentuje jeszcze bardziej. Jego ciekawy i oryginalny głos stał się wyróżnikiem brzmienia zespołu, ale i nowi instrumentaliści plus stary trzon zespołu w osobach Łukasza Lisiaka i Rafała Paluszka, wypracowali coś, co można już teraz nazwać „brzmieniem Osady Vidy”. Dostrzec to można w każdym utworze, także w trzech instrumentalnych kompozycjach („Still Want To Prevaricate?”, „Dance With Confidence” i „Restive Lull”), które znajdują się w programie albumu „The After-Effect”, a więc nawet tam, gdzie nie słychać Majewskiego.

„The After-Effect” to kolejny mocny punkt w dyskografii Osady Vidy. Jestem pewien, że do żelaznego kanonu tej grupy przejdą nie tylko dwa singlowe utwory „King Of Isolation” i „Sky Full Of Dreams” (notabene to właśnie od nich rozpoczyna się to wydawnictwo), ale także i „I’m Not Afraid”, i „Losing Breath”, i „No One Left To Blame”, które stanowią zdecydowanie najmocniejsze punkty programu tego udanego albumu.

MLWZ album na 15-lecie