Introitus - Shadows

Artur Chachlowski, Introitus - Shadows

Najpierw garść skondensowanych informacji (choć pewnie stałym Czytelnikom naszego portalu nie trzeba przypominać historii grupy Introitus – na naszych łamach recenzowaliśmy jej wszystkie dotychczasowe płyty - począwszy od wydanej w 2007 roku „Fantasy”, poprzez „Elements” (2011), a na „Anima” (2014) skończywszy): Introitus to założony w 1999 roku w Szwecji przez klawiszowca i kompozytora Matsa Bendera zespół, który swoimi kolejnymi albumami szybko zdobył sobie wysoką pozycję w świecie skandynawskiego (i nie tylko!) prog rocka. Personalny skład grupy Introitus jest sprawa bardzo rodzinną: żona Matsa, Anna Jobs Bender śpiewa, ich syn Mattias gra na perkusji, a głos ich córki Johanny słychać w chórkach. Pozostali muzycy to: grający gitarze prowadzącej Pär Helje, basista Dennis Lindkvist oraz nowa postać w zespole (a prywatnie partnerka życiowa Mattiasa Bendera) - Linnéa Syrjälä, która gra na flecie, chalumeau, akordeonie i okarynie. Jest jeszcze jeden ziomal – brat wokalistki, Martin Jobs, który wspólnie z Anną tworzy jednorazowy unikatowy duet wokalny w balladowym, dedykowanym ich ojcu, utworze pt. „My Hero”. Wszystko brzmi tak, jakby z albumu na album rodzina i przyjaciele spotykali się razem, by tworzyć coś absolutnie wyjątkowego. Nowa płyta nie różni się pod tym względem.

Siedem utworów składa się na godzinę rewelacyjnie wykonanej, bardzo nastrojowej, a zarazem epicko brzmiącej, muzyki. „Belong” nie zawodzi jako nagranie otwierające album. Główna melodia prowadzona jest przez syntezator i nałożoną na niego linię wokalną i już po kilku chwilach wiemy dlaczego muzyka grupy Introitus błyskawicznie wdziera się do serca i na długo zawładnie naszym umysłem – powodów jest kilka: charakterystyczna lekka melodyka, nutka tajemniczości, no i przede wszystkim rewelacyjne partie instrumentalne, nie wspominając już o niesamowicie ciepłym głosie Anny Jobs Bender. Tytułowa kompozycja „Shadows” (a właściwie jej skrócona wersja) została wybrana jako singiel promujący płytę. Od pierwszych taktów znajomo gra w uszach odbiorcy. Nic dziwnego – ma naprawdę spory potencjał. Przez cały czas jej trwania pobrzmiewają klawisze w stylu klasycznego Genesis. Pod względem instrumentalnym to największy ukłon, jaki Mats Bender mógł złożyć Tony’emu Banksowi. Imponujące jest zakończenie tego utworu - bardzo klimatyczne i w wielkim epickim, prawdziwie genesisowskim, stylu. Końcówka przechodzi w siedmiominutowe instrumentalne nagranie „Beyond Fantasy”, które unosi się w powietrzu niczym monumentalna kosmiczna muzyka Vangelisa. A jego finał z akordeonem kreującym klimat w stylu ‘pod dachami Paryża’, nastrojową wokalizą Anny Jobs Bender oraz wypowiedzianymi dziecięcym głosem słowami: „this is my world of fantasy” – po prostu palce lizać!

Najdłuższa w tym zestawie kompozycja „Desperation” to jedyna rzecz na tej płycie, co do której mam odrobinę mieszane uczucia. Klimatycznie, wykonawczo, konstrukcyjnie i melodycznie jest OK. Niby wszystko się tu zgadza. Niemniej, uporczywie powtarzane frazy obdarzone podobnymi rymami („desperation – isolation – frustration - desolation”…) potrafią nie tyle znużyć, co zdenerwować, a improwizowane, choć trzeba przyznać, że bardzo nastrojowe, fragmenty trochę burzą logiczny ciąg tej kompozycji. Ale tutaj uwaga: o ile na początku kompozycja ta do mnie jakoś nie przemówiła, to w miarę słuchania całej płyty (a zanim napisałem tę recenzję zrobiłem to kilkadziesiąt razy) zdecydowanie nabiera ona wyrazu i podoba się coraz bardziej.

Niezwykle ciekawie prezentuje się nagranie „Figures”. Dynamiczne, pełne progrockowych zwrotów akcji, w większości instrumentalne, lecz środkowa jego część obdarzona jest fenomenalną partią wokalną Anny Jobs Bender, której głos lśni tutaj niczym rozświetlony księżyc na gwiaździstym niebie…

Wspomniany już „My Hero” to wspaniały przykład ciepła, które niesie ze sobą muzyka grupy Introitus. To bardzo dobrze skrojona (prog)rockowa ballada: skromna, stosunkowo prosta i w odróżnieniu od pozostałych nagrań, bardzo oszczędnie zaaranżowana. A jej finał z nałożonymi na akordeonową muzykę dialogami przywodzi na myśl ostatnie fragmenty „Ciemnej strony księżyca”.

„Awakening” to wielki finał albumu. Jest odrobinę cięższy niż reszta utworów, z wieloma świetnymi solówkami gitarowymi i wspaniałymi riffami. No i rewelacyjnymi syntezatorowymi tłami. Jest niesamowicie nastrojowy (zwróćcie uwagę na delikatny trzyminutowy początek z wyeksponowanymi dźwiękami akordeonu, z których po kolejnych trzech minutach wydobywa się długie porywające gitarowe solo będące początkiem licznych gitarowo-syntezatorowych ‘pojedynków’), ale ma też przewijające się fale rozpoznawalnych i szybko zapadających w pamięć melodii Jego końcowa część w rzeczy samej przypomina tytułowe przebudzenie z głębokiego snu oraz towarzyszący temu uczuciu stan błogości i wewnętrznego spokoju. Piękne zakończenie tej niezwykle udanej płyty…

Bliskie rodzinne związki członków zespołu nadają ton całemu albumowi. Nadają mu trudny do jednoznacznego zdefiniowania ciepły klimat. Teksty pełne są miłości, nostalgii i wdzięczności, ale także posiadają szerszy, bardziej społeczny komentarz. Anna wykonuje świetną robotę, wyrażając wszystkie te emocje za pomocą śpiewu, który wspaniale rozpościera się na tle rewelacyjnie granej przez zespół muzyki..

„Shadows” to długo oczekiwana i, co warto na koniec podkreślić, nadzwyczaj udana kontynuacja cieszącego się sporym uznaniem krytyków i publiczności poprzedniego albumu „Anima”. Introitus kontynuuje, modeluje i wynosi na niespotykany do tej pory poziom swoje ciepłe i wielce charakterystyczne progresywne brzmienie. W swojej muzyce łączy szwedzkie dziedzictwo z elementami tradycyjnego rocka progresywnego, mieszając ze sobą magiczną tajemnicę dzikich krajobrazów Szwecji z aurą progresywnego rocka lat 70., przedstawiając unikatową i wyjątkowo dobrze prezentująca się mieszankę brzmieniową. Przyznam szczerze, że album „Shadows” zdążył się już przedrzeć do mojej najściślejszej czołówki ulubionych płyt AD 2019.

MLWZ album na 15-lecie