Nie wiem jak to się stało, ale dotąd dokonania włoskiej grupy Ellesmere jakoś nie miały szczęścia, by znaleźć się w dziale recenzji naszego portalu, choć jej nagrania pojawiały się w audycji Mały Leksykon Wielkich Zespołów. Nadszedł czas by to zmienić, tym bardziej, że właśnie mija 10 lat od ukazania się debiutanckiego krążka formacji „Les Châteaux de la Loire”. Nie on jednak jest bohaterem niniejszego tekstu, a nowy koncertowy album grupy zatytułowany „Mere, On Stage!”, nagrany podczas prestiżowego festiwalu Prog & Frogs, 25 maja 2024 roku.
Ellesmere to muzyczny projekt multiinstrumentalisty i kompozytora Roberto Vitellego. Z wyjątkiem wspomnianego debiutu, o folkowo - akustycznych korzeniach, twórczość formacji można opisać jako rock progresywno – symfoniczny, miejscami ocierający się o hard rock. Do tej pory ukazały się studyjne krążki „Les Châteaux de la Loire” (2015), „From Sea And Beyond” (2018), „Wyrd” (2020) i „Stranger Skies” (2024) oraz koncertowy album „LIVEsmere” (2022). Ważną cechą zespołu jest udział w jego nagraniach licznych, często światowej sławy, gości, takich jak Clive Nolan, Tomas Bodin, John Hackett, David Jackson, David Cross, Keith More, Riccardo Romano, Daniele Pomo, Trey Gunn, Robert Berry czy John Wilkinson.
Na scenie we włoskim Besate nieopodal Mediolanu zespół wystąpił w składzie: Roberto Vitelli (bas), Maurizio Guarini (instrumenty klawiszowe), Fabio Bonuglia (instrumenty klawiszowe), Giacomo Anselmi (gitary), Diego Bertocci (perkusja), David Jackson (saksofon) i John Wilkinson (śpiew). John znany jest ze współpracy z zespołami Face Value, The Swan Chorus, Moonshot (recenzowany u nas album „Worlds Of Yesterday”), ubiegłorocznego solowego debiutu („Imposter Syndrome”) czy występów z cover bandem Genesis – Mama. W 2023 roku został zaproszony, by zarejestrować partie wokalne na krążek „Strange Skies”, a następnie dołączył do składu koncertowego Ellesmere.
Zanim jednak usłyszymy jego głos, ze sceny wybrzmiewa, poprzedzona intro, instrumentalna kompozycja „Ridge Fanfare”, która idealnie wprowadza publiczność w atmosferę nagrań grupy, pełną symfonicznego rozmachu, z dużą ilością klawiszowych dźwięków, soczystym basem, precyzyjną perkusją oraz melodyjną gitarą. Po dołączeniu Johna zespół zaprezentował dwa nagrania z ostatniej płyty, która z oczywistych względów była najszerzej reprezentowana podczas występu. Są nimi dynamiczny „Northwards” oraz przesączony klimatem znanym z płyt Genesis (barwa głosu wokalisty jednoznacznie kieruje skojarzenia w kierunku twórczości tego zespołu) z przełomu lat 70. i 80. utwór „Tundra”, z ognistą solówką znanego z grupy Goblin, Giacomo Anselmiego. Jako kolejna wybrzmiewa przepiękna pieśń „Runaway” z albumu „From Sea And Beyond”. Tu John musiał się zmierzyć z partią, którą oryginalnie wykonywał Robert Berry i wyszedł z tego zadania obronną ręką, a kompozycja z jego wokalem nabrała nowych barw. Podczas instrumentalnego nagrania „Crystalized” (ponownie z najnowszego krążka) do grupy dołącza legendarny saksofonista David Jackson (Van Der Graaf Generator). W stosunku do studyjnej, trwającej 5 minut, wersji tu rozrasta się ponad dwukrotnie, a podczas improwizacji możemy usłyszeć solowe partie saksofonu, gitary, ale także… perkusji. Podczas obcowania z dynamiczną kompozycją „Ajar” (oryginalnie z albumu „Wyrd”) przenosimy się w świat dźwięków mogących kojarzyć się także z dokonaniami King Crimson czy Yes lub ELP. W dziwięciominutowym „Another World” (ponownie ze „Stranger Skies”) słyszymy powtórkę refrenu (z innymi słowami) z omawianego wcześniej utworu „Nightwards” oraz solowe partie saksofonu, klawiszy i gitary. I wreszcie finał w postaci „Time, Life Again” (z „From Sea And Beyond”), który w wersji z wokalem Johna brzmi jeszcze bardziej doniośle, a wisienką na torcie jest długie solo w wykonaniu Giacomo Anselmiego, równie wspaniale jak w oryginale (tam wykonywał je Brett Kull z Echolyn). To wyśmienite zakończenie występu, można jedynie żałować, że tak krótkiego (67 minut). Jednak to nie koniec wydawnictwa, gdyż zespół zamieścił na nim jeszcze jeden utwór, tym razem zarejestrowany w studiu, pierwszy w karierze cover - interpretację utworu „Broken Barricades” z tak samo zatytułowanej płyty Procol Harum z 1971 roku. Wersja Ellesmere, nagrana przez kwintet Roberto Vitelli (bas), Mattias Olsson (perkusja), John Wilkinson (śpiew), Simon D'Vali (gitary), Stefano Vicarelli (instrumenty klawiszowe) brzmi naprawdę dobrze, posiada nieco wydłużoną końcówkę z popisem Vicarelliego, a głos Wilkinsona przyjemnie przypomina śpiew Gary’ego Brookera.
“Mere, On Stage!” niezwykle udanie prezentuje najnowsze wcielenie grupy dowodzonej przez Roberto Vitelliego. Liczę na jego dalszą współpracę z Johnem Wilkinsonem, którego głos idealnie pasuje do kompozycji Roberto. A o tym, że szanse na kontynuację tej współpracy są spore niech świadczy fakt, że w trakcie pisania tego tekstu zespół wystąpił w Rzymie, właśnie z Johnem w składzie. Na perkusji zagrał tam Daniele Pomo (RanestRane), a niniejsze wydawnictwo zmiksował jego kolega z grupy, Riccardo Romano (znany także z formacji Riccardo Romano Land czy Steve Rothery Band) i wywiązał się z zadania bardzo dobrze, gdyż całość brzmi wyśmienicie. Dla fanów tej włoskiej, a właściwie międzynarodowej, grupy to pozycja obowiązkowa, a dla pozostałych miłośników ciekawej progresywnej muzyki będzie to dobre wprowadzenie w twórczość Roberto i jego kolegów.
