ELO - Eldorado - A Symphony By The Electric Light Orchestra

Janusz "Janus" Groth, ELO - Eldorado - A Symphony By The Electric Light Orchestra

Lata 70. to czas koncept albumów. Grupa Jeffa Lynne’a zawsze szła z duchem czasów, więc i ona przygotowała taki album. Jeff najpierw napisał teksty, a później stworzył do nich muzykę. Ich bohaterem jest człowiek zmęczony przytłaczającymi go przyziemnymi sprawami, który odbywa podróż w krainę snów i fantazji. Do nagrania albumu Lynne zaprosił chór i 30-osobową orkiestrę, skorzystał też z usług Louisa Clarka, aranżera i dyrygenta, od tego momentu stałego współpracownika ELO.

Orkiestra zaprosiła do nagrań orkiestrę. Jakkolwiek by to dziwnie nie wyglądało, efekty takiej współpracy wprost olśniewają. Album został zrealizowany z dużym pietyzmem. Brzmi jasno, przejrzyście i przestrzennie. Wszystkie instrumenty zostały bardzo dobrze wyeksponowane. Głos Jeffa Lynne’a jest czysty, wreszcie potrafi poruszyć i oczarować, jak na przykład w lirycznym „Can’t Get It Out Of My Head” czy w utworze tytułowym. „Eldorado” to zgodnie z tytułem wielka symfonia. Orkiestra i chór dodały muzyce rozmachu, dostojności, a gdzie trzeba potęgi i odrobinę patosu. 

Całość jest bardzo śpiewna i radosna, niezbyt skomplikowana i łatwa w odbiorze. Symfonia ułożona została z utworów o charakterze piosenek, z których każda to małe arcydzieło, tak z zakresu kompozycji, jak i błyskotliwej aranżacji: piękna ballada „Can’t Get It Out Of My Head”, rock’n’rollowy „Illusion In G Major”, sentymentalny „Eldorado”, wedewilowy z jazzującym fortepianem “Nobody’s Child”, słodki i beztroski “Poor Boy”.

„Eldorado” to jedna z tych płyt, których każde przesłuchanie dostarcza nowych wrażeń, nowych dźwięków, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi. Pomysł z zaangażowaniem chóru i orkiestry sprawdził się doskonale. Zespół miał go stosować także w przyszłości.

Na początku sesji nagraniowej z zespołem rozstał się basista Michael D’Albuquerque. Nagrania dokończono bez niego. Partię basu skończył nagrywać Jeff Lynne. Zaraz po zakończeniu pracy w studio grupę opuścił wiolonczelista Mike Edwards. Koncerty promujące „Eldorado” grano już w nowym i, jak się miało okazać w przyszłości, stabilnym i najbardziej znanym składzie: Jeff Lynne – voc, g; Bev Bevan – dr; Richard Tandy – key; Kelly Groucutt – b, voc; Mik Kaminski – v; Hugh McDowell – clo i Melvyn Gale – clo.

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl