Niemiecki progmetalowy zespół AtmOsfear 31 października wydał swoją nową, długo oczekiwaną EP-kę pt. „My Own Private Hell”. To ich pierwsze wydawnictwo od czasu albumu „Zenith” z 2009 roku i stanowi ważny kamień milowy w blisko już trzydziestoletniej historii zespołu.
Założony w 1996 roku w Hamburgu, AtmOsfear po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę swoją trzyutworową EP-ką (1997), a następnie, w 2003 roku, pełnowymiarowym debiutem „Inside The Atmosphere”. Kolejny, wspomniany już, album „Zenith” przesunął granice ich brzmienia dzięki bardziej wyrafinowanej produkcji i złożonym aranżacjom. Zespołowi udało się połączyć na nim techniczną precyzję z emocjonalną głębią, przez co AtmOsfear zyskał oddane grono fanów metalu progresywnego.
Potem nastąpiła długa przerwa i w ubiegłym roku skład AtmOsfear uległ zmianie: wieloletni klawiszowiec Stephan Kruse opuścił zespół z powodów osobistych, ale zanim to uczynił, jeszcze przed swoim odejściem, ukończył pracę nad materiałem, który znalazł się teraz na trwającej ponad pół godziny EP-ce „My Own Private Hell”. Składający się z pięciu premierowych kompozycji materiał rozwija nastrojowy i dynamiczny styl, który ugruntował się na płycie „Zenith”, jednocześnie eksplorując mroczniejsze, bardziej introspektywne tematy. Fani zespołu mogą spodziewać się epickich aranżacji, zapadających w pamięć melodii oraz charakterystycznego połączenia potężnej gry na gitarze, epickich klawiszy i wielowarstwowych faktur wokalnych. Wszystkie utwory są długie, wielowątkowe i osadzone w typowej dla współczesnego prog metalu stylistyce. Imponować mogą szczególnie dwa utwory – otwierający EP-kę „Shelter” oraz finałowa kompozycja tytułowa. Niczego nie brakuje także nagraniu „Victims Of Circumstances”, które chyba najbardziej ze wszystkich zachwyca swoim epickim polotem i bogatą aranżacją. Jest w tym gronie też obligatoryjna ballada –„Moment Of Silence” – najkrótsza w tym zestawie (3 i pół minuty), doskonale wpisująca się w tradycję rockowych „pościelowych” ballad.
Z nową energią, jasną wizją i nowym materiałem grupa AtmOsfear odnotowuje swój udany comeback. mocno zakorzenioną w tradycjach progresywnego metalu, ścieżką, łącząc potężne riffy, finezyjne klawisze i wielowarstwowe wokale w brzmienie, które jest tyleż ambitne, co mocno rezonujące emocjonalnie. Wydaje się, że niniejszą EP-ką AtmOsfear wszedł już do tej samej progmetalowej ligi, w której od lat gra na przykład pochodząca z Kaiserslautern, tak bardzo popularna w naszym kraju, grupa Vanden Plas.
Niedawno do zespołu, w opuszczone przez Stephana Kruse miejsce, dołączył klawiszowiec Ralf Müller i będzie on zaangażowany w koncerty i przyszłe projekty studyjne zespołu. Tak więc dzisiaj AtmOsfear to kwintet działający w składzie: Ralf Müller – instrumenty klawiszowe. Oliver Wulf – śpiew, Burkhart Heberle – bas, Boris Stepanow – gitara oraz Tim Schnabel – perkusja. Ciekawe jak długo każą nam czekać na swoje kolejne wydawnictwo?
