Renaissance - Ashes Are Burning

Przemysław Stochmal,

ImageGdy po rewolucyjnych zmianach personalnych, jakie przeszedł zespół Renaissance na przełomie lat 1970/1971, niemalże ukonstytuował się tak zwany klasyczny skład grupy z Annie Haslam w roli wokalistki, podjęto pracę nad albumem zatytułowanym „Prologue”, przez wielu uważanym za właściwy początek płytowego katalogu Brytyjczyków. Co potwierdziła zawartość krążka, owa praca w dużej mierze polegała na przeszukiwaniu interesującego, choć jeszcze dość niespójnego zestawu gatunkowych inspiracji oraz próbowaniu brzmień, z których część miała w nieco późniejszym czasie zdefiniować unikalną estetykę Renaissance.

Wydana w 1973 roku płyta „Ashes Are Burning” brzmiała już znacznie dojrzalej, pewniej, bardziej spójnie, a przede wszystkim znacznie ciekawiej. Spośród kuszących inspiracji zespół postanowił skupić się głównie na wpływach muzyki symfonicznej i folku, wpisując je w stylistykę najwcześniejszych inkarnacji rocka progresywnego, z eteryczną poetyką The Moody Blues na czele. Znamienna okazała się selekcja instrumentalnych środków wyrazu. Skoncentrowano się już niemal zupełnie na brzmieniach akustycznych, z decydującą rolą fortepianu, prawie całkowicie porzucając klasycznie rockowy udział gitary elektrycznej. Po raz pierwszy okraszono część kompozycji orkiestracjami. Przede wszystkim jednak wyeksponowano śpiew posiadającej fenomenalne możliwości i przepiękną barwę głosu Annie Haslam.

Na „Ashes Are Burning” zespół nie tylko zdefiniował swój rozpoznawalny styl, którego trzymał się przez kilka kolejnych, najwyżej cenionych albumów, ale i w pełni ujawnił swój mogący konkurować z ówczesną progresywną pierwszą ligą potencjał kompozycyjny (większą część muzyki na albumie napisał gitarzysta Michael Dunford). Rozpoczynający płytę, dziesięciominutowy „Can You Understand?” fascynuje błyskotliwą „symetryczną” konstrukcją, podczas gdy zamykający album utwór tytułowy to ponad jedenaście minut klasycznie progresywnej, pełnej zmian nastrojów eskapady, zwieńczonej wyjątkowo solem na gitarze elektrycznej w wykonaniu Andy’ego Powella z Wishbone Ash. Co ważne, Renaissance satysfakcjonuje nie tylko długimi kompozycjami - równie łatwo zachwycić się pełnymi folkowego ducha piosenkami (tu warto wspomnieć zwłaszcza przepiękną, ozdobioną brzmieniami instrumentów smyczkowych „Carpet Of The Sun” oraz poprzedzoną cytatem z Debussy’ego, „marynistyczną” „At The Harbour”).

„Ashes Are Burning”, będąca pierwszą płytą, na której grupa Renaissance odnalazła i wyłożyła swój charakterystyczny styl, jest też jedną z najlepszych pozycji w dorobku formacji. Specyficzny odłam progresywnego rocka, skoncentrowany na brzmieniach akustycznych, z dominującym kobiecym wokalem, mocno uwypuklający wpływy muzyki symfonicznej i folku, do dziś znajduje naśladowców. Melodyki, finezji i witalności Renaissance, tak świetnie słyszalnych choćby właśnie na albumie „Ashes Are Burning”, dosięgnąć jednak nie sposób.
MLWZ album na 15-lecie