Ordinary Brainwash - Me 2.0

Agnieszka Lenczewska,

ImageEj, czy to jakiś nowy solowy Wilson? Czy jakieś nikomu nieznane dema do „The Sky Moves Sideways” lub „Insurgentes” zapuściłaś - zapytał w sobotni wieczór znajomy. Nic z tych rzeczy - odpowiedziałam. - Ani to dema, ani nowy Wilson. Listonosz był łaskaw przynieść paczkę z płytami. Dobrymi polskimi płytami.

“The Special One” - Steven Wilson w wywiadach dość często podkreśla, że nie przepada za muzyką swoich kopistów. Po prostu jej nie słucha. Rafał Żak analogie do twórczości Stevena Wilsona traktuje z dezaprobatą i zrzuca owo upraszczanie na karb zapracowanych dziennikarzy z lenistwa upychających muzyków w bezpieczne szufladki. Cóż, w przypadku ukrywającego się pod nazwą Ordinary Brainwash muzyka - te skojarzenia mogę być nieco krzywdzące (każdy ma ambicje bycia twórcą oryginalnym), ale jednak sporo wilsonizmów we wszelkich odsłonach w twórczości tego młodego artysty można odnależć.

Po dwóch bardzo ciekawych albumach projektu (“Disorder In My Head” z 2009 i “Labeled Out Loud” z 2010r.), przyszedł czas na odsłonięcie trzeciej figury na szachownicy Ordinary Brainwash. Już pod nową banderą (Metal Mind Records), człowiek-orkiestra, Rafał Żak zaprezentował swój muzyczny zakątek ciekawych dźwięków.

Jak zwykle, twórca odpowiadał za muzyczną przestrzeń, teksty, produkcję czy wreszcie warstwę wizualną. Szacunek, praca w pojedynkę to jednak ciężki kawał chleba. Trzeba przyznać Rafałowi, że jest kompozytorem, wokalistą, instrumentalistą oraz producentem bardzo sprawnym i co najważniejsze kreatywnym. Wymieniona przeze mnie powyżej inspiracja "bosonogiem w okularach" jest jedynie punktem odniesienia, orientacyjnym znakiem, jakich dźwięków możemy się na "Me 2.0" spodziewać.

Wyobraźnia Rafała jest nieograniczona, a muzyczna podróż przez świat “Me 2.0” jest po prostu intrygująca i wciągająca. To nie jest “muzyka Stevena Wilsona”. Byłoby to uwłaczające dla warszawianina uproszczenie.

To po prostu muzyczny świat Rafała Żaka. Wilsonowskie konotacje – owszem się znajdą (przepiękne, oniryczne “Homesick” z fletową solówką, które mogłoby być ozdobą “The Sky Moves Sideways”, nośny, rockowy ”Critical Error” - będący dalekim echem “Harmony Korine”). Sporo w muzyce Rafała klimatów post-rockowych (partie gitarowe) oraz chłodu elektro. Drobne reminiscencje Nosound też możemy na tej płycie usłyszeć (“Outdated” - Giancarlo Erra byłby dumny). Ot, wyszła Rafałowi taka trochę “Kscope'owa”, ale fascynująca muzyczna mikstura w sam raz dla miłośników brzmień kojarzących się z tą brytyjską wytwórnią. Artysta zgrabnie operuje klimatem i nastrojem. Album jest wypadkową minimalistycznych brzmień połączonych z bardzo dobrą produkcją. Powściągliwość w wykorzystaniu instrumentarium idzie w parze ze świetnymi, bardzo melodyjnymi kompozycjami. “Me 2.0” stało się dla mnie muzyczną ścieżką do zatracenia się w otchłani dźwięków. Naprawdę. Świetna robota, ciekawa koncepcja i realizacja całości.

Aż chciałoby się posłuchać tych dźwięków w formule “na żywo”. Kto wie? Trzy płyty już są. Czas na trasę :-).

Za oknem wiosenna pełnia lata :-). Do świetnych albumów Quidam i Mr Gila, dołączyła "trójka" Ordinary Brainwash. Polecam! Kto wie, może Steven Wilson powinien posłuchać  “Me 2.0” i zmienić zdanie na temat muzyków, dla których jest wzorem oraz inspiracją?
MLWZ album na 15-lecie
JooWeb.pl