Bainbridge, Dave – On The Edge (Of What Could Be)

Olga Walkiewicz

Dave Bainbridge – skromny, małomówny i dyskretny w okazywaniu emocji, jednocześnie perfekcyjny w każdej najmniejszej frazie, zachwycający aurą tajemniczości, kuszący zmysłowym gitarowym riffem i przepełniony miłością do muzyki. Taki jest i był zawsze. Enigmatyczny i naturalny w przekazywaniu swojego nastroju. Gitarzysta, dla którego fundamentem sztuki są uczucia przetłumaczone na cudowny język dźwięków.

Ostatnie moje spotkanie z Dave’em, miało miejsce w Brześciu Kujawskim w 2023 roku, w czasie koncertu grupy Lifesigns. Sensualne szaleństwo, mistycyzm i piękno - to słowa, które w najlepszy sposób oddają to, co w muzyce artysty jest najważniejsze.

„On The Edge (Of What Could Be)” to jego jedenasty album studyjny. Premiera płyty miała miejsce w ubiegłym miesiącu. Album składa się z dwóch płyt, na których znalazło się w sumie dwanaście utworów. Dave zagrał w nich na 6- i 12-strunowej gitarze akustycznej, bouzouki, mandolinie, fortepianie i szerokiej gamie instrumentów perkusyjnych. Niesamowita jest liczba gości, którzy wystąpili na tym znakomitym albumie: Jon Poole (bas), Simon Phillips (perkusja, instrumenty perkusyjne), Troy Donockley (dudy, piszczałki, flety, gitary), David Fitzgerald (saksofon tenorowy i sopranowy, flet, piszczałki), Nigel Cameron (piszczałki, chórki), Frank van Essen (skrzypce, altówka), Jonas Pap (wiolonczela), Randy McStine (wokal w jednym utworze „Color Of Time”) oraz cała plejada wspaniałych wokalistów: Sally Minnear, Iain Horner, Rachel Walker, Ebony Buckle, Nick Burns i Susie Minnear.

Pierwszy srebrny krążek rozpoczyna się od utworu „For Evermore”. Trwa on niewiele ponad dwie minuty i spełnia funkcję muzycznego wstępu odegranego w chóralnych barwach. Jest początkiem barwnej podróży po bogatych pokładach emocjonalnych tego albumu

Dave potrafi łączyć w swojej muzyce kuszące odcienie rozmaitej stylistyki, począwszy od folku i jazzu do elementów naznaczonych ambientem, progresywnym rozmachem i eterycznym, delikatnym rockiem. Te paletę muzycznych kolorów czuje się wyraźnie w nagraniu „On The Slopes Of Sliabh Mis”. Rozkoszne irlandzkie rytmy władają przestrzenią, wypełniają ją dźwiękiem natchnionym, tanecznym, żywą energią podsycaną przez uillean pipes, będących irlandzką odmianą dud, na których szaleje Troy Donockley. Panowie znają się nie od dzisiaj, bo przed laty grali razem w zespole Iona, więc doskonale czują wzajemne wibracje. Podobnie jest z kolejnym muzykiem, którego nie trzeba przedstawiać. Jego pełna pasji gra na perkusji, potrafi obudzić nawet kamień. Mowa oczywiście o Simonie Phillipsie. Rytm generowany przez bębny, werble i talerze przypomina rytm serca, zwariowaną gonitwę stada ogierów przez nieskończoną przestrzeń. Folkowy nastrój podkreślają chórki, solówki gitary i bas schowany w tle.

„Color Of Time” to dynamiczna rockowa piosenka, której charakter przypomina styl solowej twórczości Neala Morse’a. Dużo tu złożonych harmonii i smakowitej wirtuozerii gitary, W utworze dominuje mocny wokal Randy’ego McStine’a. Są tutaj chwile wytchnienia ozdobione klawiszami i zmysłowym dźwiękiem skrzypiec Franka van Essena. To niezwykle osobista kompozycja, gdyż jest poświęcona zmarłej niedawno siostrze Davida – Maureen.

„That They May Be One” to trzyminutowy emanujący blaskiem klejnot stworzony z mozaiki dźwięków gitary i klawiszowych barwnych głębi. Dave układa niesamowite, tętniące odcieniami uczuć, witraże, maluje cudowną akwarelę uczuć i marzeń, roztacza czar każdą frazą swoich impresji.

Tytułowa kompozycja „On The Edge (Of What Could Be)” jest potwierdzeniem faktu, jaką potęgę mają w sobie dłonie naszego dzisiejszego bohatera, jak wielka jest jego wrażliwość i kompozytorski talent. To kunsztowne dzieło ewoluujące na wielu pokładach emocjonalności. I ta dyskretna magia przewijająca się niczym mgła pomiędzy dźwiękami. Za pomocą tego utworu Dave wyraża swoje poglądy na temat duchowości, miłości i szacunku między ludźmi, tego, co mogłoby złagodzić lub zniwelować problemy otaczającej nas rzeczywistości. Piękny utwór. Jeden z absolutnych highlightów tego albumu,

„The Whispering Of The Landscape” jest trzyminutowym utworem zagranym na gitarze akustycznej. Emanuje spokojem, nostalgią, zadumą i oczywistym pięknem. Jest eterycznym preludium do kawałka kończącego pierwszą płytę albumu. A jest nim „Hill Of The Angels”, który rozpoczyna się medytacyjnie, chóralnie, by za chwilę przejść w szaleńczą pogoń klawiszy, dźwięku skrzypiec i sekcji rytmicznej. Ta zawiła epopeja, pełna zmian tempa, niesamowitych smyczków, karkołomnych pasaży klawiszowych i wirtualnej przestrzeni, poraża swoją progresywną emancypacją. Jon Poole i Simon Phillips tworzą zawiły labirynt rytmicznych dźwięków, po którym poruszają się kompulsywne harmonie, uduchowione chórki i przecudowny wokal Sally Minnear.

„In mountain streams, on winds of morning, on the hill of angels - truth is stirring…”

Tak lirycznie i niebiańsko kończy się pierwsza płyta tego albumu… Czas na drugą… Rozpoczyna się ona niezwykle dynamicznym nagraniem „Farther Up And Farther In”. Klawisze i gitara towarzyszą tętniącej życiem perkusji Simona Phillipsa. Celtyckie rytmy tworzą czar podróży przez cieniste doliny fantazji, która nastraja wyobraźnię, kumuluje niespotykane emocje zawarte w roztańczonych dźwiękach dud obsługiwanych przez Troya Donockleya, w harmonicznych chórkach oraz w fenomenalnym śpiewie Sally Minnear.

Kolejne nagranie, „Reilig Odhrain”, jest uduchowioną epopeją przeoraną szczerbcem historii i przesiąkniętą barwną esencją zdarzeń. Zatytułowana na cześć tradycyjnego miejsca pochówku szkockich władców - cmentarza powstałego w VIII wieku na wyspie Iona. Cudowne wokale tworzą głosy Iana, Rachel i Ebony. Marzycielskie pejzaże malowane przez gitarę Dave’a rozwijają nić enigmy, torują ścieżkę w gąszczu barw i kształtów – mistyczną drogę z ciemności ku światłu.

„Beyond The Plains Of Earth And Time” jest skondensowaną magią, eterycznym westchnieniem na granicy smyczkowych, eterycznych pieśni i klasycznych, symfonicznych poematów. Króluje tu mistrz Frank van Essen i jego „paesaggi di corde” sprzęgające się z sennym śpiewem gitary Dave’a Bainbridge’a.

„Fall Away” to wieloczęściowa, 16-minutowa suita. To najdłuższy i zarazem jeden z najpiękniejszych utworów na tym albumie. Oszałamia swoim niewinnym brzmieniem, słodyczą wokali i kunsztem precyzyjnej budowy. Bajkowe motywy, wyjęte z niesamowitych powieści Tolkiena. Piękno otwiera się niczym nabrzmiały życiem orzech, rozchyla płatki jak szkarłatna róża, jest esencją delikatności i powabu. Prawdziwe muzyczne cudeńko i punkt kulminacyjny całej płyty.

Jej zakończenie stanowi chóralna kompozycja „When All We Will Be Bright”. To wspaniała koda, która w perfekcyjny sposób zamyka album w cudowną, klimatyczną całość. Głos Rachel Walker unosi się lekko nad klawiszami Dave’a, strunowym ornamentem Franka i wielogłosowymi harmoniami stworzonymi przez Sally, Ebony i Nicka.  

„On The Edge (Of What Could Be)” to album piękny i wyjątkowy. Jest bez wątpienia jednym z najciekawszych płytowych wydawnictw tego roku. To stworzone przez Dave’a królestwo dźwięków, które pochłania zmysły, niczym ogród pełen myśli i snów, jak pierwszy pocałunek inicjujący tajfun miłości…

MLWZ album na 15-lecie Wishbone Ash powraca do Polski 22 listopada 9. edycja Festiwalu Rocka Progresywnego w Legionowie