Euphoria Station – Smoking Gun

Artur Chachlowski

Zespół Euphoria Station, założony przez wokalistkę Saskię Kraft van Ermel i gitarzystę Hoyta Bindera, powraca z trzecim albumem „Smoking Gun”, który kontynuuje stylistykę recenzowanego na naszych małoleksykonowych łamach albumu „The Reverie Suite” (2020). Jak pamiętam, przy omawianiu tamtej płyty daleko było nam do tytułowej euforii, ale „The Reverie Suite” zyskała sobie spore uznanie krytyków i zdobyła liczne wyróżnienia, jak nagroda Friday Night Progressive Indie Prog Award dla ‘Wokalnego Albumu Roku’, 10. miejsce na liście najlepszych utworów 2020 roku wg Dutch Progressive Rock Page oraz nominację do nagrody Hollywood Music In Media dla niezależnych artystów muzycznych w kategorii ‘Americana’.

Na nowej płycie wierna swoim inspiracjom Saskia prezentuje swoje ogromne możliwości wokalne, mocny i krystalicznie czysty głos i interesujące teksty, a kompozycje Hoyta wciąż przekraczają gatunkowe granice, zachowując przy tym charakterystyczne brzmienie zespołu. „Smoking Gun” to 13 premierowych, bardzo melodyjnych, piosenek, którymi Euphoria Station składa hołd dla bohaterów południowego rocka, prezentując swoje utwory z szacunkiem dla ich dziedzictwa i niezatartego brzmienia. Na albumie znajduje się m.in. cover utworu The Marshall Tucker Band „Take The Highway”, który wywarł duży wpływ na młodość Saskii. Jego luźno splecione fragmenty inspirowane są westernowymi marzeniami na jawie podczas długiej podróży pociągiem, z udziałem najszybszego rewolwerowca na Dzikim Zachodzie, utraconej i odnalezionej miłości oraz wspomnieniami poległych bohaterów południowego rocka. Niech więc nikogo nie zdziwi fakt, że muzyka wypełniająca niniejszą płytę jest na wskroś amerykańska. Świadczy o tym nie tylko wspomniany już utwór „Take The Highway”, bo przecież mamy jeszcze na tym krążku podany na rockowo klasyczny temat „Amazing Grace (In Memory Of…)”, jest „Carolina On My Mind”, jest też ewidentny wpływ stylu country w „Sweep Me Away” czy „Here With You”.

Album ewoluuje od bogatej orkiestracji, którą można było usłyszeć na „The Reverie Suite”, w stronę bardziej surowych i minimalistycznych, często improwizowanych brzmień. To nowy aspekt brzmienia Euphoria Station, za który niewątpliwie odpowiedzialni są nowi muzycy w zespole: perkusista Toss Panos i znany m.in. z Gov’t Mule basista Jorgen Carlsson. Skład uzupełniają znani już członkowie Euphoria Station: Ronald van Deurzen na klawiszach, Rebecca Kleinmann na flecie i Tollak Ollestad na harmonijce (zwracam uwagę na jego instrumentalne „szaleństwo” w utworze „Nowhere Junction”). Wszyscy oni wnoszą ogromy wkład w stworzenie organicznego, pełnego interakcji klimatu panującego przez cały czas trwania płyty „Smoking Gun”.

Niezależnie od tego, czy chodzi o trzy proste akordy i dźwiękową prostotę czy semi-progresywne odjazdy, rockową galopadę, amerykańskie klasyki czy też ścieżkę dźwiękową do wyimaginowanych filmów drogi, album „Smoking Gun” zabiera słuchacza w świat, w którym można się zatracić i w towarzystwie wypełniających go melodyjnych piosenek rozpocząć odbywającą się w wyobraźni podróż na ciepłe amerykańskie Południe.

MLWZ album na 15-lecie Mostly Autumn Weekend w Zabrzu Airbag w Polsce na trzech koncertach w listopadzie 2026 Red Box na trzech koncertach w Polsce Wishbone Ash powraca do Polski