Po wydaniu albumu "Burn" (2021), nagranego wspólnie z Lisą Gerrard, Jules Maxwell połączył siły z wielokrotnie nagradzaną portugalską piosenkarką LINA_, aby zbadać poetyckie powiązania między Irlandią a Portugalią na albumie zatytułowanym "Terra Mãe" (Matka Ziemia).
Kim jest LINA_? Naprawdę nazywa się Lina Rodrigues. To portugalska renomowana artystka, specjalistka od muzyki fado, która urzekła międzynarodową publiczność na trasie obejmującej ponad 50 koncertów, podczas której zaprezentowała się na renomowanych scenach i festiwalach Førdefestivalen w Norwegii, WOMAD UK, Cafe de La Danse w Paryżu, Eurosonic.
W styczniu 2024 roku LINA_ wydała album "Fado Camões", który był dla niej przełomowym projektem i w którym przeplatała się muzyka fado z poezją Luísa Vaza de Camõesa. Krążek został wyprodukowany przez Justina Adamsa (Robert Plant, Tinariwen) i zaaranżowany przez Johna Baggotta (Portishead, Massive Attack). Płyta była powszechnie chwalona za współczesne podejście do fado. "Fado Camões" zdobyło nagrodę Best European Record za sezon 2023/2024 przyznawaną przez Transglobal World. Dodatkowo album znalazł się na 2. miejscu listy World Music Charts Europe's Best of 2024 oraz na 3. miejscu listy Top 100 Records for 2023/2024 Transglobal World Music Chart.
A Jules Maxwell? Wiadomo, jest autorem tekstów i kompozytorem pochodzącym z Belfastu, najbardziej znanym ze swojej pracy z Dead Can Dance, Foy Vance, Lisą Gerrard oraz w charakterze kompozytora wielu spektakli teatralnych i tanecznych w Londynie, szczególnie w Shakespeare's Globe Theatre. Wydał również sześć albumów solowych i napisał operę "The Lost Thing", której premiera odbyła się w Royal Opera House w Londynie w 2019 roku. Skomponował ścieżkę dźwiękową do filmu krótkometrażowego "Dance Lexie Dance", który był nominowany do "Oscara" w 1998 roku.
LINA_: "Poznałam Julesa Maxwella dzięki albumowi „Burn” i jego współpracy z Lisą Gerrard. To połączenie wzbudziło w nas obustronne pragnienie stworzenia wspólnego albumu. Adaptacja tekstów i komponowanie melodii w oparciu o fundamenty położone przez Julesa Maxwella było trudnym, ale satysfakcjonującym doświadczeniem, które znacznie zwiększyło moją pewność siebie jako autorki piosenek. Dla mnie ten album ucieleśnia głęboką duchową i eteryczną więź, przeplatając ze sobą tematy niematerialne, natury i religii. "Terra Mãe" łączy w sobie dwa odrębne muzyczne gatunki, które pomimo różnic łączy głębokie poczucie tożsamości i emocji”.
Z kolei Jules Maxwell tak mówi o współpracy z portugalską wokalistką: "Kiedy po raz pierwszy usłyszałem Linę śpiewającą fado, natychmiast przypomniał mi się tradycyjny śpiew Seana Nósa z mojej rodzinnej Irlandii i bardzo chciałem z nią pracować. Tworzenie „Terra Mãe” było czystą przyjemnością. Piosenki są oryginalnymi kompozycjami zrodzonymi z Irlandii, pięknie zaadaptowanymi przez Linę i Amelię Muge na język portugalski, z brzmieniem autorstwa producenta elektronicznego Jamesa Chapmana, z którym wcześniej pracowałem przy albumie "Burn" z Lisą Gerrard”.
Już z powyższych wypowiedzi artystów firmujących album „Terra Mãe" wynika po jakich rejonach stylistycznych poruszają się oni na swoim wspólnym krążku. Nie jest to wcale album z – tradycyjnie rozumianą – muzyką progresywno-rockową. Ale jest na tyle interesujący, że warto poświęcić 40 minut swojego życia na poznanie jego muzycznej zawartości. Całość składa się z 9 piosenek. Wszystkie zaśpiewane po portugalsku (za wyjątkiem finałowej „When Are They Coming?”). Wszystkie utrzymane w stonowanym i refleksyjnym nastroju. W dodatku tęskny wokal portugalskiej artystki czyni klimat kompozycji czymś absolutnie wyjątkowym. Można powiedzieć, że współpraca na linii Maxwell – LINA_ ułożyła się wręcz w idealny sposób. Symbioza totalna. W dodatku muzyczny efekt wzmocniony został mądrym i dającym do myślenia przekazem.
Słowa piosenki "Arde Sem Se Ver” („Podążaj za gołębicą”) zostały wykute w ogniu portugalskiej poezji. Tekst został zaadaptowany przez kultową portugalską poetkę i autorkę tekstów Amélię Muge i zainspirowany wierszem najsłynniejszego portugalskiego poety XVI wieku Luísa Vaz de Camõesa, "Amor é fogo que arde sem se ver", co można przetłumaczyć jako "Miłość jest ogniem, który płonie, nie będąc widzianym". Biorąc pod uwagę tytuł wiersza, Amélia Muge napisała słowa do "Arde Sem Se Ver" w taki sposób:
"Zadowolenie tak rozgoryczone
Rana, która boli i której nie można poczuć
Niepokoi umysł, nie powodując bólu
Miłość jest ogniem, który płonie, nie będąc widzianym".
W "Arde Sem Se Ver" emocjonalny głos wokalistki doskonale przeplata się z pięknymi elektronicznymi aranżacjami. Odnosi się wrażenie, że kompozycja ma na początku złowieszczy nastrój, lecz w miarę upływu czasu rozwija się, by pod koniec poszybować do góry w strzelistym locie, niczym tytułowa gołębica.
„Não Deixei de Ser Quem Sou” to balladowe połączenie irlandzkiej i portugalskiej kultury. To intymne wyznanie uczuć, prawdy o samej sobie. LINA_ wspaniale gra tutaj nastrojem, jej głos znowu kreuje magiczny wręcz klimat.
Tytułowa „Terra Mãe” to uspokojenie, minimalizm i… eteryczne piękno. Czar. Ulotność. Magia. Nastrojowa pieśń, która nie pozwala na to, by podczas słuchania pozostać obojętnym.
I taki klimat panuje już do samego końca płyty. „Entre o Ser e o Estar” („Pobożne życzenia”) i „Milagres” („Cuda”) to dwie kolejne perełki. Pierwsza z nich to piosenka pełna zadumy i niesamowitego, trudnego do oddania słowami, klimatu. Druga – odrobinę żywsza, nieco bardziej filuterna. Zaśpiewana przez LINĘ_ z uśmiechem na ustach...
„Requiem” to przede wszystkim wokaliza i hipnotyczne dźwięki muzycznego podkładu. Mistrzowskie brzmienia, dzięki którym wydaje się, że Jules Maxwell wchodzi na terytoria zarezerwowane dla muzyki Vangelisa. Zresztą odczucie to pogłębia się jeszcze bardziej w „A flor de romã” („Kwiat wiśni”). „Chciałem, by brzmiało to jak Vangelis. Chciałem, żeby to było coś w rodzaju hymnu” – mówi autor.
Na koniec portugalsko-irlandzki duet zostawił przepiękną pieśń „When are they coming?”. I jak się okazuje, delikatny śpiew i oszczędny, cichy akompaniament fortepianu mogą stworzyć w duecie autentyczne muzyczne cudeńko. Piosenkowe arcydzieło. Nawet jeżeli trwa ono niespełna trzy minuty. Półmrok, świece, lampka czerwonego porto, przymknięte oczy, dotyk dłoni, ciepło oddechu… Spróbujcie sami. Ta muzyka pachnie, smakuje, pięknie wygląda. Absorbowana jest prze wszystkie zmysły…
Piękna to płyta. Urzekająca, wywołująca silne emocje i charakteryzująca się wyjątkową przestrzennością aranżacji, podkreślaną nieziemskim wokalem i mistrzowskim operowaniem dźwiękiem.
