Hollowscene - Hollowscene

Artur Chachlowski, Hollowscene - Hollowscene

Początki zespołu sięgają jeszcze lat 90., kiedy to duet instrumentalistów Andrea Massimo (gitara) / Lino Cicala (instrumenty klawiszowe) zaczął funkcjonować pod nazwą Banaau. Po długiej przerwie w działalności panowie zreformowali swój zespół w 2016 roku nagrywając album zatytułowany "The Burial”, przy okazji powiększając skład został aż do siedmiu członków i niedługo potem nadając mu nazwę Hollowscene.

Dziś zespół ten tworzą: Andrea Massimo – śpiew i gitara, Lino Cicala - instrumenty klawiszowe, Andrea Zani - instrumenty klawiszowe, Demetra Fogazza - flet, chórki, Elton Novara – gitara, Tony Alemanno – bas oraz Matteo Paparazzo – perkusja.

Nowa nazwa zespołu, choć można się w niej doszukiwać wielu ukrytych znaczeń, podobno nawiązuje wprost do poematu T.S Eliota pt. „The Hollow Men”. W ogóle zainteresowanie liderów grupy literaturą znalazło swe odbicie w zawartości nowej płyty, bo jej zawartość stanowi wyjątkowe połączenie symfonicznego prog rocka i tekstów wybitnych amerykańskich i angielskich autorów, w tym… Williama Shakespeare’a.

Album oparty jest na koncepcie, którego motywy zaczerpnięto z Szekspirowskiej tragedii zatytułowanej „Koriolan”. Ponadto jeden z utworów ("The Worm") jest oparta na wierszu "The Conqueror Worm" autorstwa Edgara Allana Poe. Jest to przearanżowana reedycja oryginalnej piosenki duetu Banaau. Dla porządku dodajmy jeszcze, że zamykające płytę nagranie "The Moon Is Down" to z kolei cover utworu z repertuaru grupy Gentle Giant.

A muzycznie? Muzycznie jest naprawdę nieźle. Hollowscene gra muzykę nawiązującą do włoskiej szkoły progresywnego rocka z bogatymi i urozmaiconymi partiami instrumentów klawiszowych, pełną soczystych partii gitar i utworami o złożonej, często wielopiętrowej konstrukcji. W trakcie słuchania odnosi się wrażenie, że to niemożliwe iż niniejszy album powstał przed kilkoma miesiącami, a nie jakieś 40, a nawet więcej lat temu.

Chyba najsłabszym ogniwem w tej staromodnej, ale dobrze funkcjonującej muzycznej machinie, jest wokal. Ale, generalnie rzecz biorąc, nie przeszkadza on w odbiorze tej zacnej muzyki.

Na pewno nie jest to album odkrywczy, lecz niosący nadzieję, a właściwie pokazujący, że i dzisiaj – pomimo zmieniających się mód i trendów - można grać taką ambitną progresywno-rockową muzykę, tak mocno zakotwiczoną w klimatach złotej ery dla tego gatunku i w dodatku robić to z takim powodzeniem jak włoski zespół Hollowscene.

 

https://blackwidow.it

MLWZ album na 15-lecie