Bainbridge, Dave – On The Edge (Of What Could Be)

Kev Rowland

Mam to szczęście, że słucham muzyki Davida Bainbridge’a od ponad 30 lat i jeśli kiedykolwiek istniał album, który scalał wszystkie jego różnorodne muzyczne wątki w jedną wspaniałą całość, to jest to właśnie ten – najnowszy „On The Edge (Of What Could Be)”. Przed kilkoma dniami Dave wydał płytę, która wydaje się niezbędna dla każdego, kto ceni jego różnorodne interpretacje rocka celtyckiego, jego prace z komercyjnymi elementami progresywnymi, a także jazz, nowoczesną muzykę klasyczną i ambient.

Dawny kolega z zespołu Iona, Troy Donockley (Nightwish, Auri, The Enid, Midge Ure, Maddy Prior itp.), powraca na dudach i gwizdkach, a jego partnerka z trasy koncertowej, wokalistka Sally Minnear (występowała w Polsce w ramach zeszłorocznego Pendragon Weekend – przyp. AC) ponownie zachwyca nas swoim wokalem. Muzyk o takim poziomie i doświadczeniu jak Dave zawsze ma mnóstwo przyjaciół, do których może się zwrócić o pomoc w nagraniach i na „On The Edge (Of What Could Be)” spotykamy m.in. mistrza perkusji Simona Phillipsa (Jeff Beck, Gary Moore, Toto, The Who, Mike Oldfield, Protocol, Hiromi i wielu innych), Iaina Hornala (Jeff Lynne’s ELO, 10cc itp.), Randy’ego McStine’a (Steven Wilson, Porcupine Tree), Ebony Buckle (Solstice), Jona Poole’a (Cardiacs, The Wildhearts, Lifesigns), Davida Fitzgeralda (współzałożyciela Iony), Franka van Essena (Iona, Within Temptation, Auri, etc.) oraz Rachel Walker (popularną wokalistkę szkocko-gaelickiego folku). Chociaż czwórka byłych członków Iony nie grała ze sobą w tym zespole w tym samym czasie, to każdy z nich ma swój własny styl, który ewidentnie przewija się na tym albumie.

Na „On The Edge (Of What Could Be)” jest w sumie siedmiu wokalistów wykonujących swoje partie nie tylko po angielsku, ale także w języku szkockim, irlandzkim i gaelickim. To jedno z tych wydawnictw o ponadczasowym klimacie wymagające słuchania tylko wtedy, gdy odbiorca naprawdę ma na to czas, najlepiej na słuchawkach, bo wtedy najłatwiej przenosi się w krainę, w której, jak postać na okładce, stoi się na zboczu wzgórza, wpatruje się w zorzę polarną i podziwia majestat świata oraz to, jak małą jest się jego częścią. Przepięknie to uchwycono na tym właśnie albumie – wrażenie bycia maleńką cząstką w rozległym kosmosie, który otwiera się przed człowiekiem i ukazuje mu swoje cudowne, a zarazem przerażające piękno.

Tytułowy utwór zawiera niezwykle mocne przesłanie, rozpoczynające się od słów: „Jestem tutaj, przeczytaj zapis w księdze, z której wybrzmiewa głos z przeszłości przebijający się do teraźniejszości, by pocieszyć tych, którzy opłakują odejście swoich bliskich”. Od pierwszych dźwięków mamy świadomość bycia częścią muzycznej historii o wielowarstwowych aranżacjach pozwalających zabłysnąć Dave’owi, który swoją grą i muzyką łączy wszystko w jedną całość. Z utworu na utwór stopniowo pojawia się coraz więcej partii wokalnych, gitary elektryczne przejmują pałeczkę od akustyki, a kolega Dave’a z Lifesigns, Jon Poole, demonstruje swoją cudownie eklektyczną grę na basie, angażując się w tworzenie kontrmelodii, które doskonale współgrają z niuansami i różnymi aspektami tonalnymi.

Ten album wydaje się kulminacją całej dotychczasowej twórczości Dave'a, a im częściej się go słucha, tym więcej smaczków odkrywa się na tym prawdziwie majestatycznym i inspirującym wydawnictwie. To album z gatunku niezbędnych, obejmujący wiele różnorodnych obszarów muzycznych, wszystkie są wspaniałe, a wypełniające go kompozycje wzbudzają niekłamany zachwyt.

 

Tłumaczenie: Artur Chachlowski

MLWZ album na 15-lecie Wishbone Ash powraca do Polski 22 listopada 9. edycja Festiwalu Rocka Progresywnego w Legionowie