Atavismo - Inerte

Artur Chachlowski, Atavismo - Inerte

Ostatnio spore zainteresowanie słuchaczy poszukujących oryginalnych i świeżych pomysłów oraz nieoczywistych rozwiązań muzycznych wzbudził hiszpański projekt o nazwie Exquirla. Dlatego dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę naszych Czytelników na inną formację pochodzącą się z tego kraju – grającą ambitną i fascynującą odmianę prog rocka grupę Atavismo.

Powstała ona na bazie nieistniejących już zespołów Mind! oraz Viaje a 800, jest triem (Sandra gra na perkusji, Mateo na basie, a Poti śpiewa i gra na gitarach), gra muzykę, którą umiejscowiłbym gdzieś na pograniczu progresywnego, psychodelicznego i hard rocka – tak gdzieś niedaleko produkcji znanych z płyt Black Mountain, Wolfpeople czy Motorpsycho. Wydany przez Atavismo album „Inerte” jest już drugim, po „Desintegración” (2015), wydawnictwem tego zespołu i zawiera ono tylko pięć kompozycji przepełnionych duchem dobrego space rocka, kontrolowanych improwizacji oraz intrygujących aranżacji i interesujących partii wokalnych. Dwie z tych kompozycji – „El Sueňo” i „Volarás” – przekraczają swoimi rozmiarami magiczną barierę 10 minut i moim zdaniem są to najwspanialsze fragmenty tego wydawnictwa. Jeżeli ktoś z naszych Czytelników pamięta działający na przełomie lat 70. i 80. andaluzyjski zespół Triana, ten z łatwością może wyobrazić sobie czego spodziewać się po materiale zamieszczonym na płycie „Inerte”.

„Inerte” to udany, rzetelnie zagrany i utrzymany w dobrej tradycji progresywny rock z wyraźnie zaznaczonymi elementami psychodelii, adresowany do słuchaczy poszukujących w muzyce po mistrzowsku budującego się napięcia oraz hipnotyzujących klimatów opartych na intuicji i spacerockowych improwizacjach. To album przeznaczony dla słuchaczy umiejących docenić mozolne układanie różnych, na pierwszy rzut ucha, niekoniecznie pasujących do siebie muzycznych klocków. Znajdą oni na „Inerte” muzykę, która z pewnością spełni ich oczekiwania.

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl