Hackett, Steve - Tribute

Paweł Świrek,

Image„Tribute” to wydana w 2007 roku kolejna akustyczna płyta Steve’a Hacketta. Tym razem nie jest to zwyczajny album, tylko zbiór instrumentalnych akustycznych utworów poświęconych konkretnym artystom. Zdecydowanie dominuje tu klimat doskonale znany nam z płyty „Bay of Kings”, lecz w tym przypadku Steve jest jedynym wykonawcą wszystkich utworów. Zwykle wydawnictwa typu „tribute” poświęcone są jednemu wykonawcy lub zespołowi, ewentualnie idolom z dawnych lat czy obecnie, podobnie grającym wykonawcom. Natomiast w tym przypadku Steve postąpił nietypowo poświęcając swój album wybitnym osobowościom znaczącym swój ślad w historii muzyki.

Na początek mamy kilka kompozycji Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu na gitarę klasyczną. Niestety te utwory nie zostały uporządkowane w jednym miejscu, lecz rozrzucone są niemalże po całej płycie. Kompozycje napisane ku pamięci innych osób, są już autorskimi nagraniami artysty. I tak „Tribute to Segovia” to „The Fountain Suite”, który można śmiało uznać za klasyczną kontynuację niektórych pomysłów z „Nursery Cryme” (zwłaszcza „The Return Of The Giant Hogweed”). Warto nadmienić, iż tak rozbudowaną kompozycję Steve poświęcił hiszpańskiemu popularyzatorowi gitary klasycznej. Ale innemu znanemu angielskiemu kompozytorowi Wiliamowi Byrdowi, Steve poświęcił króciutką, półtoraminutową miniaturkę muzyczną „The Earle Of Salisbury”. Piękny i uroczy „La Catedral” został napisany ku pamięci Agustína Barriosa Mangoré – paragwajskiego gitarzysty i kompozytora. „El Noy De La Mare” ma upamiętniać bliżej nieokreślonego kompozytora lub pisarza (jak to ładnie określono „Tribute To Unknown Writer”) i bardzo mocno kojarzy się z płytą „Bay of Kings”. Pamięci Joaquína Rodrigo (jednego z największych kompozytorów hiszpańskich XX wieku, twórcy „Concierto de Aranjuez”) poświęcono miniaturkę o tytule „Cascada”. Miniatura „Sapphires” została zadedykowana pamięci dynastii Tudorów, z której wywodził się m.in. Henryk VIII, inicjator kościoła anglikańskiego (swego czasu, o jego sześciu żonach, powstała płyta Ricka Wakemana). Po tym krótkim utworze mamy, wspomniany już wcześniej drugi blok kompozycji Jana Sebastiana Bacha w przełożeniu na gitarę klasyczną. Album zamyka „La Maya De Goya” zamieszczony ku pamięci hiszpańskiego pianisty i kompozytora Enrique Costanzo Granadosa y Campiñy.

Reasumując, „Tribute” to ciekawa pozycja, obok „Bay of Kings” poświęcona wybitnym muzykom i kompozytorom ostatnich pięciu wieków. Szkoda, że nie uwzględniono na niej wszystkich wybitnych twórców, ale gdyby Steve tak postąpił, to mielibyśmy nie pojedynczy album, lecz bez wątpienia wielopłytowy box. No i chyba takie wydawnictwo nie miałoby większego sensu, gdyż mogłoby w pewnym momencie zmęczyć słuchaczy, bo co za dużo to niezdrowo. Niemniej jednak, najbardziej znanej osobowości – J.S. Bachowi, Steve poświęcił sporą część albumu. I to ona prezentuje się najlepiej…

MLWZ album na 15-lecie