Pet Shop Boys - Introspective

Paweł Świrek,

ImageDługo zastanawiałem się, czy pisać o tej płycie. Ale cofnijmy się do okresu, z którego ona pochodzi. Rok 1988, wszyscy z zapartym tchem czekają na nowe wydawnictwo duetu Pet Shop Boys. Wiadomo było tyle, iż wzorem drugiego albumu („Disco”) będzie to składanka wydłużonych wersji. Z trzeciego krążka zespołu („Actually”) ukazało się aż 5 singli („One More Chance”, „It's A Sin”, „What Have I Done To Deserve This?”, „Rent” i „Heart”), więc logicznym wydawałoby się, iż na nowym albumie znajdzie się remix któregoś z nich. A co otrzymaliśmy? I tu był lekki szok. Dwa całkiem premierowe utwory, powstałe pod czujnym okiem Trevora Horna (znanego chociażby z grupy Yes), maksisinglowy remix wydanego tuż przed albumem singla, a ściślej strona A pierwszego 12" maxi singla poprzedzającego tenże album oraz trzy kompozycje powstałe na przestrzeni ostatniego roku. Niedługo po jego radiowej prezentacji w radiowej Trójce, a potem także i Dwójce, krytycy muzyczni określali to wydawnictwo jako „składankę nieciekawych wydłużonych wersji”, ale wbrew opiniom krytyków, ówcześni słuchacze drugiego programu Polskiego Radia uplasowali je na drugim miejscu w podsumowaniu płyt roku 1988, zaraz za albumem Tracy Chapman. Ciekawym fenomenem pozostaje fakt, że płyta ta została bardzo doceniona przez słuchaczy, czego efektem była bardzo częsta jej prezentacja radiowa w pierwszej połowie 1989 roku.

No to przejdźmy do muzyki. Płyta startuje, a tu... nagle ni stąd ni z owąd mamy orkiestrowy wstęp trwający ponad minutę, który potem płynnie przeistacza się w klasyczną już dyskotekę. Taką niespodziankę zaserwował nam duet we współpracy z Trevorem Hornem. Orkiestracje pojawiają się także w środkowym i końcowym fragmencie utworu. Orkiestra kończy grać i odgłosami deszczowej burzy przechodzimy do drugiego utworu „I Want A Dog” - strony B singla „Rent”, na którym co prawda brzmiał on trochę jak demo, zwłaszcza pod względem jakości dźwięku (wyraźnie odstaje zarówno od kompozycji z „Actually”, jak i pozostałych stron B singli z tegoż okresu, na szczęście na bonusowym krążku do „Actually” te niedociągnięcia brzmieniowe poprawiono poprzez odpowiedni remastering). O ile wersja singlowa była całkiem sympatycznym kawałkiem okraszonym odgłosami szczekającego psa i recytowanymi tekstami, o tyle nowa wersja to po prostu sześć minut zanudzania słuchacza. Czyli mamy pierwszy słaby punkt płyty. Potem mamy okazję posłuchać „Domino Dancing” - stronę A pierwszego 12-calowego maxi singla o tymże tytule (drugim jest „Domino Dancing Remix”, zawierający zupełnie inny mix tego utworu na stronie A oraz dema utworów tworzących 7-calowy singiel o tym tytule na stronie B). Tu remix został zrobiony naprawdę ciekawie. Szarpane głosy, okraszone mocnym brzmieniem automatu perkusyjnego bliżej końca utworu robią naprawdę niezłe wrażenie. W stosunku do wersji z krążka o wymiarze siedmiu cali udało się uzyskać bardzo ciekawy efekt. Potem jest kolejny mocny punkt – „I'm Not Scared”. Utwór ten został stworzony dla młodziutkiej wówczas Patsy Kensit i jej zespołu Eight Wonder. Tym razem jego twórcy postanowili sami zmierzyć się z własną kompozycją i wyszli z tej próby naprawdę zwycięsko, tworząc kolejny bardzo mocny punkt płyty. I tu niestety kończą się już wszelakie atuty tego wydawnictwa. Potem jest już niestety gorzej. Na koniec płyty mamy dwa covery. Najpierw „Always On My Mind”, wykonywany w przeszłości m.in. przez Elvisa Presleya. Wykonanie Pet Shop Boys było pierwotnie świątecznym singlem wydanym pod koniec 1987 roku. Utwór ten, poza wersją siedmiocalową, ukazał się także na dwóch dwunastocalowych maxi singlach. A na płycie znalazła się jeszcze inna wersja. Tym razem jest ona zdecydowanie mocno przekombinowana, bazująca na tej, która wypełniała stronę A maxi singla „Always On My Mind Remix”. Wcześniej tą wersję słyszałem przelotnie w nieistniejącym już od wielu lat sklepie handlującym płytami i kasetami, położonym wówczas naprzeciwko Hali Korony w Krakowie i liczyłem po cichu, iż trafi ona na ten album. A tymczasem zamieszczono tę, wydłużoną we fragmentach końcowych zamiast początkowych, z mocno przekombinowanym i przynudzającym środkiem. Lepiej było wrzucić jej trwający około 6 minut remix, zamiast bawić się w jakieś dziwadło na jego podstawie. I na koniec kolejny cover zarejestrowany pod czujnym okiem Trevora Horna. Mowa tu o „It's Alright” - kolejny utwór trwający nieco ponad 9 minut i kolejny raz przekombinowany. Można przy nim po prostu ziewać z nudów. Na szczęście wydany pół roku później singiel z tym utworem zawiera krótszą, aczkolwiek znacząco ciekawszą wersję tej kompozycji. Strona B (wydawnictwa 7" oraz pierwszego 12") zawierała dwa kontrastujące ze sobą nagrania - elektroniczny koszmarek „One In A Crowd” oraz przepiękną balladę „Your Funny Uncle”.

Jedno jest pewne, trzy naprawdę udane kompozycje stanowią świetną przeciwwagę dla trzech słabych punktów płyty. Być może ten spory kontrast sprawił, iż z końcem 1988 roku słuchacze drugiego programu Polskiego Radia docenili tę płytę. Jako ciekawostkę dodam, iż tuż po premierze, reklamowano ją jako nagraną w pełni cyfrowo (na ówczesnym wydaniu krążka CD istniał emblemat DDD - obecnie wszystkie płyty nagrywa się cyfrowo, ale w tamtych czasach tak zarejestrowana płyta była pewnego rodzaju ewenementem). Być może gdyby zamiast koszmarnej wersji „I Want A Dog” na płycie znalazł się „Don Juan” (strona B singla „Domino Dancing”), nawet w wydłużonej wersji, to otrzymalibyśmy ciekawszy album. Ale kto to wie? Tego typu fantazjami zajęli się radiowcy w lipcu 1989 roku, prezentując własną, trwającą godzinę składankę utworów maxisinglowych z okresu 1987 - 88 w Drugim programie Polskiego Radia, która była ich odpowiedzią na płytę „Introspective”.

Skoro już wspomniałem o stronach B singli, warto też omówić dodatkowy krążek tego albumu z wydania pochodzącego z 2001 roku. Bonusowy album zatytułowany „Further Listening 1988-89” zawiera liczne rarytasy ze stron B singli oraz niewydane nigdzie utwory. Zestaw otwiera „I Get Excited (You Get Excited Too)” - skoczna kompozycja wypełniająca stronę B singla „Heart” z poprzedniego albumu. Następnie mamy wersje demo „Don Juan” i „Domino Dancing” pochodzące ze strony B maxi singla „Domino Dancing Remix”. Strona B „Domino Dancing” również znalazła się na tym wydawnictwie, lecz jej zawartość nieco rozrzucono. Najpierw mamy „Domino Dancing (alternative mix)”, który był nr 2 na stronie B, a dwa utwory dalej wydłużoną wersję „Don Juan”, czyli utwór nr 1 ze strony B. Szkoda, że nie zamieszczono krótszej, singlowej wersji „Don Juan”. Znalazł się też „techniczny” i nieco industrialny „Sound Of The Atom Splitting” - kompozycja, której współautorami są jej producenci, czyli Trevor Horn i Steve Lipson. Warto dodać, iż w podobnych klimatach utrzymany jest niewydany na CD tzw. dub-mix utworu „Heart” (nazwany niegdyś przez piratów kasetowych „Dus USA mix”). Dziwi trochę obecność utworów „What Keeps Mankind Alive” oraz „Loosing My Mind”, gdyż są to strony B singli i maxi singli z późniejszych albumów. „Losing My Mind” śpiewany przez Neila wypełniał stronę B „Jealousy” z „Behaviour”, lecz utwór ten został także wylansowany na singlu przez Lizę Minelli (podobnie jak „I’m Not Scared” przez Eight Wonder). Dalej mamy niewydane nigdzie dwa nagrania demo przygotowane dla Lizy Minelli. One też odbiegają nieco od całości pod względem jakości dźwięku. Mamy też singlowe wersje utworów „Left To My Own Devices” oraz „It’s Alright” (w tym drugim przypadku również jedną z wersji z singla o wymiarze 10 cali – nieco różni się tekstowo od tej z singla oraz z płyty). Przyznam szczerze, iż obydwie wersje są o wiele bardziej interesujące niż ta z albumu. Nie zabrakło też miejsca na stronę B singla „It’s Alright”, czyli wspomnianych wcześniej dwóch utworów: elektronicznego „One In A Crowd” i balladowego „Your Funny Uncle”.

MLWZ album na 15-lecie