Genesis - Duke

Paweł Świrek,

ImageKoniec lat 70., będący boomem na muzykę punkową i nowofalową, nieźle namieszał na brytyjskim rynku muzycznym. Część ambitniejszych zespołów upadła lub zawiesiła działalność, a część po prostu zmieniła brzmienie i styl gry, dopasowując się do tego, co modne. Tak też stało się z grupą Genesis. Pierwszą odsłonę tego nowego oblicza zespołu prezentuje nam album „Duke” wydany wiosną 1980 roku.

Część kompozycji z albumu nawiązuje jeszcze do wcześniejszego stylu gry zespołu. Takim odwołaniem się do przeszłości jest chociażby utwór pt. „Behind The Lines”, zestawiony z zamykającym płytę „Duke’s End”. Obydwie kompozycje spinają płytę klamrą w analogiczny sposób, jak miało to miejsce na albumie „Selling England By The Pound”. Powiewem nowoczesności było zastosowanie maszyny perkusyjnej w utworze „Duchess”. Samo brzmienie automatu perkusyjnego w tym nagraniu może przywodzić na myśl utwór „Vienna” grupy Ultravox (od tegoż utworu zaczął się styl new romantic). To jest przykład podążania za modą, jednakże, gdy automat przestaje grać, to powraca brzmienie zespołu doskonale znane z wcześniejszych płyt. Innym przykładem podążania za modą jest przebojowo brzmiący „Misunderstanding” czy nawet „Turn It On Again”, który potem na stałe zagościł w kanonie koncertowego repertuaru zespołu. W tym drugim z wymienionych sekcja dęta została zagrana z klawiszy. Na płycie nie zabrakło także bardziej skomplikowanych i złożonych brzmień, które występują w utworach „Man Out Of Times” i „Cul-De-Sac”. Są tu również nastrojowe ballady: „Guide Vocal”, „Heathaze”, „Please Don’t Ask” i „Alone Tonight”. Można odnieść wrażenie, iż niektóre kompozycje mają osobisty charakter dla Phila Collinsa (album powstawał w czasie, kiedy jego pierwsze małżeństwo legło w gruzach), lecz czas pokazał, że więcej osobistych piosenek Phil zostawił na nagrany kilka miesięcy później swój pierwszy solowy album pt. „Face Value”. Prawdziwie genesisowskim kanonem jest instrumentalna minisuita „Duke’s Travels”/„Duke’s End” zamykająca album. Pod koniec „Duke’s Travels” można usłyszeć cytat z tematu „Guide Vocal”, który pojawia się w początkowej fazie albumu. Co ciekawe, na płycie zabrakło miejsca na dwie ładne ballady – „Evidence of Autumn” i „Open Door”, które trafiły początkowo na strony B singli, a niedługo potem (latem 1982 roku) na ogólnoświatową wersję albumu koncertowego („Three Sides Live”).

Ten jakże udany album był zapowiedzią tego, co miało wydarzyć się w muzyce Genesis w ciągu kolejnych kilku lat. Można go traktować jako zamknięcie pewnej epoki w historii zespołu. Takim właśnie sposobem rozdział pt. Genesis lat 70. został zamknięty. Witamy w latach 80-tych, w świecie muzyki pop i new romantic oraz podobnych brzmień. Jak dla mnie, „Duke” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana Genesis i Phila Collinsa, zwłaszcza że mamy tu prawdziwy nieśmiertelny killer - oryginał utworu „Behind The Lines”, który to Phil całkowicie przearanżował na swej pierwszej solowej płycie.

MLWZ album na 15-lecie