Black Noodle Project, The - And LIVE Goes On... In Poland

Artur Chachlowski,

ImageO tym, że grupa The Black Noodle Project ma szczególne związki z naszym krajem, nie trzeba nikogo przekonywać. Z pewnych względów, których, nieskromnie powiem, sam jestem mimowolnym sprawcą, zespół ten zyskał sobie w Polsce przystań w postaci bardzo przychylnej mu publiczności, czego wyrazem było polskie, pierwsze (!!!) w historii tej francuskiej grupy, zagraniczne tournee. Miało ono miejsce w lutym bieżącego roku za sprawą poznańskiej agencji Oskar. The Black Noodle Project przyjechał do Polski na trzy koncerty, z których jeden – w Koninie, 27 lutego 2009 roku, został sfilmowany i nagrany, a teraz przepięknie, jak to zwykle u Oskara bywa, wydany na albumie zawierającym dwa srebrne krążki: CD i DVD.

Tym, którzy widzieli lutowe koncerty The Black Noodle Project nie ma sensu opisywać muzycznej zawartości tego wydawnictwa. Tym, którzy nie mieli takiej sposobności, powiem, że Francuzi dokonali koncertowego przeglądu tego, co najlepsze na ich trzech dotychczasowych studyjnych płytach. Z tym, że trzeba pamiętać, iż Czarne Kluchy przyjechały do Polski w czteroosobowym składzie (Jérémie Grima, Anthony Létévé, Sébastien Bourdeix i Fabrice Berger), bez klawiszowca, który zniknął ze składu grupy już na ostatniej studyjnej płycie „Eleonore”. Tym samym brzmienie zespołu, raz, że na koncertach zazwyczaj wypada ono ostrzej niż na albumach studyjnych, a dwa, że bez klawiszy, wyostrzyło się i to zdecydowanie. No, i oglądając DVD z konińskiego występu zespołu, obserwując czterech na czarno ubranych muzyków grających na swoich czarnych gitarach i bębnach, często miałem wrażenie, że to jakaś postpunkowa, albo heavy metalowa, a nie umiejscawiana (jak do tej pory słusznie) w prog rockowych kręgach, grupa. A przecież wykonywali oni tak piękne (w swoich studyjnych wersjach) kompozycje, jak „She Prefers Her Dreams”, „Time Has Passed”, „To Pink From Blue”, „Somewhere Between Here & There” czy „Garden Of Delights”. Przyznam szczerze, że wolę to bardziej wysublimowane, refleksyjne, mniej zadziorne brzmienie The Black Noodle Project ze studyjnych krążków i, aczkolwiek z całego serca dalej kibicuję temu zespołowi, to trochę z niepokojem wypatruję ich kolejnych dokonań. Bo słychać i widać, że lubią ostro przyłoić…

W każdym razie, choć entuzjastą koncertowego wcielenia Czarnej Kluchy nie jestem, ten przepięknie wydany, pełen kolorowych fotografii album „And LIVE Goes On… In Poland” traktuję jako miłą pamiątkę wizyty sympatycznych Francuzów w naszym kraju oraz jako materialny ślad ich przywiązania do polskiej publiczności.

Gwoli ścisłości powiem, ze płyta CD nie zawiera całego koncertu (był on dłuższy niż 66 minut muzyki, które znalazły się na kompaktowym krążku), a trzy spośród dwunastu (jeśli pamięć mnie nie myli, to The Black Noodle Project w setliście polskich koncertów umieścił o kilka piosenek więcej) zamieszczonych na niej utworów, pochodzą nie z Konina, a z koncertu w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie zespół koncertował dzień później (28 lutego 2009 roku).

Dysk DVD zawiera jeszcze bardziej skondensowany materiał. Otóż, mamy na nim zaledwie 50-minutowy fragment koncertu (tylko część konińską) z zagranym na bis i w spektakularny sposób odśpiewanym chóralnie ze sceny przez połączone siły grup The Black Noodle Project i Osada Vida, która supportowała Francuzów na polskiej trasie, klasykiem z repertuaru Kiss pt. „I Was Made For Loving You”.

Ponadto na krążku DVD znalazło się miejsce na teledysk do utworu „Lost” (z jedną zwrotką śpiewaną po francusku), filmowy teaser albumu „Eleonore”, a także na półgodzinny reportaż z podróży The Black Noodle Project do Polski z sympatyczną sekwencją z Krakowa (Radio Alfa’s MLWZ included!). I ten właśnie film „zza kulis” koncertów, pokazujący sympatycznych muzyków od trochę innej, pozamuzycznej, strony, jest dla mnie największą atrakcją tego wydawnictwa.

MLWZ album na 15-lecie
MojaFabryka.pl