Tracy, Michael - Still Got Soul

Artur Chachlowski, Tracy, Michael - Still Got Soul

Michael Tracy to jeszcze mało znany w Polsce, ale za to już dosyć dobrze rozpoznawalny w swojej ojczyźnie amerykański artysta. Swoją twórczością wpisuje się w muzyczny nurt zagospodarowany przez wykonawców pokroju Bruce’a Springsteena, Boba Segera, Toma Petty’ego i Johna Mellencampa. Występował na tych samych scenach, co Bon Jovi, Styx, Foreigner, Dokken czy Jefferson Starship. I myślę, że właśnie te nazwy oraz wcześniej wymienione nazwiska są dobrą wskazówką określającą styl, w który wpisuje się twórczość naszego bohatera.

W połowie listopada ukazał się nowy, czwarty już w dorobku Michaela Tracy’ego album zatytułowany „Still Got Soul” wydany przez powołaną niedawno przez niego do życia wytwórnię TW Music Group. Po trzech wcześniejszych płytach, Michael postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i poszukiwał kompetentnego producenta, który nadałby jego kompozycjom odpowiedniego oldschoolowego rockandrollowego szlifu. Szczęśliwym trafem spotkał pochodzących z Los Angeles Boba Marlette i Sahaja Ticotina, z którymi zbudował mocną więź i razem z nimi rozpoczął pracę nad materiałem na nową płytę. Pierwszym efektem tej współpracy był skomponowany przed rokiem świąteczny numer zatytułowany „Poinsettia Red”. Utwór ten w formie nieco żartobliwego bonusu zamyka program płyty „Still Got Soul”, na której znajdujemy ponadto 10 innych nagrań o wyraźnie piosenkowym charakterze. Wpisują się one wdzięcznie w klimat amerykańskiego stadionowego rocka. A więc pełne są przyjemnych melodii, niesamowicie chwytliwych refrenów i prostych, acz chwilami pompatycznych aranżacji. Do najciekawszych fragmentów tego wydawnictwa należą utwory „Laughter”, „Call Me Wild”, „Sweet Smile”, ballada „No More Waiting” czy chyba najciekawsze w tym zestawie nagranie tytułowe „Still Got Soul”.

MLWZ album na 15-lecie