Operation: Mindcrime - Resurrection

Artur Chachlowski,

ImageOperation: Mindcrime to szyld, pod którym do artystycznego życia powrócił Geoff Tate – były wokalista znany z grupy Queensrӱche. Nazwa świadomie nawiązuje do tytułu albumu jego macierzystej formacji, który w 1988 roku stał się prawdziwą ikoną progmetalowego gatunku. Dziś drogi Tate’a i Queensrӱche rozeszły się, ale wokalista swoimi nowymi produkcjami nawiązuje do najbardziej znanych, intrygujących i najlepszych produkcji spod znaku swojego macierzystego zespołu. „Resurrection” jest drugą częścią trylogii, którą Tate zapoczątkował równo rok temu wydając album „The Key”. Teraz główny bohater znany jako H, który w poprzedniej części ledwo uszedł z życiem trzyma w ręku klucz do wielkiego planu, które sam nazywa Nową Rzeczywistością. „Każdy słuchacz wyciągnie z tej historii coś dla siebie. Każdy usłyszy coś innego, każdy wyniesie po jej wysłuchaniu inne emocje i doświadczenia” – tak kilka miesięcy temu mówił o swojej płytowej trylogii Geoff Tate – „Poszczególne piosenki to fragmenty wielkiego puzzle, które każdy może ułożyć po swojemu. W historii mamy kilka postaci, a oprócz mnie główne linie wokalne śpiewa jeszcze trzech ludzi”.

Wśród wspomnianych przez Tate’a towarzyszących mu na „Resurrection” wokalistów znajdujemy Marka Daly’ego, Tima “Rippera” Owensa i Blaze’a Bayleya. Ci dwaj ostatni dają prawdziwy popis swoich możliwości w jednym z najważniejszych utworów na nowej płycie – „Taking On The World”. Jednak nad całością przez cały czas czuwa postać charyzmatycznego lidera – to on swoim śpiewem i okazjonalną gra na saksofonie powoduje, że produkcje Operation: Mindcrime nabierają charakterystycznego sznytu i jedynego w swoim rodzaju wyrazu. Wśród innych muzyków, których słyszymy na „Resurrection” podkreślić trzeba udział klawiszowca Randy Gane’a (grał z Tatem w grupie Myth zanim nasz bohater dołączył do Queensrÿche), gitarzysty Kelly Graya (był kiedyś w składzie Queensrÿche), basistę grupy Megadeth, Davida Ellefsona, byłego perkusistę Dio, Simona Wrighta, a także grającego na basie Johna Moyera z Disturbed i Adrenaline Mob.

Płytę wypełnia czternaście utworów, z tym, że pierwszych kilka zaindeksowanych tematów to króciutkie instrumentalne i wokalne miniaturki i właściwie dopiero od oznaczonego cyferką 5 „Left For Dead” mamy do czynienia z ‘normalnym’ utworami. W sumie w przeważającej części nienajgorszymi, a w kilku przypadkach bardzo udanymi („The Fight”, „Taking On The World”, „Invincible”), choć akurat w moim przypadku musiało minąć sporo czasu zanim przekonałem się do tej płyty. Początkowo wydała mi się pokrętna, zagmatwana i niewiele wnosząca do mojej wiedzy o twórczości byłego lidera Queensrÿche. Aż nadszedł taki moment, że nagle coś kliknęło i to, co przedtem w muzyce z płyty „Resurrection” było dla mnie nieczytelne, w jednej chwili rozbłysło feerią wspaniałych dźwięków i układających się w logiczną całość dźwięków, melodii i klimatów. I o ile sam początek, tak mniej więcej do utworu „Miles Away” robi średnie wrażenie, ale już począwszy od „Healing My Wounds” aż po „Which Side Your On” robi się naprawdę ciekawie. Apogeum nadchodzi w ciężkim jak walec drogowy utworze „A Smear Campaign”, gdzie mocarnym riffom towarzyszą wspaniałe gitarowe i klawiszowe solówki, świetna partia na saksofonie i interkomowa narracja w tle. No i wokal charyzmatycznego Geoffa Tate’a świeci tu chyba najjaśniejszym z możliwych blasków.

Zakończę w podobnym duchu, jak przed rokiem, gdy pisałem o pierwszej części płytowej trylogii Operation: Mindcrime: jako dość umiarkowany zwolennik dokonań Geoffa Tate’a i w ogóle grupy Queensrӱche muszę przyznać, że „Resurrection” robi niezłe wrażenie, a sympatycy inteligentnie zagranego progresywnego metalu po wysłuchaniu drugiej części trylogii Tate’a będą mieli się z czego cieszyć. Myślę, że nawet hardcore’owi fani grupy Queensrÿche mogą być wniebowzięci. Wprawdzie może trochę brak na „Resurrection” soczystych solowych partii, jak te, którymi czarowali kiedyś panowie Chris DeGarmo i Mike Stone, ale Tate i Operation: Mindcrime wynagradzają to swoją wyborną grą i niesztampowymi kompozycjami.

MLWZ album na 15-lecie
MojaFabryka.pl