Chimpan A – Music Is Art Vol. 1

Artur Chachlowski

Muzyka to Sztuka. To pozornie tylko wyświechtana teza i stara prawda znana nie od dziś. Ale czy zawsze obcując z jakąś muzyką odbieramy ją w taki właśnie sposób? Oczywiście, wszystko to rzecz gustów. Twórczość jednych wykonawców od razu trafia nas w czuły punkt w sercu, do muzycznych propozycji innych nie przekonamy się nigdy. De Gustibus…

W przypadku tego albumu już jego tytuł mówi praktycznie wszystko. I obiektywnie rzecz ujmując, panowie Rob Reed i Steve Balsamo, funkcjonujący od lat jako Chimpan A, wydając swoje nowe, trzecie muzyczne dzieło zatytułowane „M.I.A. Vol 1” (dwa poprzednie „Chimpan A” z 2006 oraz „The Empathy Machine” z 2020r. omawialiśmy na naszych łamach) zadeklarowali, że ich nowy album to odpowiedź na panującą powszechnie „tiktokifikację” muzyki. Intepretacyjną wskazówkę, a właściwie całą prawdę o tym wydawnictwie, zawiera jego pełny tytuł: „Music Is Art” („Muzyka to sztuka”).

To brzmieniowo bardzo elektronicznie zorientowany album, ale słucha się go jednym tchem. Biorąc pod uwagę, że Chimpan A to duet artystów, którzy balansują na granicy świata progresywnego, melodyjnego pop rocka i gęstej elektroniki (multiinstrumentalista Rob Reed znany jest ze swoich wciąż aktywnych grup Magenta, Cyan oraz z inspirowanego twórczością Mike’a Oldfielda cyklu solowych wydawnictw w serii „Sanctuary”; a wokalista Steve Balsamo współpracował m.in. z nieżyjącymi już Erikiem Woolfsonem z The Alan Parsons Project i z Jonem Lordem z Deep Purple), nikogo nie powinno dziwić, że ten duet utalentowanych artystów w sposób absolutnie perfekcyjny stworzył płytę ambitną z jednej i niekonwencjonalną – z drugiej strony. Bo trzeba wiedzieć, że „Music Is Art Vol. 1” to dzieło wypełnione dźwiękami, które stosunkowo niewiele mają wspólnego z twórczością większości artystów omawianych na naszych łamach, a jednocześnie fakt ten nadaje mu nobliwego charakteru. Muzyka jest sztuką. Szczególnie dobra muzyka. I szczególnie, gdy wezmą się za nią takie tuzy, jak Reed i Balsamo.

Udało im się zgromadzić wokół siebie niesamowicie utalentowanych współpracowników. Poszczególne piosenki utrzymane są w gęstej, soulowej atmosferze. To w dużej mierze zasługa wokalistek Christiny Booth (wieloletniej współpracowniczki Reeda z Magenty) i Kirstie Roberts, których poruszające, inspirowane gospelem partie wokalne w takich utworach, jak na przykład „Karl’s Song” przywodzą na myśl wczesną twórczość Massive Attack. A przecież słyszymy jeszcze na tym albumie śpiewające głosy Sam Brown, Angharad Brinn i Rosatie Deighton. Powiedzieć, że wachlarz wrażeń i emocji jest szeroki, to jakby nic nie powiedzieć. Jak jeszcze dodam do tego, że na basie zagrali Guy Pratt i Neil Fairclough, na gitarach Francis Dunnery, a na perkusji Ged Lynch, to będziecie mieli już pełnię (prawie, bo to nie wszyscy biorący udział w nagraniach goście) skali tego przedsięwzięcia.

Tym, co wyróżnia brzmienie Chimpan A na tle innych wykonawców i nadaje mu nowego wymiaru jest intrygujące wykorzystanie fragmentów narracyjnych w wykonaniu Tony Dallasa oraz dramatopisarza Richarda Mylana. Utwory „Wolves”, „Anybody Out There?” i „I Will Always Wait For You” wynoszą poziom napięcia emocjonalnego do tego stopnia, że ​​ten ostatni utwór można było spokojnie wydłużyć dla potrzeb tego albumu aż do ponad 10 minut, nie popadając przy tym w żadną przesadę i nie narażając słuchaczy na nudę.

Jeżeli już mowa o dłuższych formach muzycznych, to trzy ostatnie nagrania („The Keeper”, „Invisible People” i „Dreaming Will Kill Us Dead”) układają się w suitę „Sorter”, która trwa łącznie blisko pół godziny. I jest ona, a szczególnie jej ostatnia część, prawdziwym gwoździem programu tego albumu. Reed i Balsamo skomponowali kiedyś ścieżkę dźwiękową do sztuki teatralnej autorstwa Richarda Mylana pt. „Sorter” i niniejsza wielowątkowa suita ze swoimi orkiestracjami, narracjami, bogatą elektroniką (znowu!), odgłosami szczekającego psa i ładnymi liniami melodycznymi jest tego odzwierciedleniem. Ale i krótsze utwory wypełniające program albumu, a szczególnie wspomniany już „Karl’s Song” oraz „Skeletons” czy „Anybody Out There?” mogą także urastać do miana faworytów.

Panowie Reed i Balsamo osiągnęli wspaniały efekt synergii, kierując swoje pomysły w dość nieoczywistym, mocno napakowanym elektroniką kierunku, zyskując dzięki temu zamierzony efekt wyjątkowości i brzmieniowej unikatowości. Nawet wtedy, gdy postanowili sięgnąć także po covery i przetransponować je po swojemu dla wymogów współczesności. Tak, bo ich podejście do każdego muzycznego tematu z innej perspektywy sprawdziło się bezbłędnie w skowerowanych (i wydanych przed premierą albumu na cyfrowych singlach) utworach, które znajdują się na dodatkowym, dołączonym do niniejszego albumu, krążku.

Zaskakująca zmiana kluczowego akordu w pamiętnym utworze „The Air That I Breathe” zespołu The Hollies nadaje mu bardziej niepokojącego charakteru. To śmiały ruch, ale mimo tego, a właściwie dzięki temu, intrygujący. Reinterpretacja utworu „Smackwater Jack” z dorobku Carole King w wolniejszym, jakby ‘przymglonym’ wydaniu to kolejne nietypowe podejście, które dla wielu może okazać się strzałem w dziesiątkę. Tak jak i słynny przebój Hot Chocolate „Every 1’s A Winner”, który nabrał teraz jeszcze mocniejszego dyskotekowego sznytu. Zaskakujące może wydawać się sięgnięcie po piosenkę country z repertuaru Glena Campbella „Wichita Lineman”. Wersja made by Chimpan A to prawdziwa perełka, która nabrała teraz elektronicznego charakteru. Nie mówiąc już o Gabrielowskiej balladzie „Here Comes The Flood”, która dzięki wokalnej interpretacji Steve’a Balsamo i Kirstie Roberts nabrała gospelowego i (znowu!) elektronicznego charakteru.

Płyta bonusowa zawiera również kilka remiksów, z których najciekawszym jest przeróbka własnego utworu Chimpan A pt. „The Secret Wish” z pierwszej płyty „Chimpan A” z 2006 roku, z wplecionym weń fragmentem „Tubular Bells” – najbardziej inspirującego dla Roberta Reeda muzycznego dzieła skomponowanego przez Mike’a Oldfielda. To kolejny przykład pokazujący siłę i głębię kreatywności panów Reeda i Balsamo. Tak podana muzyka jest prawdziwą sztuką.

Posłuchaj tej płyty, drogi Słuchaczu, odrzuć wszelkie uprzedzenia, otwórz się na falę miłych sonicznych niespodzianek, a nie będziesz miał żadnych wątpliwości co do słuszności postawionej na wstępie tezy.

MLWZ album na 15-lecie Festiwal Rocka progresywnego w Toruniu: znamy wykonawców Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce