Nie milkną echa ubiegłotygodniowego oświadczenia Mariusza Dudy, który poinformował, że po 25 latach opuszcza Riverside. Wczoraj i dziś do sytuacji odnieśli się także Michał Łapaj i Maciej Meller. Przy okazji gitarzysta poinformował, że jego czas w Riverside także dobiegł końca.
Poniżej treści listów do fanów obu muzyków.
Michał Łapaj:
Moi Drodzy,
Pojawiają się wypowiedzi, że do tej pory nie zabrałem głosu w temacie sytuacji w Riverside.
Jak możecie się domyślać, jest to temat trudny, delikatny, nie jest łatwo powiedzieć to, co chce się powiedzieć, bez niepotrzebnych emocji czy słów. Sam jeszcze tego wszystkiego nie przetrawiłem, ponieważ czwartkowe oświadczenie również dla mnie było zaskoczeniem.
Przede wszystkim chciałbym Wam podziękować za wszystkie lata naszej wspólnej drogi. Riverside było i zawsze będzie dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko zespołem.
Odkąd pamiętam, jedyne co chciałem w życiu robić, to grać. Dlatego na koncertach tak bardzo chłonąłem radość innych ludzi, bo to dzielenie się muzyką dawało mi niesamowitą energię. Każda chwila spędzona na scenie, każdy koncert i każde spotkanie z Wami były dla mnie czymś absolutnie prawdziwym i wyjątkowym. Chcę to jasno powiedzieć - z mojej strony emocje i uśmiechy na scenie i poza sceną były zawsze szczere.
W ostatnich dniach pojawiło się wiele słów i interpretacji dotyczących sytuacji w zespole. Rozumiem, że mogą one budzić różne emocje i pytania. Z chłopakami znamy się ponad 20 lat i jak w każdych relacjach - tworzyliśmy coś fajnego, ale były również sprawy do rozwiązania, tematy trudne wymagające woli porozumienia po obu stronach, a w tym wszystkim - różne charaktery. Do pewnego momentu te różnice były tym, co tworzyło i napędzało nas jako zespół. Nie ma ludzi idealnych i czarno-białych sytuacji. Niestety narastający konflikt pomiędzy niektórymi członkami zespołu i brak porozumienia tym razem okazał się nie do przeskoczenia. Chciałbym jednak odciąć się od spekulacji, że jestem stroną tego konfliktu.
Wierzę, że większość trudnych sytuacji da się rozwiązać, jeśli jest taka gotowość.
Czasami również drogi ludzi się rozchodzą i każdy podejmuje decyzje zgodne ze swoimi potrzebami. Szanuję to.
Nie chciałbym jednak, żeby interpretacje i niedopowiedzenia przyćmiły to, co razem stworzyliśmy jako zespół.
Społeczność, która przez te lata zrodziła się wokół Riverside, to było coś więcej niż tylko zespół i fani. I tego najbardziej na ten moment będzie mi brakowało - wspólnych rozmów po koncercie, spotkań z ludźmi, których po tylu latach bardzo dobrze kojarzymy i odwzajemnionych uśmiechów na scenie 😉👉🏻👉🏻
Ze swojej strony nadal będę robił to, co kocham - tworzył i komponował, pracował przy muzyce do gier i filmów oraz rozwijał swoją działalność solową.
Mam nadzieję, że zobaczymy się ponownie, czy to przy okazji projektów solowych czy zespołowych.
Dziękuję Wam za wsparcie i obecność.
Życie potrafi pisać różne scenariusze - zobaczymy, co przyniesie czas.
Pozdrawiam,
Michał
Maciej Meller:
RIVERSIDE...
Zanim napiszę to najważniejsze, co chcę napisać…
Po wcześniejszych oświadczeniach widzę, że bezcennym dla wielu jest tzw „wyważony głos”, żebyśmy najlepiej napisali tak, żeby nic nie napisać - ale jednak dać ogląd co, kto i dlaczego tak się stało, jak się stało. Powstają kryteria co jątrzy, a co nie, co bardziej dzieli, a co wspiera, plebiscyt kogo teraz należy wspierać itd. Ale jestem w stanie wyobrazić sobie zaskoczenie, zamieszanie i rozumiem to. Zdążyłem trochę poznać tę „psychologię internetu” i naszą ”zbiorową świadomość” (a raczej nieświadomość). Sam zresztą nie lubię jak jest smutno, jak boli, przecież lepiej jest tego nie czuć, "uciec w coś innego", zmienić kierunek… Dlatego nie zdziwiły mnie niemal natychmiastowe bojowe hasła „Niech grają dalej! Z nowym frontmanem!”. W myśl zasady „maszeruj albo giń”. A to wszystko w pierwszym dniu („oficjalnej” już) żałoby…No dobra, ale w końcu jesteśmy ludźmi, z emocjami. Każdy ma swoje i radzi sobie z nimi tak, jak potrafi. Ja też piszę teraz tak jak potrafię, tak jak chcę i tyle ile chcę.
No to wskoczmy jeszcze do tej rzeki.
Nie muszę pisać jak ogromnie trudny i złożony dla wszystkich jest to czas. Chciałbym tylko dodać swojego osobistego puzzla do układanki o tym ostatnim roku i oświadczeniach, bo mam wrażenie, że to wzbudza najwięcej emocji i kontrowersji. Kiedy w kwietniu zespół wracał z ostatnich koncertów w 2025 (Cruise To The Edge) wszyscy wiedzieliśmy (Wy także), że do końca 2025 nastąpi przerwa we wszelkiej działalności zespołu. Spór, który już trwał, osiągał wtedy swój moment kulminacyjny. Powiedzenie, że to konflikt tylko między dwoma osobami (choć ten był rzeczywiście kluczowy), to moim zdaniem duże (nazwijmy to) uproszczenie, bo między całą czwórką w różnych natężeniach iskrzyło. To normalna dynamika relacji, na pewno to znacie: raz jest lepiej, raz gorzej. Tylko kiedy to „gorzej” przechodzi w stan permanentny i kończą się „narzędzia do rozbrajania”, to…wybucha. Nawiasem mówiąc przerwa 2025 miała dać czas na dalsze rozmowy, wyjaśnienia, uspokojenia i decyzje. Okazało się, że porozumienia w kluczowej kwestii nie będzie. I tu dochodzimy do oświadczenia. Od początku stycznia 2026 Mariusz w korespondencji mailowej do wszystkich członków zespołu proponował, by w świetle zaistniałej sytuacji napisać i opublikować wspólne oświadczenie na socjalach zespołu. W lutym zaproponował nawet treść takiej informacji - nawiasem mówiąc była łagodniejsza w treści i w dyplomatycznej formie. W skrócie: „o zawieszeniu działalności zespołu do odwołania”. I znów wysłał do wszystkich członków zespołu. Wiem, bo mam te wiadomości. Nie było zgody wszystkich zainteresowanych na taką publikację. Nie było nawet dyskusji o jej treści, negocjacji. Tak więc jak widzicie ja spodziewałem się oświadczenia Mariusza. Stąd moi Drodzy otrzymujecie dziś trzecią wiadomość.
Do brzegu (rzeki także).
Skończył się i mój czas w zespole Riverside i chcę, żeby wybrzmiał jeden najważniejszy powód - nie widzę możliwości kontynuacji bez jego lidera i tak ważnej osoby jaką jest Mariusz. Byłem w środku, wiem jak jest i taką podejmuję decyzję, moją, osobistą. Mam do niej prawo.
Teraz najważniejsze i byłoby fajnie, gdybyście to zachowali najwyraźniej.
Trudno wyrazić słowami moją wdzięczność za Wasze wsparcie, przyjęcie i akceptację. Nigdy tego nie zapomnę. Tylko ja wiem, jak było mi ciężko, choć nie zdawałem sobie do końca z tego sprawy podejmując się wyzwania…Wyobrażam sobie i wiem, że także wielu z Was nie było łatwo. Nie musimy się wszyscy lubić, prawda? 😉 Ale razem było raźniej. Smutek, żal przeżywam już od jakiegoś czasu, dziś jest więcej jakiegoś rodzaju ulgi i wdzięczności za ten czas: choć trudny, to absolutnie bezcenny. Przez te niespełna 8 lat starałem się robić jedną, w moim poczuciu najistotniejszą rzecz - grać dla Was muzykę Riverside najlepiej jak tylko potrafię i cieszyć się tym naszym wspólnym przeżyciem, obecnością. A co w tym najpiękniejsze? Ta muzyka pomogła stworzyć zupełnie nowe w moim życiu fantastyczne przyjaźnie, relacje i znajomości z wieloma z Was, które trwają i mam nadzieję trwać będą. To jest dopiero siła!
Pamiętajcie, że to co się dzieje nie zmienia tego co macie - zostaje z Wami wspaniała twórczość Riverside, piękne koncertowe wspomnienia i przede wszystkim ludzie, których - tak jak ja - poznaliście dzięki muzyce zespołu...
Z niektórymi z Was być może się żegnam, ale jestem pewien, że z wieloma zobaczymy się jeszcze nie raz (to już się dzieje). Powstaną na pewno nowe dźwięki w rozmaitych konfiguracjach, więc pretekstów nam nie zabraknie.
Trzymajcie się ciepło, pamiętajcie o Riverside i jeszcze raz dziękuję za wszystko.
Maciek
