Hee - System otwarcia

Artur Chachlowski, Hee - System otwarcia

Pamiętacie wydaną w 2010 roku debiutancką płytę „Tkanina” zespołu Loom? Debiutancką i jak się okazało, jedyną w jej dorobku. Ten nieźle rokujący zespół nie przetrwał niestety próby czasu i wskutek licznych kumulujących się przeciwności (sprawy organizacyjne, kłopoty personalne, różnice zdań etc.) zakończył swój krótki żywot. Życie jednak nie zna próżni i oto na rynku pojawił się album „System otwarcia” nowego projektu o nazwie Hee.

Jest to właściwie solowe przedsięwzięcie wokalisty i instrumentalisty Marcina Sady, który już przed laty na „Tkaninie” intrygował swoim ciekawym głosem i sposobem wokalnej interpretacji. Jego nowy projekt łączy w sobie akustyczną sferę muzyki z rozbudowanymi pokładami wszechobecnej elektroniki. Całość uzupełnia ekspresyjny śpiew i poetyckie teksty. Ale od razu zaznaczmy, że nie mamy tu do czynienia z „poezją śpiewaną” sensu stricto włożoną w ramy eL-muzyki. Poprzez zastosowanie ciepła analogowych brzmień, sampli, loopów, efektów modulacyjnych i przestrzennych, a przede wszystkim syntezy tych wszystkich pierwiastków z akustycznym instrumentarium (przepięknie pobrzmiewają na płycie gitary akustyczne i klasyczne) produkcje Marcina nabierają charakteru muzyki filmowo-ambientowej.

Kolejną istotną sprawą w utworach Hee są wysublimowane melodie oraz starannie i skrupulatnie wyselekcjonowane brzmienia. Na płycie panuje niepowtarzalny klimat. W powietrzu wisi kinematyczna atmosfera przeszywających dźwięków i przejmujących nastrojów. „System otwarcia” wspaniale sprawdza się jako jedna, długa, złożona z 11 fragmentów, całość. Doskonale jednak przy tym prezentują się poszczególne elementy tej misternie budowanej układanki. Żywy „Animus” sąsiaduje z napompowaną elektroniką i samplami „Zabawą w globus”, która z kolei daje początek onirycznemu tematowi „Śpiący – rozbudzeni”. A jest tu przecież jeszcze chyba najwspanialszy na płycie fragment pt. „Omnibus” (ze świetnie wykorzystanym głosem Beaty Radaszewskiej), jest wreszcie rewelacyjny finał w postaci utworu „Atakuję”. Nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie, ale cała muzyka na płycie brzmi zaskakująco spójnie. Punktem spinającym wszystkie składniki muzyki Hee – oprócz oryginalnie wykorzystanego instrumentarium – jest hipnotycznie czarujący głos Marcina i jego marzycielsko-poetyckie teksty. Chociaż nie tylko teksty. Partie wokalne w utworze „Aura” oparte są na wokalizach. I w nich Marcin też spisuje się rewelacyjnie.

Skąd taki pomysł na nową muzykę? Oddajmy głos sprawcy całego zamieszania: „Projekt Hee powstał z inicjatywy… trzech osób. W momencie gdy po rozpadzie Loom na placu boju zostałem sam, rozważałem zajęcie się inną stroną muzykowania. Chciałem poświęcić się już tylko muzyce użytkowej czy ilustracyjnej. Los jednak chciał inaczej i na swojej drodze spotkałem osobę, która swoim uporem i wsparciem sprawiła, że wiara wróciła. Przyznam, że bez Beaty ten projekt nigdy by się nie narodził. To ona wyszukała moje archiwalne nagrania (jeszcze z samą gitarą i śpiewem), o których sam zapomniałem, przez co była pierwszym sprawcą pomysłu na całość... Całość, która okazała się być połączeniem starszych oraz nowszych inspiracji i doświadczeń na mojej muzycznej drodze. Do "zespołu" dołączył Tomek - ostatni basista Loom przed rozpadem. Podczas solowej pracy nad albumem opinia muzyka obok, jego rady i sugestie, są nieocenione. Bez Tomka również nie byłoby Hee” – mówi Marcin Sady.

Tak narodził się Hee, czyli po prostu On. A pierwszym efektem jego działalności jest omawiany dziś album "System otwarcia". Marcin: „Płyta jest połączeniem wszystkiego co w muzyce jest mi bliskie. Starałem się wplatać klawiszowe przestrzenie, efekty oraz elementy charakterystyczne dla muzyki filmowej, którą ubóstwiam szczególnie. Całość od początku miała być czymś więcej od tradycyjnego instrumentarium w muzyce poetyckiej kojarzonego z gitarą i pianinem. To wypadkowa wszystkich światów muzycznych, przez które kroczyłem. A było ich wiele. Doświadczenie z Loom o progrockowym charakterze również wprowadziło mnie na tory, z których już w pewien sposób nie zboczę, ale będę poszukiwał dalej swojej drogi i nie wzbraniam się od żadnych eksperymentów”.

Głównym priorytetem dla Hee jest teraz praca studyjna i stworzenie dwóch albumów - polskiego i anglojęzycznego, z których ten pierwszy właśnie ujrzał światło dzienne. Polecam go z całego serca wszystkim sympatykom niebanalnych brzmień. Gdzie go zdobyć? Proponuję bezpośredni kontakt z Marcinem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. .

MLWZ album na 15-lecie
MojaFabryka.pl