Fizbers - First Mind

Paweł Świrek, Fizbers - First Mind

Obecnie nieczęsto zdarza się młodym zespołom sięgać po rock progresywny. Nie jest to łatwy kawałek chleba, no i na potencjalną (komercyjną) popularność raczej nie ma co liczyć.

Tym razem w takim oto progresywno-rockowym stylu mamy debiut z Krakowa w wykonaniu trójki bardzo młodych muzyków tworzących formację o nazwie Fizbers. Ich debiutancki krążek zatytułowany „First Mind” rozpoczyna się od instrumentalnego intro „Flight”, które po chwili przechodzi w utwór „Factory”. Zabieg ten nie jest może niczym nadzwyczajnym, gdyż wiele zespołów tak robi, ale nic nie ujmując młodym krakowskim twórcom trzeba przyznać, że otwarcie płyty wypada całkiem efektownie. „Flight” może trochę kojarzyć się z dźwiękami intra granymi na koncertach grupy Millenium. Trudno się temu dziwić, skoro w procesie twórczym zespołowi pomagał sam Ryszard Kramarski. Odgłos otwierających drzwi, a po chwili spokojna i nastrojowa muzyka – tak rozpoczyna się utwór „Factory”. Pojawiają się tam po chwili delikatnie brzmiące skrzypce. Głos i sposób śpiewania Dawida Lewandowskiego momentami przywołuje na myśl już zapomnianą nieco grupę Openspace (która nawiasem mówiąc swój debiutancki album też wydała w Lynx Music).

Kolejny utwór, „Normality”, pobrzmiewa już bez skrzypiec, ale za to na rockową nutę. „Life Is A Game” to nagranie bardziej dynamiczne z uspokojeniem w zwrotkach. Zachwyca tu przejmujący wokal Dawida. Momentami robi się nawet trochę tanecznie. Znowu pojawiają się tu skrzypce. Brzmienie gitary w „Lady With No Real Name” momentami przypomina grupę U2. Tyle, że sposób śpiewania jest o wiele radośniejszy. Jest to jeden z bardziej przebojowych momentów na płycie. Z racji niezbyt długiego czasu trwania (nieco ponad 4 minuty) utwór ten idealnie pasuje do radia. Kolejnym, ale mniej przebojowym utworem jest „Truth”. Natomiast najmocniejszym punktem albumu jest udana i świetnie brzmiąca ballada „Death”. Wydawnictwo kończy najdłuższa na płycie kompozycja zatytułowana „Ashes”. Choć to utwór studyjny, w pewnym momencie wpleciono weń oklaski. Po niemrawym początku po chwili całość wyraźnie rozkręca się. Potem jest raz spokojniej, raz dynamiczniej i tak przez 9 minut. A końcówka prawie taka jak początek...

Z racji tego, że „First Mind” jest płytowym debiutem grupy Fizbers, a muzycy są bardzo młodzi, myślę że warto dać im szansę. Pozostaje mieć nadzieję, że z biegiem czasu zespół rozkręci się i rozwinie się jeszcze bardziej. Płyty roku z tego raczej nie będzie, ale warto się przyjrzeć temu albumowi, bo w kategorii ‘polski debiut’ to rzecz bardzo udana. Dobrze by było, gdyby Fizbers jak najczęściej grali koncerty, najlepiej w takim składzie, jak niedawno przed Metusem i Millenium w krakowskim Kijów Centrum.

MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl