Mystery - Tales From The Netherlands

Andrzej Barwicki,

ImageJuż wielokrotnie pisaliśmy na naszych łamach o historii kanadyjskiej grupy Mystery. Jednak dla początkujących kilka słów przypomnienia: początki zespołu sięgają roku 1986 roku, kiedy to multiinstrumentalista, a zarazem szef wytwórni fonograficznej Unicorn, Michael St-Pere, zgromadził wokół siebie gromadkę uzdolnionych muzyków i założył zespół specjalizujący się w progresywno-rockowym graniu. Swój pierwszy, bardzo udany album, „Theater Of The Mind”, Kanadyjczycy wydali w 1996 roku, po czym ukazały się ich kolejne, równie dobrze przyjęte płyty: „Destiny” (1998), „Beneath The Veil Of Winters Face” (2007) i „One Among The Living”, która w podsumowaniu 2010 roku przez słuchaczy MLWZ zajęła wysoką 6. pozycję. Podobnie było z ostatnim, jak na razie, studyjnym krążkiem Mystery - „The World Is A Game”, który głosami słuchaczy audycji MLWZ znalazł się na 14. miejscu najlepszych albumów 2012 roku.

Najnowszy album Mystery to podwójne wydawnictwo koncertowe i jest ono zapisem występu zespołu w maju 2013 roku w Boerderij Cultuurpodium w Zoetermeer (Holandia).  To ich pierwsze wydawnictwo koncertowe i nosi ono tytuł… „Tales From The Netherlands”. Grupa Mystery promowała wówczas swój niedawno wydany album „The World Is A Game” i nic dziwnego, że sporo muzyki z tego właśnie krążka znalazło się w programie zarejestrowanego koncertu.

Pierwszy krążek rozpoczyna się od krótkiego intro „Unveil The Mystery”, a zaraz po nim rozbrzmiewa „As I Am” z albumu „Beneath The Veil Of Winter’s Face” i w ten oto przebojowy sposób rozpoczyna się ten koncert. Kolejne nagranie to „Dear Someone” z rewelacyjnym wokalno-instrumentalnym brzmieniem, budującym cudowny nastrój i powodującym głośny aplauz holenderskiej publiczności (a także naszą niekłamaną radość z tak wspaniale płynącej z głośników muzyki). Pozostajemy nadal w tak przebojowych, neoprogresywnych tonacjach: chwilę po „Dear Someone” słyszymy udane „Saling On A Wing” i „Wolf”, które pochodzą z płyty „One Among The Living”. To co za chwilę usłyszymy zachwyci nas swą harmonią zmiennym tempem i aranżacją. Bo oto przez prawie 20 minut będziemy wsłuchiwać się w nagranie „Another Day”. Pomimo niemałych rozmiarów ani przez moment nie odczujemy znużenia tą kompozycją. Wiele dzieje się tu instrumentalnie i wokalnie (fantastyczne chórki), a utwór ten chyba najlepiej ukazuje wszechstronność muzyków dających wyraz swej muzycznej finezji i kreatywności. Koncertowa wersja „Another Day” nie odbiega zbytnio od oryginału, ale dźwięk jest bardziej dynamiczny, a żywy kontakt z publicznością dodaje walorów tej wspaniałej muzyce. Brawo, brawo panowie. Trochę żal, że nie wystąpiliście w naszym kraju...

Czas na drugi krążek tego albumu.  Otwiera go nagranie zatytułowane „Pride”. Przepięknie wykonana jest tutaj gitarowa solówka, ujmująco brzmią też liczne klawiszowe zagrywki, a z każdą minutą kompozycja nabiera niesamowitego temperamentu. Nastrój wielkiego muzycznego święta udziela się uczestnikom koncertu, pozytywnie wpływa też na słuchacza płyty. Tym bardziej, że zaraz rozpoczyna się najdłuższa kompozycja tego wieczoru - „Through Different Eyes”. Tej sześcioczęściowej suity słucha się z ogromną fascynacją, chłonąc każdy akord oraz wokalną interpretację. W tak rozbudowanych muzycznych fragmentach znakomicie prezentuje się instrumentalna strona zespołu. Muzycy korzystając ze swoich ogromnych możliwości łączą w cudowny sposób progresywne i melodyjne granie, a robią to na bardzo wysokim poziomie. Genialnie jest to wykonane i utwór ten należy do moich ulubionych fragmentów z tego wydawnictwa. To jeszcze nie koniec tak porywających kompozycji, którymi raczą nas Kanadyjczycy. Przed nami jeszcze utwory „Time Goes By”, „Travel To The Night” oraz „The Preacher’s Fall”, które nie tylko nic nie ujmują z tak subtelnie wykreowanej podczas występu atmosfery, ale raźnym krokiem prowadzą do nieuchronnego punktu kulminacyjnego tego koncertu. Emocje sięgają zenitu, gdy w finale wybrzmiewa przewspaniale zagrany „Between Love And Hate”.  To wspaniałe zakończenie tego niesamowitego koncertu. Chciałoby się powiedzieć: żal, że nas tam nie było…

Za tak entuzjastyczne muzyczne przeżycia należą się podziękowania twórcom i wykonawcom tej wspaniałej muzyki. Są nimi: znany z grupy Yes (album “Fly From Here” ) Benoit David (śpiew), gitarzysta i główny autor muzyki Michael St-Pere oraz Benoit Dupuis (instrumenty klawiszowe), Sylvian Moineau (gitary), Francois Fournier (bas), Jean-Sebastien Goyette (perkusja). Wszyscy instrumentaliści udzielają się też wokalnie, tworząc z głosem Benoit Davida przepiękne harmonie. Mam nadzieję, że kolejne koncertowe wydawnictwo Mystery będzie filmowym zapisem tego (lub innego) koncertu zespołu. Jestem pewien, że krążek DVD z pewnością ucieszyłby liczne grono fanów tego zespołu.

MLWZ album na 15-lecie