Hackett, Steve - Beyond The Shrouded Horizon

Przemysław Stochmal,

ImageGdyby spośród przedstawicieli nurtu klasycznego rocka progresywnego lat 70. wskazać te postaci, które niestrudzenie po dziś dzień poszerzają swój autorski dorobek premierowych płyt, Steve Hackett znalazłby się w czołówce takiej listy. Jego wciąż niesłabnąca aktywność muzyczna doprawdy imponuje, zwłaszcza że były gitarzysta Genesis przyzwyczaił swoich sympatyków do wysokiego artystycznego poziomu własnych dokonań.

Najnowszy album, zatytułowany „Beyond the Shrouded Horizon” prezentuje Hacketta będącego nadal w wybornej formie, choć tym razem muzyka jego sprawia wrażenie bardziej zachowawczej, aniżeli na poprzednich płytach. Mimo charakterystycznej wielobarwności brzmieniowej i stylistycznej materiału, niewiele jest tu nowości, artysta zdecydowanie bazuje na klimatach dobrze znanych z wcześniejszych albumów. Tym razem posłużył się wyjątkowo kompleksową formułą płyty, jako całościowej, bardzo progresywnej muzycznej opowieści, by przedstawić całą gamę różnorodnych rozwiązań: pośród tych najbardziej typowych dla własnego stylu, śmiało sięga również do uwielbianych przez siebie nurtów, na czele z bluesem („Cat Walk” z gościnnym udziałem Chrisa Squire’a) i niepokojącymi wspomnieniami orientu („Two Faces Of Cairo”, czy „Waking To Life”, wspominający na wschodnią modłę akordy klasycznego „Please Don’t Touch”).  

Tradycyjnie, sobie tylko znanym sposobem, owe niejednokrotnie dalekie sobie muzyczne światy Hackett łączy w na tyle fascynującą opowieść, że trudno jest zarzucić mu brawurę czy krytykować umiłowanie do eklektyzmu. Niemal do samego końca ta „odyseja przez sindbadowe morza po oceany strartrekowego nieba”, jak opisuje płytę sam twórca, przyswaja się bardzo łatwo i z wdziękiem. Jedynie w finalnym, aż dwunastominutowym nagraniu „Turn This Island Earth” Mistrz sprawia wrażenie, jakby nieco sam pogubił się w odkrywaniu kierunku swojej progresywnej wyprawy, tworząc chyba nazbyt pokomplikowaną i niezrozumiałą, pełną mało ciekawych orkiestracji mini-suitę…

„Beyond the Shrouded Horizon” to kolejna udana produkcja byłego gitarzysty Genesis, choć brak niespodzianek i raczej nietypowa dla Steve’a Hacketta zachowawczość mogą niektórych odbiorców zawieść. Chyba właśnie dla nich stworzona została półgodzinna, niemal w całości instrumentalna „dokładka” dostępna w wersji limitowanej albumu, na której znalazły się wyjątkowo smakowite kąski (wśród nich znakomity cover fragmentu słynnej suity „Eruption” grupy Focus), w fenomenalny sposób potwierdzające kunszt Hacketta-gitarzysty.  

MLWZ album na 15-lecie