The Guildmaster to typowy spin-off projekt powołany do życia przez muzyków powiązanych z formacją The Samurai Of Prog. Dwaj muzyczni przyjaciele - Hiszpan Rafael Pacha i Włoch Alessandro di Benedetti (Mad Crayon, Inner Prospekt) spotkali się z kolejnym Włochem, mieszkającym w Finlandii Marco Bernardem oraz Finem, Kimmo Pörstim, którzy od lat są aktywnymi członkami The Samurai of Prog. W 2020 roku zadebiutowali albumem „The Knight & the Ghost”, dwa lata później pojawił się „Liber de Dictis”, a teraz nadchodzi czas na płytę nr 3 -„Gathering of Souls”. To oszałamiająco piękny i uduchowiony album ze znakomitą produkcją, świetnymi kompozycjami, pastelowymi klimatami i plejadą znakomitych gości.
Niektórzy nazywają The Guildmaster młodszym bratem The Samurai Of Prog. Pod względem muzycznym i stylistycznym jesteśmy w tym samym muzycznym świecie - wszystko zakorzenione jest w symfonicznym progu z dodatkiem folkowej palety dźwiękowej podkreślonej wykorzystaniem licznych ludowych instrumentów obsługiwanych przez Rafaela Pacha (m.in. saz, crumhorn, bouzouki, badhran, cytra, hulusi, cuatro, viola de gamba, dzwonki, cymbały). To co sprawia, że „Gathering Of Souls” jest albumem nietuzinkowym, to doskonały poziom kompozycji. Wszystkich ośmiu, bez wyjątku.
Otwierający całość instrumentalny utwór Pörstiego „The Crusade of Earl Birger” jest inspirowany wydarzeniami historycznymi, które miały miejsce na fińskiej ziemi w połowie XIII wieku i ma cudownie dynamiczną i kolorową aranżację. Kolejny długi instrumental to utwór Pachy zatytułowany „Where Are You?”. Słuchając go, w jednej chwili można pomyśleć o Mike’u Oldfieldzie z ery „Ommadawn”, w następnej pojawia się nastrój znany z solowych płyt Ricka Wakemana, a prawdziwą ozdobą jest przepiękna wokaliza w wykonaniu Pauli Pörsti. Również trzeci utwór – „Omnis saltat ad solem” - jest kolorowym instrumentalnym kawałkiem zanurzonym w folkrockowym progu, bezbłędnie poukładanym przez Rafaela Pachę.
Skomponowana przez Di Benedettiego epicka, pomad 12-minutowa kompozycja „Blood & Oblivion” to wybitne progresywno-rockowe dzieło śpiewane przez pojawiającego się tutaj gościnnie Yogiego Langa z RPWL. Ale nie tylko jego udział zasługuje tutaj na wyróżnienie. Zwracam uwagę na kolejną wokalizę w wykonaniu Pauli Pörsti oraz absolutnie fenomenalne finałowe gitarowe solo (Tony Riverman). Następnie mamy kolejny nastrojowy instrumentalny utwór Pachy „La prometido es Deuda”, po którym album przyjmuje nieco bardziej wokalny kurs. Nick Markham śpiewa swoim przymglonym głosem w ambitnie brzmiącym utworze „Mary The Jewess”. Następny jest skomponowany przez Pachę „Luonto puhuu”, w którym znów pojawia się Paula i tym razem śpiewa po fińsku. Finałowa kompozycja „Sea and Sky” zawiera ścieżkę wokalną w wykonaniu Johna Wilkinsona, który swoim głosem przypomina młodego Phila Collinsa, a ta pięciominutowa piosenka czaruje piękną partią fletu w wykonaniu Giovanniego Mazzottiego i gitarowym solo Rivermana. To kameralny utwór, ale robiący wyjątkowo dobre wrażenie, szczególnie po pełnych rozmachu, rozbudowanych kompozycjach, które wypełniają pierwszą część albumu.
I o ile to one, a także wszystkie, dość obficie prezentowane na tej płycie instrumentalne utwory budują klimat całego wydawnictwa, to właśnie wokalne występy Wilkinsona oraz, wspomnianego już wcześniej Langa, są prawdziwymi wisienkami na tym torcie pełnym nastrojowej, epickiej, marzycielskiej i wielce wysmakowanej, muzyki.
