Galahad - Alive At Loreley

Tomasz Dudkowski

Grupa Galahad świętuje w tym roku swoje 40-lecie. W związku z tym, oprócz kilku koncertów w Europie, przygotowała dla swoich fanów nie lada niespodziankę. Otóż postanowiła wydać zapis występu na festiwalu „Night of the Prog V” w niemieckim Loreley dokładnie w 15. rocznicę tego wydarzenia. Wydawnictwo nosi tytuł „Alive At Loreley” i ukazało się 3 września.

Jak się potem okazało, to popołudnie, w znajdującym się na wzgórzu nad Renem amfiteatrze, zapisało się szczególnie w historii zespołu z Dorset. To wtedy właśnie po raz ostatni z Galahad wystąpił basista Neil Pepper. Wówczas jeszcze nikt z zespołu nie zdawał sobie z tego sprawy, bo mimo wyczerpującej choroby (rak przełyku) Neil był zdeterminowany by czerpać z występu jak najwięcej radości, co zdecydowanie się udało, patrząc na znajdujące się w książeczce zdjęcia. Niestety, choroba zwyciężyła prawie dokładnie rok później (2 września 2011 roku). To był prawdziwy koniec pewnej ery dla zespołu. Teraz, piętnaście lat po tym występie i czternaście lat od śmierci basisty, grupa Galahad postanowiła oddać mu hołd, dedykując jego pamięci ten niezwykły krążek.

Na skąpanej w słońcu scenie, oprócz Neila, wystąpili Stuart Nicholson (śpiew), Roy Keyworth (gitary), Dean Baker (instrumenty klawiszowe) i Spencer Luckman (perkusja). Muzycy rozpoczęli swój występ od tytułowego nagrania z wydanej w 1995 roku płyty „Sleepers”, które piętnaście lat później brzmi nawet lepiej niż w oryginale, bardziej dynamicznej, w czym spora zasługa sekcji rytmicznej Neil Pepper – Spencer Luckman. Następnie przyszła pora na kolejny tytułowy numer, tym razem z, wówczas najnowszego, albumu „Empire Never Last”. To już nieco inne, bardziej hardrockowo-metalowe, oblicze grupy ze świetną partią basu. Potem zespół cofnął się w czasie do debiutanckiego albumu „Nothing Is Written” i z niego zaprezentował kompozycję „Richelieu’s Prayer”, jedną z najciekawszych z wczesnego okresu działalności. Kulminacyjnym punktem występu jest porywające wykonanie cudownie rozwijającego się utworu, który zgrabnie przechodzi od ambientowego początku, po hardrockowe riffy w drugiej części. Mowa tu o „Bug Eye” z płyty „Following Ghosts”, pierwszej nagranej w tym składzie i równocześnie jednej z najbardziej oryginalnych kompozycji w dorobku formacji. Dla zgromadzonej w niemieckim amfiteatrze Galahad przygotował niespodziankę w postaci premierowego utworu „Seize The Day” miejscami zahaczającego o muzykę… trance. Tu wybrzmiał on w pełnej wersji znanej potem z albumu „Battle Scars”, ze spokojnym klawiszowo-wokalnym wstępem (później zespół pomijał ten fragment podczas scenicznej prezentacji pieśni). Jako ostatnie wybrzmiało nagranie „Termination”, ponownie z płyty „Empires Never Last”. To też symboliczny moment, gdyż właśnie wtedy po raz pierwszy z Galahad wystąpił Mark Spencer – tu jeszcze w roli gitarzysty. To właśnie on objął funkcję basisty po śmierci Neila i, z krótką przerwą, gdy do zespołu powrócił Tim Ashton, pełni ją do dziś. Na marginesie dodam, że odwrotną rolę – od basisty na płycie „Empires Never Last” do gitarzysty po odejściu z Galahad Roya Keywortha przeszedł Lee Abraham. Z kolei Lee był tym człowiekiem, który zwolnił stanowisko „magika niskich dźwięków” dla Neila. Ot, taka zagmatwana historia…

To był ostatni koncert wysokiego (stąd jego pseudonim - „Big One”) basisty. Nie doczekał się on niestety premier płyt, w których nagraniu, a także komponowaniu, brał udział. Mowa tu o wspomnianym krążku „Battle Scars”, a także kilka miesięcy młodszym „Beyond The Realm Of Euphoria” z 2012 roku. Na nich pojawiły się także odświeżone wersje dwóch wymienionych wcześniej klasyków grupy - „Sleepers” i „Richelieu’s Prayer”.

Nie jest to pierwszy zapis koncertu tego składu, ale wcześniejszy, na bonusowym dysku rocznicowego wydania albumu „Year Zero”, pozostawiał sporo do życzenia jeśli chodzi o jakość brzmienia i, niestety, wykonania. Tu natomiast nie można mieć zastrzeżeń. Zespół zdecydowanie był w formie i, choć nie uniknął kilku niewielkich potknięć (o czym wspomina w książeczce Stuart), tę pewność da się wyczuć. Swoje dodał także niezawodny Karl Groom, który zmiksował całość i spowodował, że efekt końcowy jest znakomity. To kolejny powód, by sięgnąć po ten album. Dodając do tego efektowne wydanie w digipacku z książeczką pełną koncertowych zdjęć, otrzymujemy niezwykłe, przepełnione emocjami wydawnictwo, które jest prawdziwym „must have” dla wszystkich fanów Galahad, będąc równocześnie hołdem kwintetu dla zmarłego Przyjaciela.

Idealny to prezent dla miłośników nagrań grupy na czterdziestą rocznicę jej istnienia.

Płytę kompaktową można zamówić na stronie zespołu (www.galahadonline.com), ale także kupić podczas specjalnego koncertu z okazji 30-lecia audycji Mały Leksykon Wielkich Zespołów i 25-lecia działalności grupy Millenium, który odbędzie w najbliższą sobotę, 20 września, w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie. Przypomnijmy, że w krótkim minirecitalu wystąpią tam Stuart Nicholson i Dean Baker jako ‘Galahad Stripped’.

7 listopada album trafi na platformy streamingowe, a w niedalekiej przyszłości planowana jest, we współpracy z Oskar Records, jego edycja na podwójnej płycie winylowej.

MLWZ album na 15-lecie Mostly Autumn Weekend 2026 Zespół Rush wystąpi w Krakowie Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce