Art Rock Festival to jeden z najbardziej znanych festiwali rocka progresywnego i art rocka w Niemczech. Co roku przyciąga fanów niebanalnych brzmień z całej Europy – w tym z Polski, Szwajcarii, Holandii, Belgii, a nawet Francji. To wydarzenie, na które przyjeżdża się nie tylko dla muzyki, ale też dla wyjątkowej atmosfery i spotkań z ludźmi o podobnej wrażliwości.
W tym roku największą gwiazdą był projekt koncertowy Electric Guitarlands 2026, w którym wystąpili m.in. Vinnie Moore, Michael Angelo Batio i Rowan Robertson – prawdziwi gitarowi wirtuozi, znani z największych zespołów heavy metalowych.
Ale… nie o tym będzie ta historia.
Obok wielkich nazwisk na plakacie pojawiły się dwa polskie nazwiska, które wzbudziły ogromne zainteresowanie: 14-letni perkusista Bartosz Kusik i 17-letni gitarzysta
Igor Smelkowski. Zagrali w sobotnie popołudnie set złożony z utworów swoich największych idoli – Rush, Dream Theater, Toto, Steve Vai oraz Led Zeppelin.
Koncert otworzyli utworem „YYZ” i już po pierwszych dźwiękach było jasne, że to nie będzie zwykły występ. Publiczność zaczęła szybko gromadzić się pod sceną, a po drugim numerze – „Pull Me Under” – śpiewała razem z James LaBrie, którego wizualizacja pojawiała się na ogromnym ekranie w tle.
Z każdą minutą robiło się coraz goręcej. Solówki Igora i perkusyjne popisy Bartka – momentami grane jedną ręką – robiły ogromne wrażenie. Energia rosła, a emocje udzielały się wszystkim. W pewnym momencie było już jasne: chłopaki nie tylko grają – oni budują prawdziwe przeżycie.
Publiczność reagowała żywiołowo – były krzyki, wzruszenia, a nawet łzy. Dla wielu fanów był to powrót do najpiękniejszych muzycznych wspomnień. Co ciekawe, za sceną widać było techników i innych muzyków nagrywających ich występ telefonami. To chyba najlepszy dowód uznania.
To była prawdziwa uczta.
Cieszy fakt, że pojawia się nowe pokolenie muzyków rocka progresywnego. Takie momenty dają nadzieję, że ten gatunek nie tylko żyje, ale ma przed sobą świetlaną przyszłość. Teraz pozostaje czekać, aż Bartek i Igor zaprezentują światu własne kompozycje.
Sam festiwal był piękny – pełen dobrej energii i przyjaznej atmosfery. Dodatkowym przeżyciem dla młodych muzyków była możliwość spotkania światowych artystów za kulisami: rozmowy, zdjęcia, autografy – wszystko to, co jeszcze niedawno było pewnie marzeniem.
Na koniec sami również zebrali mnóstwo pochwał od uczestników koncertu.
Miejmy nadzieję, że to dopiero początek ich drogi – i że już wkrótce usłyszymy o nich jeszcze głośniej.
Nagranie z koncertu:
