Walden, Narada Michael - Evolution

Robert "Morfina" Węgrzyn, Walden, Narada Michael - Evolution

Już na pierwszy rzut oka okładka tego wydawnictwa wzbudza pozytywne uczucia. Widzimy tu Naradę Michaela Waldena i małą dziewczynkę (jego córkę Kaylah) w kolorowej sukience, która w dłoniach trzyma pałeczki perkusyjne taty. Tytuł albumu jest równie trafny: ewolucja, czyli rozwój w czasie, tu i teraz, jest nieunikniony.

Narada Michael Walden to znany w branży perkusista, kompozytor i producent. Jest on autorem ponad 50 światowych hitów, pracował z wieloma liczącymi się artystami (m.in. z Arethą Franklin, Whitney Houston, Georgem Michaelem, Rayem Charlesem, Carlosem Santaną, Mariah Carey i Jeffem Beckiem) i to zazwyczaj z wielkim powodzeniem. Wielokrotnie nagradzany był statuetką Grammy (m.in. w 1993 roku za soundtrack do filmu „Bodyguard”). Zaczynał jako perkusista w Mahavishnu Orchestra, ale na przestrzeni kilku dekad doszedł do sławy cenionego producenta, kompozytora i autora wielkich hitów. W ubiegłym roku ukazał się jego najnowszy solowy album „Evolution”, który jest następcą wydanego w 2013r. „Thunder 2013”.

W wielkim skrócie nowy krążek jest mocno osadzony w stylu funky, a nawet muzyki dance i klubowej. Czytałem gdzieś, że Narada mocno wtopił się w taki styl i teraz powrócił do korzeni oraz swoich fascynacji z początkowych lat twórczości. Soul, jazz, rhythm and blues – temu wszystkiemu daje on upust w wielu momentach na swojej najnowszej produkcji.

Wydany nakładem Tarpan Records album „Evolution” zawiera w większości oryginalne i premierowe utwory. Wyjątkiem są dwa covery: „Freedom” Richie Havensa oraz „Long And Winding Road” Lennona i McCartneya, a jako niewątpliwą specjalną dodatkową atrakcję uznać trzeba całą eskapadę towarzyszących mu muzyków, w tym Nikitę Germaine (Stevie Wonder, Chaka Khan) na wokalu, Franka Martina (Tuck & Patti, Jose 'Neto) na klawiszach, Angeline Saris (Gretchen Menn, Zepperella) na basie i wokalu oraz Matthew Charlesa Heulitta (Zigaboo Modaliste) na gitarach. Grono to w swoim środowisku jest mocno rozpoznawalne, czyli… marka. Ich wspólna muza, oprócz nostalgicznej podróży, jest świetna, rytmiczna, rzekłbym że jest to „skrzywienie” zawodowe Narady Michaela Waldena, który zapewnił nie tylko bardzo dobrą realizację, ale i fantastyczne wykonanie. Brawa za aranż, brzmienie i mix!

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl