Big Big Train - Grimspound

Artur Chachlowski, Big Big Train - Grimspound

Ledwie 10 miesięcy minęło od premiery poprzedniej płyty „Folklore”, a już możemy cieszyć się z kolejnego studyjnego krążka grupy Big Big Train zatytułowanego „Grimspound”. Standard godny złotych lat 70., kiedy to właśnie z taką mniej więcej częstotliwością swoje kolejne płyty wydawali wszyscy wielcy rocka.

Pierwotnie miała to być EP-ka będąca uzupełnieniem zeszłorocznej płyty, ale w trakcie prac w studiu rozrosła się ona do pełnowymiarowego albumu. A znajdziemy na nim 8 kompozycji o różnej długości: najdłuższe jest „A Mead Hall In Winter” – trwa ono ponad 15 minut, a najkrótsze „Meadowland” – ledwie 3 i pół minuty. Łącznie na „Grimspound” znajdujemy 68 minut muzyki. Skład – ten sam co na „Folklore”. Big Big Train to nadal ośmioosobowe combo. Prawdziwa mieszanka rutyny (Dave Gregory, Greg Spawton, Andy Poole, Nick D’Virgilio) z młodością (Rachel Hall, Rikard Sjöblom, Danny Manners) z charyzmatycznym wokalistą Davidem Longdonem na czele. Wyprodukowany, podobnie jak „Folklore”, w Aubitt Studios przez Roba Aubreya. Nawet szata graficzna jest podobna. Z tym samym czarnym krukiem na okładce, której autorką jest ta sama Sarah Louise Ewing. No i wreszcie repertuar – stylistycznie też podobny, często bardzo kameralny, zawsze stylowy, z rockowymi elementami, które krzyżują się z folkiem, wycyzelowany, dopieszczony, wykonany – jak zawsze w przypadku tego zespołu – w sposób bardzo profesjonalny. Ze znakiem wysokiej jakości. I z tym samym ‘efektem ubocznym’: bo gdy tylko płyta dobiega końca, od razu chce się ponownie włączyć przycisk PLAY.

Jeżeli ktoś zna ostatnie płyty Brytyjczyków, ten wie czego po płycie „Grimspound” należy się spodziewać. Dlatego też pominę w tym omówieniu aspekt muzyczny, a kilka słów poświęcę tematyce poszczególnych utworów. Jak zwykle to bywa na płytach grupy Big Big Train, każde nagranie to osobna historia. Zazwyczaj zahaczające o historyczne wydarzenia o uniwersalnym, bądź też na wskroś angielskim, wydźwięku. Rozpoczynająca płytę epicko brzmiąca kompozycja „Brave Captain” to podzielona na 4 części historia legendarnego angielskiego lotnika, kapitana Alberta Balla, strąconego na polach Francji w trakcie I wojny światowej. 7 maja br. przypada setna rocznica jego śmierci i z tej okazji grupa Big Big Train w formie rozmowy ojca i syna toczącej się u stóp stojącego na zamku w Nottingham jego pomnika, opowiada historię tego bohatera. „On The Racing Line” to jedyny na płycie „Grimspound” instrumental o lekko jazzrockowym zabarwieniu, będący hołdem dla kierowcy wyścigowego Johna Cobba, o którym opowiadała już zresztą kompozycja „Brooklands” na płycie „Folklore”. „Experimental Gentlemen” to rzecz o naukowcach – członkach ekspedycji kapitana Cooka z 1768 roku na pokładzie statku „Endeavour”, której celem była obserwacja przejścia Wenus przez tarczę słoneczną na morzach południowych. ”Meadowland” to utwór dedykowany pamięci Johna Wettona, który zmarł w dniu zakończenia prac nad tym nagraniem. To zarazem afirmacja przyjaźni i pochwała umiejętności dzielenia pasji między bliskimi sobie ludźmi. Tytułowy „Grimspound” to nazwa osady w hrabstwie Devon, gdzie odkryto ślady działalności człowieka z epoki brązu. Nazwa ta pochodzi od mitycznego boga Grimra, któremu zawsze towarzyszyły dwa kruki. Notabene imię kruka z okładki płyty to właśnie Grimspound. Na okładce nowej płyty, w odróżnieniu od „Folklore”, widzimy go w symbolizującym wolność locie. „The Ivy Gate”, w którym gościnnie pojawia się śpiewająca Judy Dyble, tworząc z Davidem Longdonem przeuroczy duet, to bardzo smutna historia oparta o prawdziwych i tragicznych faktach z życia rodziny Thomasa i Mary Fisherów z czasów wojny. Podobno duch Thomasa, który w akcie desperacji popełnił samobójstwo, do dziś przechadza się obok tytułowej bluszczowej bramy. „A Mead Hall In Winter” to utwór, który wyrósł z dwuminutowej miniaturki skomponowanej przez Rikarda Sjöbloma, która nie zmieściła się w programie płyty „Folklore”. Teraz, w rozbudowanej piętnastominutowej wersji, za sprawą przejmującego tekstu Grega Spawtona przenosi nas do epok oświecenia i romantyzmu oraz ich największych wartości: wiedzy, wolności myśli i słowa, nauki, poezji, sztuki, muzyki i miłości. Ostatni na płycie utwór „As The Crow Flies” to znowu powrót do znanego z okładki kruka, a właściwie koncepcji wolnego lotu, który symbolizuje wolność oraz kolejne kroki naszych dzieci przygotowujących się do samodzielnego startu w dorosłe życie.

Im częściej słucham nowej płyty Big Big Train, tym bardziej nabieram przekonania, że „Grimspound” to taki muzyczny brat-bliźniak albumu „Folklore”. Równie dobrze poukładany, równie sympatyczny i taki, że chce się z nim spędzać jak najwięcej czasu. Dlatego obiektywnie rzecz ujmując, muszę jednoznacznie i st7anowczo stwierdzić, że to nie jest dobra płyta. Bo ta płyta jest po prostu bardzo dobra!

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl