Jeżeli od ćwierć wieku regularnie i konsekwentnie wydaje się udane albumy, od czasu do czasu musi nadarzyć się okazja do świętowania ich okrągłych rocznic. W 2020 roku zespół RPWL celebrował 20. rocznicę wydania swojego debiutanckiego albumu „God Has Failed”. Chociaż rocznicowa trasa koncertowa padła ofiarą pandemii, udało się nagrać olśniewający występ na żywo w dużym studiu filmowym, prezentujący zreinterpretowany na nowo debiutancki album (małoleksykonowa recenzja tego wydawnictwa tutaj). Biorąc pod uwagę całkiem sporą liczbę i wysoką jakość albumów firmowanych nazwą RPWL, podobnych rocznic będzie znacznie więcej. Teraz nadszedł czas na drugą. Bo 2025 rok jest właściwą okazją, by świętować 20-lecie premiery albumu nr 3 w dorobku RPWL - „World Through My Eyes”.
Przewińmy zatem karty historii. Jest rok 2003. Po wydaniu dwóch pierwszych studyjnych płyt kwartet z Freising działający wówczas w składzie: Yogi Lang – śpiew, instrumenty klawiszowe, Kalle Wallner – gitary, Stephan Ebner – bas i Manni Müller – perkusja, stanął przed trudnym zadaniem „wymyślenia na nowo” procesu twórczego, tak aby nie powtarzać sprawdzonych, choć przecież bardzo docenionych przez słuchaczy, rozwiązań, ani też nie brnąć w ślepą uliczkę z przyczepioną łatką „naśladowców Pink Floyd”, która powoli zaczęła im już uwierać. W konsekwencji liderzy zespołu, Yogi Lang i Kalle Wallner, postanowili, że muszą całkowicie odrodzić swój zespół.
Wcześniej obaj panowie poruszali w swojej muzyce bardziej osobiste i emocjonalne tematy, ale teraz ich spojrzenie powędrowało dalej w poszukiwaniu inspiracji. Tak się złożyło, że w tamtym czasie Yogi studiował różne filozofie i religie, zwłaszcza dalekowschodnie, i zgłębiał wieloaspektowość postrzegania i klasyfikowania siebie oraz świata. Przełożyło się to na warstwę literacką nowego albumu. Ostatecznie wszystkie utwory połączyła wspólna nić: unikalny świat widziany oczami członków grupy RPWL – „world through my eyes”… Tak zatytułowany album ukazał się 24 stycznia 2005 roku.
Muzyczny etap rozpoczął się od eksperymentów. Postępująca digitalizacja otworzyła zupełnie nowe możliwości i pole do popisu w dziedzinie wykorzystania różnych instrumentów muzycznych i technologii nagrywania. I tak, zespół nagrał w studiu w New Delhi partie indyjskich instrumentów oraz wokale (chóry), aby nadać utworom „Sleep”, „Start The Fire” i tytułowemu utworowi „World Through My Eyes” należyty sznyt i wyjątkową, autentyczną barwę.
Kolejny ważny aspekt dotyczy kompozycji „Roses”, która stała się najpopularniejszym singlem w historii zespołu. Od samego początku była ona i pozostaje do dziś czymś wyjątkowym, bez czego nie może się zakończyć żaden koncert RPWL. Ray Wilson, który akurat był wtedy świeżo po pożegnaniu się z Genesis, użyczył w nim swojego niezwykłego głosu. I dzięki temu nadał tej wspaniałej piosence przeogromną wartość dodaną, czyniąc z niej prawdziwego klasyka w repertuarze RPWL.
Jeszcze jednym atutem płyty „World Through My Eyes” było wydanie jej na krążku SACD. Wersja „Super Audio CD” zawierała miks nie tylko w stereo, ale także w dźwięku przestrzennym 5.1 w dodatkowej, wysokiej rozdzielczości. Zespół zdecydował się na stworzenie całej produkcji w dźwięku przestrzennym. Pasmo przenoszenia nie ograniczało się już do dwóch głośników stereo, ale można było wykorzystać całe pomieszczenie wokół słuchacza, przenosząc go w samo serce muzyki. Zasługuje to na szczególną uwagę, ponieważ w 2005 roku na świecie niewiele było zespołów, którzy realizowały swoje utwory na płytach SACD.
W związku z 20. rocznicą premiery, sensowne było nie tylko ponowne przemyślenie miksów (w tym dodanie kilku nowych partii wokalnych w wykonaniu żenskiego chórku Caroline von Brucken - Carmen Tannich), ale także podniesienie dźwięku przestrzennego do najnowocześniejszego poziomu: Dolby Atmos. Przewidziana do wydania 15 sierpnia br. rocznicowa edycja albumu „World Through My Eyes” zawiera nie tylko konwencjonalną wersję CD i Blu-ray audio – obie wersje zmiksowane i zmasterowane na nowo - ale towarzyszy im oryginalny miks SACD z 2005 roku. „World Through My Eyes - Revisited” ukazuje się też na podwójnym winylu, również w wersji na nowo zmiksowanej i zmasterowanej.
Mało tego, do obu wersji dołączony został bonusowy track pt. „New Stars Are Born” (w przypadku CD na dysku Blu-Ray Audio). Wprawdzie przed laty znalazł się on już – też w formie bonusu – na koncertowym wydawnictwie „Start The Fire” (2005) – ale trzeba pokreślić, że jest to niewątpliwa perełka wśród innych muzycznych pereł, dzięki którym niniejszy album do dziś uważany jest za jedno z najwspanialszych i najdoskonalszych osiągnięć pochodzącego z Bawarii zespołu. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, bo przecież takie kompozycje, jak „Everything Was Not Enough”, tytułowy „World Through My Eyes”, „Bound To Reach The End” czy przede wszystkim „3 Lights” uchodzą, dodajmy, że słusznie, za najbardziej udane muzyczne dzieła grupy RPWL
Po 20 latach album „World Through My Eyes” nie stracił nic ze swojej magii. Jest on pełen muzycznego entuzjazmu, polotu, odczuwalnej w każdym dźwięku radości grania, świetnych tekstów i ponadczasowej produkcji. Można śmiało powiedzieć, że album ten stanowił kamień milowy i był ogromny krokiem naprzód w rozwoju twórczym RPWL. To absolutna muzyczna i dźwiękowa rozkosz. Czas świętować, między innymi na rocznicowych koncertach RPWL w tym roku – zespół zagra jesienią w Polsce i to dwukrotnie: 09.10 w Łodzi oraz 10.10 w Krakowie!
