Są zespoły, których słuchamy z zapartym tchem, z drżeniem serca oczekujemy kolejnych albumów i kupujemy bilety na ich koncerty, nie zwracając uwagi na cenę. Fan pozostaje na zawsze fanem, wiernym słuchaczem, szaleńcem który wydarłby z siebie serce i duszę, aby zobaczyć i posłuchać swoich idoli. Tak już to jest poukładane w sztuce życia, aby pasje dominowały nad rozsądkiem. To daje motywację, aby każdy dzień był niczym obraz Salvadore Dali - nieprzenikniony w swoich emocjach, zmysłowy i zwariowany. Taki jest cel ludzkiej egzystencji, by zgłębiać enigmę, ocierać się o granicę wszechświata i płynąć wartkim nurtem rzeki tajemnic. To daje sztuka, poezja, taniec, malarstwo, muzyka. To zdobycze ludzkości. Filozofia wewnętrznej egzystencji, która daje siłę i radość. Która dozuje kryształowe krople szczęścia…
IQ jest jednym z tych kultowych zespołów, których nie sposób nie wyróżnić w kanonie rocka progresywnego. Dyskografia grupy obfituje w znakomite produkcje, zarówno płyty studyjne, jak i koncertowe. Osobnym rozdziałem są albumy kompilacyjne. Dla nowych słuchaczy stanowią formę, która ukazuje muzykę zespołu w sposób przekrojowy, dla fanów to kolejny skarb do kolekcji.
„J’ai Pollette D’arnu” to szczególna płyta, która powstała już po odejściu z grupy basisty Tima Esau i wokalisty Paula Menela. Wizja schyłku istnienia zespołu, stała się jego nowym początkiem. Peter Nicholls ponownie dołączył do grupy i został entuzjastycznie przyjęty na koncertach w Londynie i Paryżu. W tym samym czasie muzycy i współpracownicy IQ założyli wytwórnię Giant Electric Pea. Debiutanckim albumem wydanym przez tę firmę był właśnie „J’ai Pollette D’arnu”, który ukazał się w 1991 roku. Dedykowany jest on pamięci „Ledge’a” – krótkotrwałego basisty, lecz długoletniego przyjaciela zespołu, który zmarł w sierpniu 1990 roku.
Na płycie tej są „diamenty”, które każdy wielbiciel grupy, pragnie mieć w galerii muzycznych skarbów. Są tu też unikalne nagrania koncertowe. Na większości tracków utrwalono głos Paula Menela. Jedynym utworem z udziałem Petera Nichollsa jest „Dans Le Parc Du Chateau Noir”. Pozostali muzycy to Mike Holmes (elektryczna i akustyczna gitara), Paul Cook (perkusja), Martin Orford (instrumenty klawiszowe, wokal) i Tim Esau (bas, gitara rytmiczna, wokal).
Album otwiera „It All Stops Here”, który pojawił się wcześniej tylko na płycie koncertowej „Living Proof” z 1986 roku (z Peterem Nichollsem). Kompozycja powstała wcześniej i jest tu nowa wersja nagrana z Paulem Menelem. Szalony bieg sekcji rytmicznej wplata się w klawisze Orforda i gitarę Holmesa. Jest tu monolit zmysłowego szaleństwa, wartkie tempo i progresywny ornament. Głos Paula, choć nieco wyższy, jest zbliżony barwą do Petera. Zakręcone i wartkie rytmy budują mocny piedestał dla rozmarzonych klawiszy. Wokal sprzęga się ze zmysłowym motywem kreślonym przez czerń i biel klawiszy, sprzęga się z nim, tworzy jedność. To prawdziwa esencja progresywnego chaosu, rockowe idee fixe, myśl zakleszczona w barwnym suspensie.
„Sera Sera” otwiera wrota do krainy spowitej w opary mgły i marzeń. Eteryczna gitara Holmesa zespala się z głosem Paula i chórkami oraz fascynującym brzmieniem fletu (Orford).
Trudno tę płytę odkryć i pokochać, nie przesłuchując jej kilka razy. Ma w sobie potencjał i piękno ukryte w szczegółach, w subtelnych kolorach załamujących się na granicy nieskończoności. Taki właśnie jest „Intelligence Quotient”. Tysiące zagadek nieodgadnionych do końca. Klawiszowe impresje, bajkowe i nieokiełznane w swojej potencji frazy muzyczne. Sekcja rytmiczna prowokuje swoim entuzjazmem, wigorem i niebywałą witalnością. Mistrzowska kompozycja.
„Dans Le Perc Du Chateau Noir” zwalnia tempo, rozkwita emocjami i finezją. Myśli lecą w niebo, niczym białe latawce, głos Petera Nichollsa przenika przez sprzężone ze sobą brzmienia gitary i klawiszy. Utwór kończy wybitna sekwencja instrumentalna, budowana przez Mike’a Holmesa i Martina Orforda z niesamowitym wsparciem sekcji Paul Cook - Tim Esau.
To cudowne uczucie zagłębić się w wersje live utworów „Medley” (zawiera wyjątki z „The Last Human Gateway”, „Outer Limits”, „It All Stops Here” i „The Enemy Smacks”), „Common Ground”, „Promises” czy „Wurensh”. Są one niepowtarzalne, prawdziwe i pełne nieokiełznanej ekspresji. Koncertowe tracki pochodzą z kwietnia 1989 roku z występu IQ w Manchesterze. Trzeba posłuchać i to przeżyć. Zwerbować w głąb serca wszystkie uczucia, tęsknoty i marzenia.
Album „J’ai Pollette D’arnu” to niepowtarzalny element domina tworzącego dyskografię zespołu IQ. Ukazuje ulotne chwile, które trzeba pielęgnować niczym cenny klejnot. Album wymaga uwagi i chwili refleksji, bo zaklina w sobie czas, którego nie można zapomnieć i który już się nie powtórzy. Zawiera wspomnienia tak cenne, jak każdy moment życia…
