Seven Day Hunt - File This Dream

Artur Chachlowski,

ImageEgdon Heath był jednym z najbardziej popularnych holenderskich zespołów z kręgu neoprogresywnego rocka. Po 18 latach działalności i wydaniu czterech studyjnych albumów oraz jednej koncertowej płyty, zakończył swój żywot w 1999 roku.

Jednak już kilka miesięcy później, w styczniu 2000 roku, czterech muzyków tworzących ostatnie wcielenie zespołu (Jaap Mulder - k, Aldo Adema - g, Marcel Copini - bg i Martijns Kalsbeek - v) zaczęło pracę nad nowym materiałem. Do wspomnianej czwórki dołączył perkusista Erik Koning, a miejsce Kalsbeeka zajął zdolny wokalista i autor tekstów Han Uil (ex-Antares). I w tej pięcioosobowej konfiguracji zrodził się nowy muzyczny twór, któremu nadano imię Seven Day Hunt.

Pod koniec ubiegłego roku grupa Seven Day Hunt zadebiutowała albumem zatytułowanym „File This Dream”. Zawiera on 9 kompozycji, spośród których większość to utrzymane w tradycyjnym neoprogresywnym stylu utwory o średniej długości (od 4 do 8 minut). Niczym grube okładki książki spinają je dwie długaśne, kilkunastominutowe suity, które odpowiednio otwierają („No Plaster Saint”) i zamykają („In Delusion”) to wydawnictwo.

Cóż można powiedzieć o muzyce wypełniającej płytę „File This Dream”? To utrzymany na dobrym poziomie, bardzo rzetelny neo prog, który z pewnością zadowoli nawet bardzo wymagających słuchaczy. Płyta nabiera wartości z każdym kolejnym przesłuchaniem, za każdym kolejnym razem odkrywa przed słuchaczem swoje kolejne tajemnice. Takie „narastające” płyty z reguły lubi się najbardziej. Wystarczy trochę cierpliwości, kilka (kilkanaście) przesłuchań i album „File This Dream” staje się dobrym muzycznym towarzyszem, z którym trudno się rozstać.

Dużo na tej płycie zgrabnej melodyki, solidnego grania, mnóstwo ciekawych pomysłów… Zachwyca szczególnie trzyminutowa finałowa sekwencja pierwszej suity „No Plaster Saint”. Po blisko 10 minutach dynamicznego grania, którym grupa Seven Day Hunt wprowadza słuchacza w klimat swojej muzycznej krainy, otrzymujemy patetyczny, prawdziwie epicki finał, przy którym aż ciarki przechodzą po plecach. Początek utworu „The Noise” to pewne nawiązanie do twórczości Jethro Tull, ale wrażenie to trwa zaledwie kilkadziesiąt sekund. Dalej mamy już zupełnie inną stylistykę, balansującą gdzieś na pograniczu dokonań IQ, Pallas, Galahadu i Marillion. Bardzo ciekawie wypada kompozycja tytułowa, a w szczególności jej końcowa część z fantastyczną wokalizą gościnnie śpiewającej na tej płycie Caroli Magermans. Podobać może się utwór „Red Stained Knife” czy opatrzony wstępem wyjętym nieomal z kanonu muzyki klasycznej „Hidden Behind Myself”. Doskonale brzmi pełen zmian tempa i zachwycający kaskadą zmieniających się jak w kalejdoskopie nastrojów utwór „The Voice Inside”. Do pewnego stopnia przypomina mi on niektóre nagrania z repertuaru grupy Icehouse. Prawdopodobnie dzieje się to za sprawą niesamowitego podobieństwa barwy głosu Hana Uila do Ivo Daviesa z Icehouse właśnie. Skoro już jesteśmy przy wokalu, to zespół Egdon Heath zawsze miał szczęście do dobrych wokalistów, choć pech zespołu polegał na tym, że na prawie każdej płycie śpiewał kto inny. Oby to nieszczęście nie dotknęło też w przyszłości formacji Seven Day Hunt, gdyż Han Uil prezentuje się nad wyraz dobrze. Jego ciekawy sposób ekspresji, a także miła uchu barwa głosu, to niewątpliwe atuty zespołu. Ponadto, gdy kilkakrotnie (kompozycja tytułowa, „The Voice Inside”) jego wokal rozlega się w dwugłosie z Carolą Magermans, to od razu kreuje to magiczną aurę, będącą bardzo mocnym punktem programu niniejszego albumu.

Ale wróćmy do poszczególnych kompozycji, które wypełniają płytę „File This Dream”. Płytę zamyka fantastyczny, trwający 12 minut utwór „In Delusion”. To bez wątpienia gwóźdź programu tego albumu. Epicki rozmach sąsiaduje tu z licznymi kameralnymi momentami, fragmenty symfoniczne współgrają tu z akustycznymi, a instrumentalne galopady wplecione są w melodyjne ścieżki wokalne. Bardzo dużo się tu dzieje i są to rzeczy naprawdę znakomicie brzmiące, rzeczy które przypadną do gustu wyrobionym słuchaczom. A już poprzedzająca je stusekundowa akustyczna miniaturka „Etched” – palce lizać!!!

Debiutancki album tych holenderskich weteranów progresywnego rocka to bardzo udana pozycja. Jeżeli ktoś zna dokonania grupy Edgon Heath, ten na płycie „File This Dream” znajdzie sporo typowych dla tej grupy klimatów. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Trzon zespołu Seven Day Hunt ukochał sobie konkretną stylistykę i trzyma się jej obiema rękami, pomimo zmiany szyldu, pod którym występuje. I powiem szczerze, że nienajgorzej na tym wychodzi. Szczególnie, gdy wyraźnie słychać, iż dwaj młodsi członkowie grupy ze swoimi nowoczesnymi pomysłami tworzą z Jaapem Mulderem, Aldo Ademą i Marcelem Copinim prawdziwe energetyczną prog rockową mieszankę rutyny z młodością. Polecam!

www.f2music.co.uk 
MLWZ album na 15-lecie