Mars Project - Insomnia

Artur Chachlowski, Mars Project - Insomnia

Niemal co tydzień na naszych łamach informujemy o nowych, ciekawych muzycznych przedsięwzięciach naszych rodzimych muzyków. Być może nie zawsze wpisują się one dokładnie w, skądinąd szerokie, ramy progresywnego rocka, ale ich atrakcyjność, a przede wszystkim jakość jest tak wysoka, że z ogromną przyjemnością prezentujemy naszym Czytelnikom kolejnych twórców, którzy w niełatwych dzisiejszych czasach, decydują się dzielić swoimi produkcjami wydanymi na tradycyjnych płytach kompaktowych. Przed tygodniem pisaliśmy o projekcie Inhibited Rafała Żaka (recenzja albumu „(i)nother” pod tym linkiem), dziś kilka słów o pewnym debiucie wydanym niedawno na płycie przez wytwórnię Lynx Music.

Mars Project, bo o nim mowa, to jednoosobowy zespół powołany do życia przez Marka Sikorę w 2017 roku. Instrumentalny album “Insomnia” inspirowany jest twórczością m.in. Tangerine Dream i Vangelisa, łączy brzmienie gitary klasycznej z różnego rodzaju syntezatorami, dźwiękami i efektami eksperymentalnymi, a także wokalnymi samplami z kobiecymi głosami. Nie ma tu chórów ani orkiestry, jest za to ogromne bogactwo dźwięków i jest też mnóstwo niezłych melodii. Całość podzielona jest na 15 kilkuminutowych tematów, które łączą się i przenikają ze sobą tworząc spójną, 51-minutową marzycielską wyprawę w krainę muzycznej wyobraźni. Poczucie podróżowania wzmacnia fakt pewnej tajemnicy, poczucia obcowania z czymś nieznanym i ulotnym, bo takie uczucia rodzą się same podczas słuchania tej muzyki. Brzmi ona jak dobry filmowy soundtrack, dlatego nie wyobrażam sobie słuchania tej płyty w sposób fragmentaryczny. „Insomnia” dopiero jako zwarta całość nabiera pełnego wymiaru i fantastycznie oddaje klimat, który pamiętamy z dzieł muzyki elektronicznej z najlepszych dla niej złotych czasów.

Tu jednak rodzi się pytanie: czy płytę tę można w ogóle wrzucić do przegródki z napisem „muzyka elektroniczna”? Rozległy zakres muzycznych zainteresowań Marka Sikory powoduje, że niezwykle ciężko jest jednoznacznie i precyzyjnie przypisać to, co słyszymy na „Insomnii” do jakiegoś konkretnego gatunku muzycznego. Cechą charakterystyczną muzyki Mars Project są m.in. nawiązania do muzyki filmowej, folku czy nu-jazzu i pewnie jeszcze kilku różnych (pod)gatunków. Tak czy inaczej, album ten powinien szczególnie spodobać się nie tylko melomanom nakierunkowanym na tradycyjne elektroniczne dźwięki rodem z lat 70., ale także sympatykom polskich, stosunkowo nowych projektów, jak: Kayanis, White Raven czy opisywanego przez nas niedawno Inhibited.

MLWZ album na 15-lecie