Mono Inc. - Darkness

Rysiek Puciato

Jeśli w trakcie słuchania wielu wspaniałych płyt z kręgu rocka progresywnego nagle przyjdzie Państwu do głowy, aby nieco od długich kompozycji, wspaniałych pasaży, gitarowych solówek odpocząć, to proszę zwrócić uwagę na najnowsze wydawnictwo zespołu Mono Inc. pt. „Darkness”. Bowiem jeżeli bardzo sobie cenię twórczość zespołów progresywnych, które wychodzą poza przyjęte ramy tego nurtu, to tak samo jest w przypadku innych kierunków muzycznych. Nie jestem zwolennikiem teorii, że jak prog to tylko prog, jak metal, to tylko metal itd. itp. Oczywiście nie jest moim zamiarem nawracanie nikogo na taki sposób myślenia, ale może warto spróbować? Tak jest, jak mi się wydaje, w przypadku grupy Mono Inc. Teoretycznie bowiem (choć nie brzmi to dobrze) jest to zespół z nurtu rocka gotyckiego, a ten kojarzy się nam z takimi zespołami jak Lacrimosa, Paradise Lost, Type Of Negative czy Clan Of Xymox. Kojarzy się z mocną, podkreśloną linią basu, syntezatorami tworzącymi nieprzeniknioną ścianę dźwięków i ogólnie… mrokiem tak muzycznym, jak i tekstowym. Ale są takie zespoły jak wspomniany Mono Inc., które przełamują ten schemat, dodając do swoich kompozycji całkiem akceptowalne linie melodyczne, „ubarwiając” rozlewający się mrok rockowymi dodatkami. Uzyskana w ten sposób muzyczna potrawa jest po prostu smakowita.

A że sam zespół ma już na swoim albumowym koncie 13 wydawnictw i wciąż potrafi nagrać płytę, która z jednej strony cieszy swoją „gotyckością”, a z drugiej swoją „rockowością”, więc zachęcam do zmierzenia się z dwunastoma utworami, które śpiewane są w dwóch językach: angielskim i niemieckim. A wśród tych dwunastu kompozycji są oczywiście typowo gotyckie, jak choćby „In My Darkness”, o której to piosence wokalista zespołu – Martin Engler - mówi tak: „(…) „Ciemność w nas ma prawo być. Wszyscy musieliśmy wiele znieść i odczuć ból – a jednak wciąż tu jesteśmy. To właśnie sprawia, że ​​„In My Darkness” to piosenka na te czasy i na zawsze. Nawet gdy świat wokół nas pogrąża się w chaosie, wiemy, że jest w nas światło, które może dać nam ciepło i promyk nadziei w mroku. Świecimy dla siebie – robiliśmy to już tyle razy!”. Oczywiście nie mogło na płycie zabraknąć pieśni o „stworzeniach nocy” – krukach – pt. „Ravenheart”. Balladowo brzmi (oczywiście w „gotyckim” sensie słowa „ballada”) utwór „Fly”. „Lost In Pain”, „The Dark Side Of The Sun” i „We Were Young” toczą się jak wielka rozpędzona maszyna nabierająca z sekundy na sekundę rozpędu i muzycznej mocy. „Sea of Love”, jakby wbrew romantycznie brzmiącemu tytułowi, to najmocniejszy, najbardziej gotycko brzmiący utwór na tym wydawnictwie. Ale zespół pokazuje też swoje drugie, nie-gotyckie ‘ja’. To dwie ostatnie kompozycje z tym krążku – „Nothing I Regret”, który to utwór jest prawdziwą balladą w każdym sensie tego słowa i „Ray of Light” – niemal instrumentalna, trzyminutowa kompozycja z efektami burzy i, oczywiście, krakaniem czarnych kruków. Choć pojawiające się w drugiej minucie słowa: „(…) promień światła w ciemności” nadają jakiś optymistyczny wydźwięk temu pół na pół „gotyckiemu” i „rockowemu” albumowi. A na dodatek warto zaznajomić się z brzmieniem trzech utworów zaśpiewanych po niemiecku. Rock gotycki i język niemiecki jakoś do siebie pasują, choć nie mam tu żadnego zamiaru czegokolwiek insynuować.

Podsumowując, jeżeli znajdziecie Państwo chwilę czasu i odrobinę chęci na posłuchanie naprawdę fajnej gotycko-rockowej płyty, to najnowsze wydawnictwo grupy Mono Inc. pt. „Darkness” jest doskonałą propozycją. Z jednej strony moce, gotyckie brzmienie basu i syntezatorów, a z drugiej jakiś taki rockowy pazur dodający poszczególnym piosenkom polotu. I nie bez znaczenia jest fakt, że noga jakoś tak sama zaczyna podrygiwać.

MLWZ album na 15-lecie Wishbone Ash powraca do Polski 22 listopada 9. edycja Festiwalu Rocka Progresywnego w Legionowie