Yes - 90125

Aleksander Gruszczyński,

ImagePo nagraniu płyty "DRama" ten "jednorazowy" skład grupy Yes długo ze sobą nie pozostał. Odszedł Steve Howe, Downes i Horn postanowili nagrać kolejną płytę „The Buggles”. Została tylko sekcja rytmiczna, ale za to jaka! Na pomoc przyszedł pierwszy klawiszowiec Yes Tony Kaye oraz południowoafrykański gitarzysta Trevor Rabin. Postać bardzo ważna w Yes, bo kształtująca kierunek działalności muzycznej grupy przez kolejne kilkanaście lat. Wrócił też Trevor Horn, ale tym razem jako producent. I tak powstał zespół Cinema. To jest powstałby, gdyby nie to, że wytwórnia chciała Yes i chciała Jona Andersona. Temu to wszystko, co panowie już nagrali spodobało się i postanowił dołączyć do składu.

W ten sposób 7 listopada 1983 roku na rynku pojawiło się „90125”. Największy komercyjny sukces sygnowany marką Yes. „Owner of a Lonely Heart” szybko, choć nie na długo, stał się numerem 1 na listach przebojów. Popularne „Cyferki” są jednak płytą znacznie słabszą od „Drama”. Przede wszystkim dlatego, że zespół podążył w stronę kompozycji prostszych w odbiorze, takich jak „Owner...” czy „Leave It”. Nie można jednak powiedzieć, że na płycie brakuje utworów przynajmniej trochę ambitniejszych. Takie „Hearts” czy „Our Song”, na przykład, mogłyby z powodzeniem kandydować do listy 20 czy 25 najlepszych utworów Yes w całej historii. Nie wspominając już a interesującej instrumentalnej kompozycji o nazwie „Cinema”, która w 1985 roku otrzymała nagrodę Grammy dla najlepiej wykonanego utworu instrumentalnego. „90125” jest albumem, który wyraźnie dążył w stronę komercyjnego sukcesu i taki osiągnął. Numer 1 dla „Owner of a Lonely Heart” i numer 5 w USA dla albumu to naprawdę duży sukces.

MLWZ album na 15-lecie