Reed, Robert - Sanctuary III

Artur Chachlowski, Reed, Robert - Sanctuary III

Multiinstrumentalista i kompozytor Robert Reed znany z licznych i różnorodnych projektów (m.in. Magenta, Cyan, Kompendium, Kiama, ChimpanA) wypuścił na rynek trzecią część swojego epickiego dzieła pt. „Sanctuary III”. Wzorem swojego mistrza, Mike’a Oldfielda, kontynuuje on swój instrumentalny serial i oto po wydanych w 2014 roku płytach „Sanctuary” i w 2016r. „Sanctuary II”” w dwuletnim cyklu wydawniczym ukazuje się teraz album nr 3. Jak w przypadku poprzednich płyt, Reed sam wyprodukował, zmiksował i zaprojektował album, sam zagrał też na większości instrumentów.  Tym razem skorzystał jednak z pomocy m.in. legendarnego perkusisty Simona Phillipsa, dudzisty Troya Donockleya, wokalistki Angharad Brinn, operowej sopranistki Shan Cothi, wokalnego zespołu Synergy oraz trzech producentów – w przeszłości bliskich współpracowników Mike’a Oldfielda: Lesa Penninga, Toma Newmana i Simona Heywortha.

Robert Reed tak opowiada o naturalnej ewolucji cyklu „Sanctuary” podczas produkcji nowego albumu: "Myślę, że płyta „Sanctuary III” pokazuje jak bardzo dojrzałem pod względem kompozycyjnym w stosunku do dwóch pierwszych albumów. Komponowałem bez żadnych wcześniejszych założeń, bez uprzedzeń i bez barier, nie miałem więc praktycznie żadnych ograniczeń. W rezultacie w tej muzyce jest znacznie więcej mnie samego niż na poprzednich częściach cyklu. Słuchacze na pewno dostrzegą wiele różnorakich wpływów. To prawda, ale na „Sanctuary III” są one zaczerpnięte z dużo szerszego spektrum muzycznego”.

Albumy „Sanctuary” zawsze były długimi formami muzycznymi, przenoszącymi słuchacza w emocjonalną podróż, używając do tego prawdziwych instrumentów, na których zawsze grają żywi muzycy, a nie są one samplowane. Kolejnym ukłonem w stronę tradycji jest klasyczny ‘winylowy’ podział muzyki na dwie około dwudziestominutowe części „Sanctuary III Part 1” i „Sanctuary III Part 2”, które idealnie wypełniłyby obie strony winylowego krążka. Niestety nic mi nie wiadomo na temat winylowej edycji tego wydawnictwa. Z tego co wiem ukazuje się ono w trzypłytowym zestawie 3CD. Pierwszy krążek zawiera podstawowy album zmiksowany przez Roberta Reeda. Dysk nr 2 składa się z remiksów wyodrębnionych fragmentów albumu oraz dodatkowo zawiera obie części „Sanctuary III” wyprodukowane przez Toma Newmana. Trzecia płyta to krążek DVD zawierający miks całego albumu w wersji 5.1 audio, a także filmy wideo dające pogląd na to jak powstawał ten album. Ponieważ cały cykl „Sanctuary” zawiera wyłącznie instrumentalną muzykę, nie ma więc tu praktycznie żadnych regularnych tekstów piosenek, jest za to dużo śpiewu (zarówno solo, jak i chóralnego)  oraz fragmentów mówionych. Jednakowoż za cały emocjonalny efekt muzyki Reeda odpowiada przede wszystkim instrumentacja. Od razu dodajmy: różnorodna, przestrzenna, kolorowa i dynamicznie zmieniająca się z minuty na minutę. Po prostu mistrzowska! Dynamika dźwięku na płycie „Sanctuary III” jest naprawdę ekscytująca, a brzmienie tak wysublimowane, że wręcz krystalicznie czyste. Pod każdym względem bardziej przypomina ono klasyczne nagrania z epoki lat 70., niż to, co współcześnie spotykamy na płytach z  muzyką rockową.

„Sanctuary III”... Wszystko wspaniale brzmi na tej płycie. Pięknie się jej słucha… Można też oglądać. Pod tym linkiem znaleźć można film promocyjny tego wydawnictwa.

MLWZ album na 15-lecie