Debiutanckim albumem „The Empty Space Between A Seamount And Shock-Headed Julia” zespół The Black Cat’s Eye wywarł znaczący wpływ na (prog)rockową scenę w 2023 roku. Energetyczny i nastrojowy album w unikalny sposób łączył elementy psychodeliczne i postrockowe, co docenili słuchacze audycji MLWZ umieszczająco go na 13. miejscu w głosowaniu na najlepszy Debiut Roku. Teraz, dwa i pół roku później, frankfurcki kwintet powraca z nowym albumem „Decrypting Dreams Of Weird Animals And Strange Objects”.
Po raz kolejny zespół (Christian Blaser – gitara, instrumenty klawiszowe, wokal Wolfgang Schönecker – gitara Steffen Ahrens – gitara Jens Cappel – gitara basowa, instrumenty klawiszowe, Stefan Schulz-Anker – perkusja) porusza się na pograniczu rocka psychodelicznego, kraut rocka i post rocka. Jego brzmienie oscyluje między hipnotycznym pędem, marzycielskimi gitarowymi fakturami i dynamicznymi łukami napięcia. Album składa się z sześciu utworów, z których każdy to dźwiękowa podróż trwająca od pięciu do dziesięciu minut. Godnym uwagi jest fakt, że w odróżnieniu od debiutanckiej płyty w komponowaniu utworów wzięło udział dwóch członków zespołu.
Oprócz gitarzysty i założyciela zespołu, Christiana Blasera, połowę materiału napisał basista Jens Cappel. Jego mocny, bezpośredni styl idealnie uzupełnia nastrojowe podejście Blasera. Blaser komentuje: „Na debiucie skomponowałem wszystkie utwory. Jako założyciel zespołu, początkowo skupiałem się na określeniu muzycznej wizji i kierunku. Jens nie był jeszcze wtedy tak zaangażowany w proces twórczy, mimo że jest niezwykle utalentowanym i płodnym muzykiem. Regularnie na portalu Bandcamp publikuje swoją muzykę. Kiedy nadszedł czas na pisanie nowego materiału na drugi album, Jens przyniósł kilka naprawdę fantastycznych demówek”. Stylistycznie nowy album – podobnie jak poprzedni – łączy klasyczne wpływy lat 70. ze współczesnym rockiem. Słychać na nim echa muzyki Can, Motorpsycho, Neu!, indie rocka i stoner rocka, a także nawiązania do gitarowej estetyki Davida Gilmoura. Muzyka jest instrumentalna, z jednym wyjątkiem: Jens Cappel śpiewa w ostatnim utworze „The Magic Balloon”.
Tytuł albumu – „Decrypting Dreams Of Weird Animals And Strange Objects” – jest równie enigmatyczny, jak tytuł ich debiutanckiej płyty. Blaser wyjaśnia: „Tytuł został zainspirowany fascynującą koncepcją z amerykańskiego serialu telewizyjnego „Westworld”. W serialu humanoidalne roboty są programowane z uczuciami i snami. Ale w miarę jak stają się coraz bardziej ludzkie, wymykają się spod kontroli, więc programiści zaczynają analizować napisany przez siebie kod źródłowy, szukając błędów w sztucznych myślach, uczuciach i snach za pomocą programów komputerowych. Przekładając to na naszą rzeczywistość, tytuł ma być ironiczny. Nasza nowoczesna technologia daje nam złudzenie, że możemy w pełni kontrolować każdy aspekt życia. Samooptymalizacja i wszechobecna komercjalizacja stają się najwyższymi celami. Ale to fałszywe złudzenie. Jesteśmy tylko drobnymi fragmentami większej całości, której nie potrafimy pojąć. Na tym tle pojawia się pytanie: co sztuka może wnieść do naszego postrzegania świata? Jaki sens tkwi w wyrażaniu siebie poprzez muzykę? Poprzez technologię, matematykę, fizykę i czysty rozum, nie zbliżamy się tak naprawdę do cudu życia ani sensu istnienia. Pozostają tylko rytuały, zaklęcia, muzyka, taniec, malarstwo, literatura – na chwilę odsłaniają sedno życia, odnawiają nasze połączenie z nim i łączą nas ze wszechświatem”.
Album został nagrany w Tonstudio Bieber w Offenbach nad Menem pod okiem producenta Oli Rügera. Cappel zauważa: „Oli ma talent do znajdowania idealnej równowagi między surowymi, ciężkimi i delikatnymi brzmieniami, nie tracąc przy tym z oczu szerszego obrazu”. Ostateczny mastering wykonała legenda krautrocka, Eroc – który nie tylko postrzegany jest jako część niemieckiego muzycznego dziedzictwa lat 70., ale także wciąż aktywnie dąży do przeniesienia tej tradycji do współczesności.
Monochromatyczna okładka podkreśla mroczny klimat muzyki. Odzwierciedla konceptualne podejście zespołu do traktowania muzyki nie tylko jako dźwięku, ale także przestrzeni, koncepcji i wizjonerskiej narracji. Okładka – pozornie nieskończona spirala symbolizująca struktury DNA i wieczność – została zaprojektowana przez włoskiego grafika Daniele Stochino. Grafika na wewnętrznej stronie rozkładanego albumu łączy ten motyw z ilustracją berlińskiego grafika i muzyka Maxa Emila Hurlebausa, wykorzystującego żywe kolory, aby stworzyć śmiałe kontrasty i nowe perspektywy wizualne.
Utwór „Hell Bent For Sæther” otwiera album intensywnymi gitarowymi pojedynkami i ostrymi jak brzytwa riffami, które osadzają się na porywającym, motorycznym rytmie. Utwór nabiera tempa, przechodząc w uderzające gitarowe solo, po czym robi krótką, przestrzenną przerwę – tylko po to, by później nabrać jeszcze większego rozpędu. W wielkim finale dysonans i melodia łączą się w napięty, kulminacyjny, punkt. Tytuł to gra słów nawiązująca do albumu Judas Priest
„Hell Bent for Leather” i jest hołdem dla norweskiego zespołu Motorpsycho (basista Motorpsycho nazywa się Bent Sæther).
„The Walls Of Crystal Keep” kontynuuje barwną gamę zrelaksowanych, a zarazem trzymających w napięciu dźwięków. Marzycielskie melodie, unoszące się warstwy melotronu i luźny, jakby kalifornijski groove, zapraszają słuchaczy na tęczową przejażdżkę. Gitary akustyczne spotykają się z melancholijnymi liniami i migoczącymi efektami wah-wah. „Unicorn” zamyka stronę A. Po krótkim gitarowym wstępie, rozpoczyna się ciężka i wyrazista linia basowa wraz z chwytliwymi motywami na dwie gitary, które ewoluują w napędzające unisono pasaże i melodyjne linie o nordyckim zabarwieniu. Przypomina mi to trochę Pymlico, a trochę Motorpsycho. Płynność utworu jest wielokrotnie przerywana nieoczekiwanymi perkusyjnymi breakami zanim kulminuje się to wszystko w porywającym finale wraz z feerią efektownych partii perkusji, gitary i basu.
„Sternenfels Space Gate” rozpoczyna stronę B zniekształconą, pulsującą linią basową, która wpisuje się stylistycznie gdzieś pomiędzy indie rockiem, a elementami… disco. Całość zdominowana jest przez zapadającą w pamięć melodię gitary fuzz, która kończy się zaskakującym zwrotem akcji. Utwór zamykają inspirowane progresywnym brzmieniem perkusyjne przejścia i dysonansowe riffy.
„Everywhere I Rest My Head The Ground Is Shifting” to kolejny długi, nastrojowy utwór. Rozwija filmowy pejzaż dźwiękowy, w którym spokojne, ambientowe fragmenty przeplatają się z potężnymi, napędzającymi rytmami perkusji. To dynamiczne napięcie wciąga słuchacza od początku do końca, a muzyka nieustannie odsłania nowe oblicza. Połączenie medytacyjnej ciszy i energetycznych wybuchów tworzy dźwiękową podróż, która wymaga skupienia i uwagi.
Wreszcie „The Magic Ballon” kończy album w relaksujący i początkowo niemal psychodeliczny sposób. Jako jedyny utwór z wokalem, ma strukturę półballady: po spokojnej pierwszej części, rozwija się bardziej dynamiczna druga część, łącząca melodyjną grę gitarową z luźnymi rytmami perkusji i nieoczekiwanymi przerwami, a kulminacją jest finezyjne rockowe solo na gitarze fuzz. To fantastyczne zakończenie tego albumu pełnego świeżych pomysłów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
