Emerson Lake & Palmer - Pictures At An Exhibition

Artur Chachlowski,
ImageW historii muzyki rockowej istnieje wiele przykładów wskazujących na próby przeniesienia wielkich dzieł z kanonu muzyki klasycznej i wprawienia ich w nowoczesne ramy. Jednak tylko niektóre  z nich zyskały sobie miano udanych, a więc takich które poprzez zastosowanie niekonwencjonalnych środków i nowatorskich pomysłów nadały oryginałom nowy wymiar. Dziś opowiem o przykładzie chyba najwybitniejszym i najwspanialszym. Bo chyba w całej historii rocka nie było adaptacji tak ciekawej i udanej, jak ta, autorstwa panów: Keitha Emersona, Grega Lake’a i Carla Palmera.

Na samym początku pozwolę sobie postawić dość karkołomną i, przynajmniej dla niektórych, być może obrazoburczą tezę. Otóż sądzę, że to głównie dzięki tym trzem muzykom opublikowane w 1874 roku dzieło rosyjskiego kompozytora Modesta Musorgskiego, będące w istocie zbiorem fortepianowych miniatur okazało się nieśmiertelne, ba! trafiło nawet pod rockowe strzechy, zyskując ogromną popularność wśród słuchaczy z reguły nieczęsto odwiedzających filharmonię. Album „Pictures At An Exhibition” jest dziełem magicznym, wzruszającym i pełnym niesamowitej energii. Stał się on na zawsze muzyczną wizytówką zespołu, niezwykle trafnie definiującą styl i charakter kompozytorskich zainteresowań całego zespołu. Warto zaznaczyć, że panowie Emerson, Lake i Palmer zrezygnowali z adaptacji całego cyklu Musorgskiego. Wybrali z niego zaledwie 4 spośród 10 miniatur („Grom”, „Stary zamek”, „Chatka Baby Jagi” i „Wielka Brama Kijowska”) oraz zachowali 3 intermezza – „Promenady”. Dodatkowo, już od siebie dodali kilka części, jak zaaranżowany na gitarę akustyczną utwór „The Sage” autorstwa Grega Lake’a oraz będące zespołowymi improwizacjami tematów Musorgskiego „Blues Variations” i „The Curse Of Baba Yaga”. Ponadto, niejako na deser dołożyli też rockową trawestację marsza z „Dziadka do orzechów” Piotra Czajkowskiego. A całość opatrzyli tekstami napisanymi przez Lake’a oraz Dicka Frasera opartymi na obrazach Wiktora Hartmana. Opracowaniem i aranżacją całości zajął się Keith Emerson, który zadbał o maksymalne uwypuklenie technicznych możliwości swojego zespołu. Stąd mocne akcenty syntezatorowe, których użycie było w tamtym czasie (nasza historia dotyczy początku lat 70.) czymś mocno kontrowersyjnym, a może nawet i szokującym  w stosunku do fortepianowego oryginału. W całości królowały potężne brzmienia, często oparte na organach Hammonda, na którym to instrumencie już wtedy niekwestionowanym mistrzem gry był Emerson. Zdarzało się, że podczas koncertów w niezwykle widowiskowy sposób toczył on swoisty pojedynek z tym instrumentem, kiedy to z obnażonym torsem powalał hammonda na podłogę i wymierzał mu rozliczne ciosy nożem. To były czasy!...

Tak misternie przygotowane arcydzieło panowie Emerson, Lake i Palmer kilkakrotnie przedstawili podczas swoich scenicznych występów. Jeden z nich, w marcu 1971 roku w Newcastle City Hall został zarejestrowany, a następnie wydany na płycie. Działo się to mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zespół ukończył pracę nad swoim drugim studyjnym albumem „Tarkus”. Pierwotnie planowano wydać oba materiały na jednym podwójnym wydawnictwie. Jednakże kierownictwo wytwórni Island nie chciało się zgodzić na takie rozwiązanie i w efekcie „Obrazki z wystawy” ujrzały światło dzienne pół roku po premierze płyty „Tarkus”, ale za to w niezwykle atrakcyjnej cenie – zaledwie 1 funta i 25 pensów. Dziś taka kwota wydaje się śmieszna. Wszak nagranie wykonane zostało z wielką brawurą, polotem i patosem. I stało się w efekcie dziełem ponadczasowym. Na rynek trafił album wybitny, pełen niesamowitej magii, artyzmu i geniuszu. I chociaż z pozoru miał on charakter odtwórczy, to doskonale pokazywał jak bardzo poszukującym zespołem było trio ELP. Dowody na to znaleźliśmy na następnych płytach zespołu. Ale to właśnie album „Pictures At An Exhibition” uczynił ten zespół wielkim. Do dzisiaj ta rockowa adaptacja utworów Musorgskiego  wydaje się być niedoścignionym wzorem dla wykonawców biorących się za rockowe trawestacje muzyki klasycznej. Co więcej, poprzeczka podniesiona tak wysoko przez trio Emerson, Lake & Palmer okazała się wisieć zbyt wysoko nawet dla samego zespołu, który później na każdej swojej kolejnej płycie zamieszczał utwór będący przeróbką jakiejś kompozycji z dorobku mistrzów muzyki poważnej. I choć akurat Keith Emerson jak mało kto miał zawsze szczęśliwą rękę do takich adaptacji, to żadna z tych prób nie zyskała sobie nigdy takiego ogromnego uznania, jak właśnie „Obrazki z wystawy”.

MLWZ album na 15-lecie