Procol Harum - Grand Hotel

Paweł Świrek,

ImageW tym roku mija 40. rocznica wydania albumu „Grand Hotel”. Zespół Procol Harum najbardziej znany jest z przeboju „Whiter Shade Of Pale”. Niemniej jednak na omawianym albumie nie zabrakło równie udanych kompozycji, takich jak chociażby utwór tytułowy.

Wydawnictwo „Grand Hotel” jest muzycznie bardzo spójne. Podwójna sekcja klawiszy (organy + fortepian) sprawuje się wyśmienicie. Całości dopełniają orkiestrowe brzmienia i chór. Piękne orkiestrowe dźwięki spotykamy w tytułowym utworze, a pojawiający się potem walczyk przenosi nas na bankiet w tym ekskluzywnym hotelu. Można tylko sobie wyobrazić fraki i cylindry na głowach gości hotelowych. Na uwagę zasługują również wyśmienite solówki gitarowe Micka Grabhama. Dziś niektóre instrumenty (zwłaszcza gitara) mogą brzmieć nieco archaicznie, ale nie wyobrażałbym sobie tej muzyki w innym wykonaniu. Głos Gary Brookera jest jak zawsze wyśmienity. Ten, kto zna tylko wspomniany wcześniej przebojowy utwór tego zespołu powinien obowiązkowo sięgnąć po tę pozycję, gdyż tam słyszymy najbardziej klasyczne brzmienie Procol Harum i pokaz naprawdę wyśmienitych możliwości głosowych Brookera. Poza wymienionymi wyżej walorami tego albumu mamy tu także parę smaczków. W „A Souvenir of London” perkusista B.J. Wilson gra na 22 (!) mandolinach (!!!), z kolei w „Fires (Which Burnt Brightly)” gościnnie zaśpiewała Christiane Legrand – siostra Michella Legranda, której sopran zacnie upiększa tę kompozycję. Do piękniejszych utworów zaliczyłbym również „For Liquorice John”. Postawiłbym go chyba wyżej niż tytułową kompozycję, a nawet na równi z niejednym klasykiem rockowym z tamtych lat.

Ponieważ poszczególne nagrania sporo różnią się od siebie tempem gry i wykonaniem, na płycie „Grand Hotel” nie ma wrażenia zanudzania słuchacza, taneczne rytmy i brzmienia nie drażnią, co dowodzi kompozytorskiego majstersztyku zespołu. Warto też nadmienić, iż prace nad tym albumem rozpoczęto jeszcze w 1972 roku i trwały one niemalże równy rok. Przez tak długi okres czasu udało się wyśmienicie dopracować wszystkie, nawet najdrobniejsze szczegóły. Dzięki temu otrzymaliśmy wydawnictwo, które należy do kanonu muzyki rockowej.

Wznowienie płyty zawiera surową wersję tytułowego utworu (bez orkiestry, w której partie orkiestrowe zastąpiono klawiszami) oraz surową wersję „Bringing Home The Bacon”, w której na gitarze zagrał poprzedni gitarzysta zespołu – Dave Ball. Tak jak w „Grand Hotel” miejsce orkiestry zajmują tu klawisze. Dzięki temu mamy możliwość porównania dwóch gitarzystów (Mick Grabham w wersji z płyty), którzy przewinęli się przez zespół w jednej kompozycji.

MLWZ album na 15-lecie