Ma w sobie nutę tajemniczości, powagę i dystans do tego, co robi. Jest wokalistą pełnym spokoju i melancholii. Zmagają się w nim dwa światy - ten pełen burz i nostalgii, smutku i szarości i kraina przesycona ferworem barw, tętniąca światłem przechodzącym przez pryzmat wyobraźni. Nad Sylvan - wokalista i kompozytor, charyzmatyczny artysta uwielbiający nieposkromione szaleństwo sztuki. On i jego świat, potrafią wciągnąć w swój apokaliptyczny wir, zatopić każdą myśl w niepokoju codzienności.
Nad Sylvan uwielbia muzykę, zapał tworzenia. Kocha naturę, jej monumentalne piękno i zwierzęta. Bezsprzeczną faworytką jest jego trzynastoletnia kotka Skrut. A jego przygoda z magicznym światem muzyki zaczęła się dawno, dawno temu…
Hugh Erik Stewart (Nad Sylvan) urodził się 4 czerwca 1959 roku w West Covina w Kalifornii. Był synem tenisisty Hugh Wrighta Stewarta i Agnete Sylvan. Para osiedliła się w Szwecji, ale wkrótce ojciec powrócił do USA . Po rozwodzie rodziców, Hugh został przemianowany przez matkę na Erik Christopher. Nad Sylvan stał się jego pseudonimem scenicznym od 1997 roku. Nad przeszedł okres dojrzewania w kilku zespołach. Na dłużej „zakotwiczył” w One By One pod koniec lat 80. Po porzuceniu tej grupy, pojawił się wraz z projektem Unifaun i wydaną w 2008 roku pod tym szyldem płytą. Następnie założył The Agents Of Mercy z liderem The Flower Kings - Roine Stoltem (trzy płyty: „The Fading Ghost Of Twilight” (2009), „DramaRama” (20210) oraz „The Black Forest” (2011). Od 2012 współpracuje też ze Stevem Hackettem.
Solowa kariera Nada zaczęła rozkwitać w połowie lat 90. Pojawiły się wtedy dwa albumy: „Blue Waters (Aka:The Home Recordings)” (1995) i „The Life Of A Housewife” (1997). Trzeci album „Sylvanite” ukazał się w 2003 roku. Na kolejny trzeba było poczekać aż do 2015 roku. „Counting The Widow” wydany został przez prestiżową wytwórnię Inside Out i wpłynął zdecydowanie na przyspieszenie jego kariery. Następne albumy pojawiły się kolejno: „The Bride Said No” w 2017, „The Regal Bastard” w 2019 oraz „Spiritus Mundi” w 2021. Tegoroczna płyta „Monumentata” (premiera 20.06.2025) jest najbardziej osobistą, zwróconą w głąb świata emocji i uczuć, wspomnień i relacji artysty, które odcisnęły piętno na jego życiu. Potwierdzają to jego słowa: „Oto ja, prawdziwy ja. Wszystkie wcielenia mojej osoby, które znaliście dotąd, odeszły. Większość piosenek wywodzi się z moich osobistych doświadczeń życiowych. To mój autobiograficzny pamiętnik”.
„Monumentata” to Nad - prawdziwy do bólu, który nie stroni od prawdy o samym sobie, szczery i otwarty. Lekkość muzyki przenika kaskadę wyobraźni. Warstwa liryczna odsłania namiętności, zmysłowe oblicze myśli, retrospekcji zdarzeń, wewnętrznego głosu, który mówi, śpiewa i krzyczy. Który jest prawdą, kalejdoskopem naszej przeszłości – pamięcią. Wszystkim. Bagażem doświadczeń i wspomnień.
Na program albumu „Monumentata” składa się dziewięć utworów, z których każdy jest inny i opowiada odmienną historię. Stylistycznie poszczególne kompozycje są niezmiernie spójne. Tworzą muzyczną historię, której poszczególne karty splatają się w emocjonalną całość. Nad ukazuje swoje oblicze pozbawione maski. Nie udaje, jest sobą.
Nad Sylvan jest odpowiedzialny za wokale, gra na instrumentach klawiszowych, elektrycznej i akustycznej gitarze oraz basie. Na płycie wystąpiło grono znakomitych gości: Lalle Larsson (syntezatory), gitarzyści w osobach Davida Kollara, Neila Whitforda i Randy McSteine’a. Basiści: Tony Levin, Nick Baggs i Jonas Reingold. Za zestawem perkusyjnym zasiedli: Marco Minnemann, Felix Lehrmann i Mirco De Maio. Na skrzypcach zagrał Joe Deninzon, a w chórkach wystąpili Sheona Urquhart i Jade Ell.
Album otwiera emocjonalny utwór „Secret Lover”. Prosty rytm gitar, brzmienia klawiszy pełne chaosu i dysonansów. Jest tu agresja i sensualizm. Prostota i perfekcja sięgająca zenitu. Nad Sylvan uderza w czule strony, mknie po autostradzie emocji, zmaga się z gęstą magmą skrajnych nastrojów. Elementy autobiografii zanurzają się w głębinie wspomnień, w skrawkach myśli, w chaosie pamięci. Odniesienia do przeszłości równoważą czas, w którym jest teraz, rzeczywistość, teraźniejszość przepełnioną kadrami refleksji.
„That’s Not Me” znalazł się na pierwszym singlu promującym tę płytę. Utwór rozpoczyna się riffami i girlandą ostrych bitów. Gęste brzmienia, bas wybijający się z niebywała precyzją i wokal Nada, nadają tej kompozycji specyficznego smaku. Nostalgia miesza się ze spokojem. Rytm napędza całość ekspresyjna mocą.
„Monte Carlo Priceless” brzmi marzycielsko. Dominują tu gitary akustyczne i warstwa liryczna. Muzyka kołysze namiętnym rytmem, koi eterycznym spokojem. Teksty są inspirowane przeszłością Nada, ponieważ jego ojciec był profesjonalnym zawodnikiem, grał w tenisa i brał udział w turniejach, także w Monte Carlo. Matka artysty towarzyszyła mu w tych podróżach. Są tu wspomnienia, lekkość formy i niesamowita melodyjność refrenu.
„Flowerland” rozkwita melancholią, jazzowym rytmem i zdecydowanym wersem. Nad Sylvan łączy ze sobą przeróżne nastroje, bas drąży mroczny łącznik pomiędzy frazami.
„Wildfire” to powaga w każdej nucie. Przywołuje powiew mrocznego wiatru, krzyżuje dwa światy. Dynamika utworu kontrastuje ze spokojna sekcją środkową. Zmienność wokalna krzyżuje się z niesamowitymi barwami kreowanymi przez instrumenty. Głos Nada zawiera apogeum emocji, ujarzmia potęgę uczuć i ekspresję podkreślającą zarysy rzeczywistości.
„Make Somebody Proud” to znakomite chórki, organowa sekcja zawiłych wersów i wokal Sylvana - intymny, płomienny i uduchowiony. Wraz z sekwencjami instrumentów pojawia się tu nastrój przypominający nieco Spock’s Beard.
„I’m Stepping Out” ujmuje swoim klimatem, rytmicznym blaskiem i treścią, która porywa słuchacza i zmusza do refleksji.
Tytułowy utwór pojawia się na samym końcu. Jest to ballada. Cudowny fortepian, smyczki i wokal – niesamowicie nastraja. Jest w nim moc i uosobienie prostoty. Jest blask, który rozświetla ciemność. Nad dotyka problemów przemijania, śmiertelności i uczuć, które władają w tak specyficznych chwilach. Kompozycja jest poświęcona jest ojcu artysty.
Na zakończenie umieszczony został utwór „Unkillable” (bonusowy track). Ta wspaniała piosenka jest przeciwwagą do pozostałych utworów.
Album łączy w sobie przeciwieństwa. Zawiera opowieść o człowieku, jego pragnieniach i uczuciach. Muzycznie jest bliższy starszym solowym produkcjom Sylvana. Ukazuje różnorodność i dynamikę. Muzyka nie powiela schematów. Jest absolutną delikatnością, kalejdoskopem barw i odcieni. „Monumentata” jest fascynującym albumem. Ma a w sobie siłę i odkupienie. Ma też potencjał, który nadaje pęd tej historii, kieruje nurtem opowieści i jej docelowym rytmem. Dlatego trzeba ją poznać, pokochać i pożeglować w nieznane…
