Penning, Les - Belerion

Artur Chachlowski, Penning, Les - Belerion

Admiracja twórczości Mike’a Oldfielda przez Roba Reeda z grupy Magenta jest powszechnie znana i to nie od dziś. Czytelnicy MLWZ.PL doskonale znają dwa mocno zainspirowane dokonaniami Oldfielda albumy „Sanctuary” (2014) i „Sanctuary II” (2016). Teraz Reed przyjął pod skrzydła swojej wytwórni płytowej Tigermoth Productions Ltd człowieka, który przed laty blisko współpracował z twórcą słynnych „Dzwonów rurowych”. Les Penning, bo o nim mowa, obsługiwał recorder na płycie „Ommadawn”, brał też udział w nagrywaniu okolicznościowych, często charytatywnych utworów Oldfielda. Takimi były wydane w połowie lat 70. bożonarodzeniowe single „In Dulci Jubilo” oraz „Portsmouth”.

I właśnie nowa wersja tego drugiego nagrana przez Lesa Penninga we współpracy z Robem Reedem i gitarzystą Philem Batesem (ELO2) otwiera jego najnowszy album zatytułowany „Belerion”. Wydawnictwo to ma charakter kompilacji nagrań z poprzednich płyt Penninga, z tym że wszystkie one zostały teraz nagrane na nowo i poddane drobnym retuszom. Niektóre z nich, jak „British Grenadiers” pamiętają jeszcze lata 70., inne jak „The Stones Feel Warm In Belerion” to już rzeczy bardziej współczesne. Jednak wszystkie, a jest ich w sumie czternaście, zostały opracowane na nowo specjalnie dla potrzeb niniejszej płyty, która na sklepowe półki trafiła 1 grudnia, a więc w czasie sprzyjającym świątecznym zakupom.

No właśnie, sięgając po „Belerion” trzeba wiedzieć, że muzyka Lesa Penninga, którą słyszymy na niniejszym wydawnictwie, ma charakter szczególny. Po pierwsze, stylistycznie modelowo wręcz nawiązuje do melodyjnych nagrań Mike’a Oldfielda, a po drugie – nie mając w zasadzie ambicji bycia zbiorem kolęd i świątecznych pieśni, posiada ona wybitnie bożonarodzeniowy wydźwięk. Osadzona jest w atmosferze celtyckiego folku, zagrana na typowych dla tego gatunku instrumentach i utrzymana w klimatach, które kojarzą się ze zbliżającymi się Świętami. Zresztą proszę samemu posłuchać oglądając przepiękny teledysk do utworu „Portsmouth”, który pilotuje ten album i równocześnie pokazuje z czym dokładnie mamy na nim do czynienia: 

MLWZ album na 15-lecie