Wilson, Damian & Wakeman, Adam - Weir Keeper's Tale

Artur Chachlowski,

ImageKiedyś Damian Wilson śpiewał w zespole słynnego pianisty Ricka Wakemana (m.in. album „Out There z 2003 roku), a kilka lat temu wraz z jego synem, Adamem, oraz grupą ich wspólnych przyjaciół powołał do życia formację Headspace (przypomnijmy: debiutancka płyta Headspace „I Am Anonymous” z 2012r. narobiła sporo pozytywnego zamieszania w środowisku progresywnego metalu, a na 26 lutego br. wytwórnia InsideOut Records zapowiada premierę albumu nr 2: „All That You Fear Is Gone”).

Jak powszechnie wiadomo, Damian Wilson, na co dzień związany jest z grupą Threshold. Ostatnimi czasy to z nią właśnie koncertuje najczęściej i z nią regularnie wydaje nowe albumy, które każdorazowo plasują się wysoko w rankingach zestawień najpopularniejszych płyt z prog metalem. Ale Damian doskonale sprawdza się też w bardziej lirycznym repertuarze. Mogą o tym świadczyć jego solowe płyty, a także ta najnowsza – akustyczna, wydana w duecie ze wspomnianym już Adamem Wakemanem, zatytułowana „Weir Keeper’s Tale”.

Zawiera ona dziewięć kameralnych utworów utrzymanych w intymnym, akustycznym klimacie. Głosowi Damiana, ale także i Adama – co ciekawe, w nagraniu „Catch You When You Fall” Adam chyba po raz pierwszy na oficjalnej płycie śpiewa główną ścieżkę wokalną – towarzyszą jedynie delikatne dźwięki akustycznych gitar i fortepianu.

Panowie nagrali bardzo spójny, wyciszony album, który jest przeciwwagą dla muzyki, którą tworzą wspólnie w Headspace (a Wilson dodatkowo w Threshold). Pokazują jak świetnymi są kompozytorami, którzy w minimalistycznych piosenkach potrafią przekazać całą paletę nastrojów, uwypuklić ich prawdziwe piękno i wykrzesać magię, od której podczas słuchania na plecach pojawiają się ciarki. Opowiadają swoje osobiste historie i pozwalają słuchaczowi przenieść się dzięki nim w całkowicie inny wymiar. Intymny, liryczny, nostalgiczny, długimi chwilami wręcz uduchowiony…

Przyjemna to płyta z co najmniej kilkoma autentycznymi muzycznymi skarbami. Pewnie każdy odbiorca znajdzie na niej coś specjalnie dla siebie, coś co poruszy w jego sercu czułą strunę, coś co zachwyci i na długo zapadnie w pamięć. Tak jak osobiste są piosenki panów Wilsona i Wakemana, tak i indywidualny będzie zapewne ich odbiór przez każdego ze słuchaczy. Mnie najbardziej przypadły do serca utwory „People Come And Go” (to prawdziwy majstersztyk w wykonaniu Wilsona!), „Freedom Is Everything” oraz tytułowy „Weir Keeper’s Tale”.  

MLWZ album na 15-lecie