Mihrax - Rox

Artur Chachlowski

Zespół Mihrax powstał w Berlinie w 2016 roku, kiedy Tobias Graef pod tym właśnie szyldem stworzył instrumentalny solowy album zatytułowany „Mihrax”. Rok później Tobias (gitara, instrumenty klawiszowe) połączył siły z Thomasem Graefem (gitara basowa) i Frankiem Zibnerem (perkusja, wokal), aby ponownie nagrać ten sam materiał i wydać go na albumie, który ukazał się w 2019 roku.

Niedługo po tym debiucie z zespołu odszedł Frank Zibner, co skłoniło pozostałych muzyków do poszukiwania nowych rozwiązań i inspiracji. Tobias i Thomas postawili na rozszerzenie składu i najpierw, jeszcze w 2019 roku, do grupy dołączył Thorsten Schlüter jako główny gitarzysta, a następnie Andreas Wittwer jako perkusista. W 2022 roku do tego grona dołączył Boris Elfert jako frontman, wokalista i gitarzysta rytmiczny.

W tym składzie zespół zaczął pracować nad nowymi utworami, a sesje nagraniowe do ich rnowego albumu trwały praktycznie przez cały 2024 rok i sfinalizowały się pod postacią płyty zatytułowanej „Rox” w marcu br. Zawiera ona osiem utworów, które chociaż mają bardziej bezpośredni charakter w porównaniu z debiutem, to nadal utrzymane są w stylu progresywnego rocka. Album łączy w sobie brzmienia charakterystyczne dla gatunku neo-prog, metalu, rocka i muzyki pop z chwytliwymi liniami melodycznymi i bogatymi, wielowarstwowymi partiami instrumentalnymi. Jego program wypełniają długie epickie muzyczne opowieści („Black Star”, „What You Gonna Do?” i „Stuck In A Maze” to kompozycje trwające po 10 i więcej minut), jak i chwytliwe utwory o wyraźnie prostszej konstrukcji (polecam przede wszystkim „Unknown Yet” i „If The Music Dies” – dwa najbardziej nośne i wpadające w ucho utwory).

Brzmienie grupy może się podobać, instrumentalnie zespół spisuje się bez zarzutu, kompozycje, być może chwilami błądzą gdzieś swoimi meandrami, czasami wydają się zbyt ciężkie („Stench”), a może nawet i zbyt zawiłe i co nieco rozwlekłe („Stuck In A Maze”), ale jako całość album prezentuje się więcej niż przyzwoicie. Stanowi dobry przykład tego jak w udany sposób można połączyć stare (neo)progresywne patenty z nowoczesnym brzmieniem (polecam nafaszerowany ciekawymi, często pozamuzycznymi, efektami utwór „Intoxication”). Na osobną wzmiankę zasługuje wokalista Boris Elfert. Najmłodszy stażem członek zespołu wyrasta na tej płycie na prawdziwego lidera, a jego wielowymiarowy, bardzo ciekawy wokal prawie zawsze (w programie płyty jest jeden instrumental – „Hang It Up!”, w którym akurat Boris chowa się gdzieś w głębokim cieniu) znajduje się w centrum uwagi. Raz przypomina Simone’a Le Bona z Duran Duran (jak chociażby w „Unknown Yet”), raz (jak w finałowym, nastrojowym utworze „If The Music Dies”) przypomina Larsa Fredriksena ze świetnej, choć już dawno zapomnianej norweskiej grupy Utopian Fields, raz jego głos brzmi jak młody Nick Kershaw, a cały czas trzyma klasę wynosząc poszczególne fragmenty tego albumu na zaskakująco wysoki poziom. Ponadto okazał się on biegłym kompozytorem przynosząc do studia mnóstwo ciekawego, napisanego przez siebie, materiału. Wniósł on do muzyki grupy Mihrax mnóstwo rockowej energii oraz zwiewnego uroku, co sprawia, że „Rox” to godzina bardzo przyjemnego muzycznego doświadczenia.

Udany to album pokazujący, że nowe wcielenie grupy Mihrax obrało dobry kierunek i oferuje słuchaczom kawał solidnego materiału. Jestem pewien, że znajdzie się grono słuchaczy, którzy odkryją w muzyce grupy Mihrax jej bezsprzeczny talent. Nam nie pozostaje nic innego jak cieszyć uszy materiałem wypełniającym to wydawnictwo i z zaciekawieniem śledzić dalsze losy tej niemieckiej formacji. Obiecujemy, że nie stracimy jej z naszego małoleksykonowego radaru.

MLWZ album na 15-lecie Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce