Żeby tak naprawdę choć w odrobinie zrozumieć o czym jest właśnie dopiero co pokazany światu album grupy The Protomen pt. „Act III: This City Made Us” trzeba cofnąć się do roku 2005, kiedy to ukazał się pierwszy album tego zespołu pt. „Act I The Protomen”.
Ale najpierw pewna dygresja. Czy nie wydaje się Państwu, że wiele płyt z kręgu tzw. prog metalu czy metalu symfonicznego zorientowana jest muzycznie wokół piosenek, utworów, kompozycji, których zawartość treściową można by określić jako utwory o tyranii, o rebelii potrzebnej, by tę tyranię obalić, o „zniewoleniu” tak ciała, jak i ducha, wreszcie o wojnach ze złem, z przemocą, z wrogiem? Wiele płyt z tego kręgu muzycznego wręcz opiewa dawne bitwy, wielkich bohaterów, zwycięskie boje…
Tak też jest w przypadku pierwszego wydawnictwa zespołu The Protomen. „Act I: The Protomen” to futurystyczna (i nieco jakby skrojona na potrzeby gry komputerowej) opowieść o dystopijnym państwie rządzonym przez dra Alberta Wily'ego i jego armię robotów. Dr Thomas Light (historię którego opowiada później płyta Act II) buduje robota, który ma przewodzić rebelii i nazywa go Protoman. Po dwunastu latach, gdy Protoman jest ukończony, walczy z siłami Wily'ego, by wyzwolić ludzkość. Jednak po wielu bitwach Protoman jest osłabiony, a armia robotów rozpoczyna ostateczny atak. Tłum ludzi, który zebrał się, by oglądać walkę Protomana, czuje się bezradny i nie pomaga, stojąc z boku i pozwalając mu umrzeć. Protoman ginie. Tłum zabiera jego hełm do grobu. Dr Light rozmyśla o swojej żałobie po jego śmierci i uświadamia sobie, że Protoman nie był po prostu robotem bojowym, ale.. jego synem. Wściekły postanawia zniszczyć swój warsztat, ale nieumyślnie buduje kolejnego robota-syna, Megamana. Gdy z kolei Megaman dowiaduje się, że tyran Wily spowodował śmierć jego brata wyrusza przeciwko niemu. Podczas bitwy dochodzi jednak to sensacyjnego odkrycia – Protoman żyje, tyle że jest teraz obrońcą tyrana i twierdzi, że ludzkość nie zasługuje na ratunek. Zaczyna się pojedynek pomiędzy „braćmi”. Megaman zadaje śmiertelną ranę swojemu bratu, który przed śmiercią mówi mu, że ludzkość może kiedyś odkryć, jak się uratować. Zdezorientowany całą historią Megaman odchodzi, a roboty tyrana niszczą ludzkość.
Tak rozpoczyna się muzyczna trylogia osadzona w świecie robotów, tyrana i dwóch braci-bohaterów, Protomana i Megamana.
Mijają lata i przychodzi rok 2009. Ukazuje się drugi album zespołu pt. „Act II: The Father of Death”. Nie jest to kontynuacja poprzednika jakby wskazywał tytuł, to sequel. Album opowiada w dwunastu utworach o historiach, które spowodowały powstanie tyranii i armii robotów. Oto dwaj naukowcy - Doktor Thomas Light (naukowiec z części pierwszej) i doktor Albertem Wily (tyran z części pierwszej) współpracują, aby stworzyć armię robotów, które będą wykonywać niebezpieczne prace dla ludzi. Jednak w dniu, w którym pierwsza z maszyn ma zostać uruchomiona, Light zaczyna mieć wątpliwości, martwiąc się losami robotników, których zastąpią roboty. Wily przekonuje Lighta, że zaszli za daleko, aby się teraz wycofać, a Light z wahaniem włącza przycisk, aby uruchomić maszyny. Gdy ożywają, Light opuszcza warsztat, dręczony wątpliwościami co do przyszłości Miasta i intencji partnera, i udaje się do domu, aby spotkać się ze swoją kochanką, Emily Stanton. Doktor Wily przybywa tam pierwszy wraz z jednym z robotów. Po tym jak Emily odrzuca propozycję Wily'ego, by z nim pojechać, Wily rozkazuje robotowi ją zabić. Light przybywa na miejsce morderstwa w samą porę, by zobaczyć, jak robot wymyka się przez okno, zostawiając nóż, którym zamordował jego ukochaną. W tym momencie przybywa policja i otwiera do niego ogień podejrzewając, że to on zamordował dziewczynę. Tymczasem Wily zwołuje konferencję prasową, wplątując swojego byłego partnera w morderstwo Emily i podburzając mieszkańców miasta, zapewniając ich, że „niebezpieczny morderca” nie ujdzie bezkarnie. Light zostaje ostatecznie zatrzymany kilka dni później na miejscu pogrzebu Emily i postawiony przed sądem. Zostaje wygnany z Miasta i zmuszony do ucieczki w obliczu krwiożerczego tłumu mieszkańców, którzy wierzą w kłamstwa Wily’ego. Po wykluczeniu byłego partnera Wily może swobodnie realizować swoje plany bez oporu. Z biegiem lat mieszkańcy miasta stopniowo zaczynają coraz bardziej polegać na robotach, które stały się częścią ich codziennego życia, zmieniając miasto w cud techniki. Aż nagle pojawia się młodzieniec o imieniu Joe, który po spotkaniu z „uciekinierem” doktorem Light’em przyłącza się do walki o wyzwolenie spod panowania tyrana. Zakrada się do Miasta, by unieruchomić główny nadajnik sterujący robotami… jednak ginie, bowiem Wily, przewidując taką ewentualność, zamontował dwa nadajniki. Poszukując sprawców powstałego zamieszania Wily ogłasza stan wojenny i… zmierza prosto ku stworzeniu państwa terroru.
Po tych dwóch albumach ukazują się jeszcze dwa kolejne – „Present A Night of Queen” w roku 2012 i „The Cover Up” w 2015 jednak nie ma w nich śladu dalszego ciągu opowieści o Protomanie, Megamanie, ich twórcy i tyranie. W latach późniejszych zespół całkiem sporo koncertował. Efektów można posłuchać na wydanej w roku 2020 płycie „Live In Nashville”, na której zaprezentowano całość płyty Act I i fragmenty Act II.
Album „Act III: This City Made Us”, powstający z przerwami od roku 2015, powraca do rozpoczętego przed ponad dwudziestu laty tematu tyranii i walki z nią. W swej najnowszej odsłonie zespół The Protomen, to twór muzyczny, na którego DNA składają się cząsteczki Queen, Iron Maiden, Judas Priest oraz Bruce'a Springsteena i E-Street Band połączone z miłością do gier wideo Capcomu z lat 80. i 90. Taka jest najnowsza twarz zespołu The Protomen i najnowszej części rock opery poświęconej mrocznej interpretacji serii Mega Man.
Bohaterem najnowszej części opowieści o tyranii jest rewolucjonistka - Roll. Uważa się, że to dziewczyna widziana w epilogu Aktu I, płacząca nad upuszczonym hełmem (symbolem przegranej) Megamana, Roll pojawia się w większości piosenek z Aktu III, występując obok Megamana i Thomasa Lighta, i jest ukazana jako przywódczyni rewolucji, która została zainspirowana przez synów Lighta. Nie jest jasne ile czasu mija między Aktem I a III, ale jest to moment, w którym Roll dojrzała i przeobraziła się w odważną, energiczną, pełną pasji młodą kobietę, która wiele przejęła po Joe i Megamanie, i której udało jej się zjednoczyć swoich przyjaciół i sojuszników w pewnego rodzaju siłę oporu przeciwko reżimowi Wily'ego. Roll przejmuje inicjatywę jako przywódczyni rewolucji Miasta. Wygłasza do swoich sojuszników coś, co wydaje się być mową z trybuny, o tym, jak do tej pory żyła, aby zobaczyć, jak Miasto blaknie i upada, i jak nie chce, aby noc przyćmiła światło. Podkreśla, że wie, że bohater ich uratuje i że dadzą sobie radę. Pojawia się także postać Thomasa Light, gdy mieszkańcy Miasta pogrążają się w nędzy i apatii, oznajmiając, że wszyscy potencjalni bohaterowie odeszli, a cała krew jest jego odpowiedzialnością jako ojca dwójki bohaterów. Roll, nie chcąc ustąpić, wdaje się w coś, co wydaje się być kłótnią z Lightem na temat ich sprzecznych filozofii dotyczących przyszłości Miasta, i daje jasno do zrozumienia, że nie spocznie, dopóki noc nie zostanie odsunięta na rzecz płomienia światła ludzkości. Light prawdopodobnie dostrzega podobieństwo do Joego i jego najmłodszego syna i nie chce udawać uporu, zanim potencjalnie ulegnie pragnieniom Roll, pozwalając jej kontynuować walkę. Uparta w swej woli zniszczenia tyranii Roll wyjeżdża w poszukiwaniu Mega Mana, jednak po znalezieniu go nie udaje się go przekonać do walki. Wraca więc do Miasta, w który w międzyczasie rewolucjoniści pod wodzą Thomasa Lighta przystępują do ostatniego starcia, aby ostatecznie obalić siły Wily'ego i dać Ludzkości przewagę. Niestety Light ginie w tej walce. Megaman powraca do Miasta, zrozpaczony śmiercią ojca i zdaje się pragnąć ostatecznego starcia efektem którego może być pomszczenie ojca lub samobójstwo w starciu ze robotami-snajperami. Roll i rewolucjoniści przychodzą Megamanowi z pomocą. Roll bowiem wie, że nie ma gwarancji, że rewolucja się powiedzie, ale zgadza się na walkę, ponieważ tylko rewolucja może doprowadzić do zwycięstwa. Zwycięstwa, na które pracowała przez wiele dekad. Wydaje się, że przełamuje cynizm Megamana i w końcu pozwala mu dostrzec optymistyczny finał, pozwalając mu wyrazić wdzięczność i zmienić swoje poglądy na temat ludzkości. Razem z armią rewolucyjną atakują wieżę obserwacyjną Wily'ego, by obalić jego reżim na dobre. I na tym kończy się od strony literackiej Act III – najnowsze dzieło zespołu The Protomen.
Od strony muzycznej mamy zaś do czynienia z epickim artrockowym wydawnictwem, stylistyki którego nie da się precyzyjnie określić. Mamy tu bowiem do czynienia z rock operą, symfonicznymi pasażami o progmetalowej konwencji. Mamy chóry, dwugłosy, melodeklamacje. Wreszcie ocieramy się o niemal heavymetalowe riffy obrazujące życie miasta, jego tkankę i nakręcające emocjonalną zawartość kolejnych kompozycji. A tych kompozycji jest piętnaście. Ich rozpiętość stylistyczna nie jest jednak zbyt wielka. Dominuje prog metal we wszystkich możliwych odmianach: od niemal balladowego, do mocnego, żywiołowego i bardzo ostrego. Na szczęście muzyka nie przytłacza warstwy narracyjnej, co pozwala na bieżąco śledzić muzyczne losy głównych bohaterów i poprzez to poczuć się „uczestnikiem” batalii o wyzwolenie Ludzkości spod jarzma tyrana i jego robotów.
Zbyt mało o muzyce…? Nawet nie będę próbował się bronić przed tym zarzutem. Wydaje mi się bowiem, że w przypadku takich płyt niezbędne do zrozumienia i zauroczenia się ich warstwą muzyczną jest poznanie (przynajmniej skrótowe) sensu narracyjnego. Pozwala to bowiem zrozumieć kolejne zabiegi aranżacyjne, kolejne stylistyczne wolty i sposoby interpretacji poszczególnych utworów.
Można by powiedzieć, że w epoce sampli i zautomatyzowanych rytmów nie ma miejsca na takie długaśne wydawnictwa. Płyta z muzyką i słowami siląca się na opowieść w stylu (nazwijmy go na potrzeby tego opisu) dawnych oper, spektakli słowno-muzycznych, nieco teatralno-wodewilowych pokazów. Malkontentom radzę po prostu przez chwilę poczuć się odświętnie, usiąść wygodnie, wziąć do ręki libretto (fizyczna wersja płyty Act III takowe zawiera) i pozwolić sobie na muzyczną podróż w krainę walki z tyranią, bólu po stracie „synów-robotów”, chęcią wyzwolenia ludzkości, pozwolić sobie na ową teatralność, która w sceniczny sposób próbuje opisać sytuacje znane nam przecież z życia codziennego, z wydarzeń jakie mają miejsce dokoła nas. Czasami dla zrozumienia istoty jakiegoś zjawiska przydaje się jego prosty opis.
I tak na koniec: to pierwsza płyta, której oficjalnie ukazanie się (w postaci fizycznego wydawnictwa) jest przewidziane na początek stycznia 2026 roku. Jeśli komuś cała zaprezentowana wyżej opowieść o trzypłytowej (jak na razie) opowieści rodem z fantastycznego komiksu lub gry komputerowej warto spojrzeć na stronę zespołu (tutaj), by doczytać jak powstawały kolejne wydawnictwa i jak wygląda wspomniane libretto w swojej rysunkowej wersji.
