Kansas - Kansas

Janusz "Janus" Groth,

ImageZespół Kansas powstał w 1970 roku w Topeka, stolicy stanu Kansas.  Założyli go: gitarzysta Kerry Livgren i perkusista Phil Ehart. W jego składzie znaleźli się ponadto: David Hope, Steve Walsh, Lynn Maredith, Dan Wright, Larry Baker i Don Montre. Po okresie zmian personalnych (odejść, rozpadów i powrotów) ostateczny kształt zespołu uformował się w 1973 roku. Klasyczny skład Kansas tworzyli: Kerry Livgren (g, k), Phil Ehart (dr), David Hope (b), Steve Walsh (voc, k), Robby Steinhardt (v, voc) i Rich Williams (g).

Podpisanie kontraktu z wytwórnią Dona Kirshnera było pierwszym znaczącym szczeblem kariery zespołu. Mógł on wreszcie wydawać swoją muzykę na płytach. Rozpoczął się jego najlepszy, najbardziej twórczy okres działalności. Choć jeszcze przez trzy lata fenomen Kansas miał być zupełnie nieznany.

Płytowy debiut zespołu jeszcze nie powalał, choć chwilami wypadał imponująco. Album otwierają dwa dynamiczne, krótkie, jazz rockowe utwory „Can I Tell You” i „Bringing It Back” (kompozycja J.J.Cale’a), po których otrzymujemy sympatyczną balladę Steve Walsha „Lonely Wind”. Pod numerem czwartym na płycie mamy pierwszy wielki utwór Kansas – „Belexes” – też krótki, porywający, ciężki, dynamiczny, z ostrymi partiami organów i gitar oraz krótkim solem perkusji w finale. Pierwsza strona analoga kończy się kapitalnym rozbudowanym „Journey From Mariabronn”, z wieloma zmianami tempa z brawurowymi partiami instrumentalnymi. Drugą stronę otwiera krótki „The Pilgrimage”, będący fuzją stylistyki Yes z southern rockiem i bluesem. Po czym otrzymujemy dwie ciekawe i rozbudowane kompozycje: „Apercu”, w którym ponownie wykorzystano elementy stylu Yes oraz demoniczny i mroczny „Death Of Mother Nature Suite”. Gdy Robbie Steindardt śpiewa finałową frazę: „’Cause now we’re gonna to die” aż ciarki chodzą po plecach. W obydwu kompozycjach wykorzystano długie partie instrumentalne z popisami klawiszowo-gitarowo-skrzypcowymi.

Największym mankamentem debiutu jest mało przejrzyste brzmienie. Najważniejszym zaś wyróżnikiem są dominujące na płycie świetne partie skrzypiec.

Oceniając ten album należy pamiętać, że w trakcie realizacji płyty muzycy nie mieli do dyspozycji swoich instrumentów. Wyjeżdżając na nagrania otrzymali zapewnienie, że w studio w Nowym Jorku będą mieli do dyspozycji co tylko zechcą, więc swój sprzęt zostawili w domu. Rzeczywistość okazała się okrutna. Studio było wyposażone fatalnie. Z tego też powodu nagrywanie pierwszego albumu było dla Kansas prawdziwą udręką.

Pomimo pewnych niedostatków pierwszy album Kansas robi bardzo dobre wrażenie. Zawiera co najmniej trzy świetne numery (zakończenie pierwszej i drugiej strony) i pokazuje ogromne możliwości zespołu.

MLWZ album na 15-lecie