Ring Van Möbius - Past The Evening Sun

Artur Chachlowski, Ring Van Möbius - Past The Evening Sun

Pochodzący z Norwegii zespół o nazwie Ring Van Möbius za pośrednictwem wytwórni Apollon Records wydał niedawno swój debiutancki album "Past The Evening Sun".

Ring Van Möbius to klasyczne progresywne trio (instrumenty klawiszowe, bas i perkusja), które gra zanurzonego w gęstej atmosferze progresywnego rocka wczesnych lat 70. Muzyka młodych Norwegów zainspirowana jest takimi zespołami jak Emerson Lake & Palmer, Van Der Graaf Generator i King Crimson. I to aż do tego stopnia, że zaryzykowałbym tezę, iż Ring Van Möbius może stać się w kręgach miłośników tradycyjnego i klasycznie granego progresywnego rocka grupą o statusie podobnym, jaki niedawno u fanów klasycznego hard rocka osiągnęli muzycy z Grety Van Fleet. To, że w zespole nie ma gitarzysty kompletnie nie przeszkadza. Głównym elementem brzmienia są wszechobecne melotrony. No i w pełni dojrzały, mocny wokal. Tak więc to nienowoczesne, świadomie ‘regresywne’ podejście do muzyki przejawia się tym, że w postaci płyty zatytułowanej „Past Of The Evening Sun” słyszymy na wskroś tradycyjne i klasyczne brzmienia, które rozciągają się od delikatności, poprzez jawne muzyczne szaleństwo, aż po totalnie abstrakcyjne, by nie powiedzieć odlotowe, dźwiękowe pejzaże.

W celu tworzenia własnego muzycznego świata muzycy Ring Van Möbius koncentrują się wyłącznie na korzystaniu z oryginalnych analogowych instrumentów, nagrywaniu na taśmach oraz używaniu oldschoolowych technik studyjnej realizacji dźwięku. W pełni i, co ważne, w sposób niezwykle udany, wykorzystują tę przestrzeń do komponowania nagrań utrzymanych jakby w innej epoce. Kolejny aspekt to czas trwania płyty. Trwa ona około 40 minut. Pierwsza, tytułowa kompozycja trwa ponad 20 minut i łatwo sobie wyobrazić, że mogłaby ona wypełnić stronę A winylowego krążka. Dwa pozostałe utwory to sześciominutowy „End Of Greatness” oraz trwający blisko 12 minut „Chasing The Horizon” – strona B jak się patrzy! A więc to kolejne nawiązanie do złotej epoki progresywnego rocka. No i w efekcie całości naprawdę słucha się jak jakiegoś zagubionego muzycznego skarbu sprzed prawie 50 lat…

Skąd w ogóle wziął się ten niezwykle ciekawy zespół? Jako się rzekło, jest ich trzech. Thor Erik Helgesen śpiewa i obsługuje organy Hammonda, syntezatory Mooga oraz melotrony. Håvard Rasmussen gra na basie Fendera. Dag Olav Husås – na perkusji. Od czasu do czasu pojawia się gościnnie grający na saksofonach Karl Christian Grønhaug. Działają wspólnie od zaledwie kilkunastu miesięcy. W listopadzie 2017 roku wydali w niewielkim nakładzie pierwszy 7-calowy singiel, który stał się prawdziwym białym krukiem dla entuzjastów progresywnych klimatów, zakochanych w organicznych analogowych brzmieniach. Album „Past The Evening Sun” jest kontynuacją tego samego, obranego na samym początku działalności, stylu oraz procesu nagrywania, z tym, że ze znacznie dłuższymi utworami, które spełniają wszelkie wymogi wydawnictw, które brzmią jakby wyszły ze studia na przełomie lat 60. i 70.

MLWZ album na 15-lecie